Poczta Polska - moje ostatnie przygody

To post niekosmetyczny. Pierwszy taki od bardzo dawna, a może i od zawsze.
Z racji, że codziennie przekraczam próg poczty poniekąd i ona zasila szeregi mojego 'różowego świata'
O poczcie w moim mieście krążą legendy, paczki znikają w tajemniczych okolicznościach, a listy dochodzą z dwu miesięcznych opóźnieniem.
Wiem, w dzisiejszych czasach listy wysyła się głównie za pomocą messengera, ale ja w ramach pracy wysyłam codziennie wiadomości w formie kopertowej, naklejam znaczek na którym niemiła Pani z okienka próbuje się wyżyć i z całej siły przybija pieczątkę z datą nadania.
Dziś trochę z przymrożeniem oka opisuje moje przygody z pocztą, nie są to miłe wspomnienia, nie wiadomo czy śmiać się czy płakać :)
#LISTONOSZ
To zazwyczaj Pan po 50, który zachowuje się jakby pracował za karę. Zwany przez ludzi Listkiem.
Ma bardzo rozwiniętą orientację w terenie, niejedna nawigacja nie miałaby z nim szans.
Nie lubią go wszystkie psy.
Gdy wstanie lewą nogą jest ogromna szansa, że zrobi nam psikusa i nie dostarczy przesyłki na którą czekamy, a żeby dowód zbrodni był jeszcze bardziej wiarygodny nie zostawi nawet awizo. Bo...PO CO ?!?
No właśnie, bardzo utożsamia się z ostatnim hitem, który często puszczany jest w radiu, a szczególnie z wersem: Doceniaj to co masz, zapomnij czego nie masz i nie martw się na zapas. Po co, po co, po co, po co.... 


#PANIE W OKIENKACH
Potocznie zwane Koperówkami, są jeszcze bardziej niemiłe niż powyższy kolega pracujący w terenie.
Czasami nadużywają różu do policzkach i czerwonej szminki. Pewnie wyczytały w sieci, że czerwona szminka dodaje odwagi i dlatego są tak opryskliwe dla ludzi
Nauczyłam się nie zwracać uwagi na ich humory i nie pozwalam się łatwo zignorować, bo gdy Panie na mojej poczcie mają zbyt wiele luzu, czują się, że są ważniejsze niż ludzie po drugiej stronie szklanej szyby. Mają inne zadanie do wykonania. Nie interesują ich listy i przesyłki. Ich priorytetem jest zaspokojenie ciekawości informacją w której cukierni koleżanka z okienka numer 5 kupiła tak pyszną drożdżówkę... Serio !
Ale nie mogę patrzeć jak traktują starsze osoby.
Przykład z wczoraj: Poczta Polska. Południe. Temperatura 35+ Długa kolejka. Placówkę zdominowali emeryci. W kolejce stoi babcia, na oko 80+. Czeka na swój numerek, co jakiś czas zerka na tablicę informującą ile zostało jej do celu.
Przed numerkiem który ma babcia pojawiła się długa "dziura" to znaczy wiele osób delikatnie mówiąc się wkurzyło i zrezygnowało z usług poczty polskiej, gdy kobieta w podeszłym wieku wstała i ruszyła w kierunku okienka, okazało się, że jej numerek przeszedł już do histerii, miła Pani z okienka tak rwała się do roboty, że tak naciskała swój magiczny przycisk, że przebiła sporo numerków, pomijając wiele osób, które czekały na swój czas.
Czym to skutkuje awanturą !
Chcę rozmawiać z naczelnikiem - krzyczy jakiś mężczyzna
Tu mam swój numerek, chcę zostać obsłużona teraz, nie interesuje mnie, że Pani już wybiła numer, który mam - oburza się kobieta
Dzień jak co dzień...
Powrócę jeszcze raz do starsze kobiety, nie zważając na przebieg sytuacji babcia podchodzi do okienka, prosząc o...dwa znaczki wredota z okienka wydziera się na nią "ma pani zły numerek, proszę nacisnąć jeszcze raz i czekać"
Babcia posłuchała. Na jej numerku pojawiła się liczba 112, co oznaczało, że przed nią jeszcze 36 osób...
Potocznie zwane Koperówkami, są jeszcze bardziej niemiłe niż powyższy kolega pracujący w terenie. Czasami nadużywają różu do policzkach i czerwonej szminki. Pewnie wyczytały w sieci, że czerwona szminka dodaje odwagi i dlatego są tak opryskliwe dla ludzi Nauczyłam się nie zwracać uwagi na ich humory i nie pozwalam się łatwo zignorować, bo gdy Panie na mojej poczcie mają zbyt wiele luzu, czują się, że są ważniejsze niż ludzie po drugiej stronie szklanej szyby. Mają inne zadanie do wykonania. Nie interesują ich listy i przesyłki Ich priorytetem jest zaspokojenie ciekawości informacją w której cukierni koleżanka z okienka numer 5 kupiła tak pyszną drożdżówkę... Serio !  Ale nie mogę patrzeć jak traktują starsze osoby. Przykład z wczoraj: Poczta Polska. Południe. Temperatura 35+ Długa kolejka. Placówkę zdominowali emeryci. W kolejce stoi babcia, na oko 80+. Czeka na swój numerek, co jakiś czas zerka na tablicę informującą ile zostało jej do celu. Przed numerkiem który ma babcia pojawiła się długa "dziura" to znaczy wiele osób delikatnie mówiąc się wkurzyło i zrezygnowało z usług poczty polskiej, gdy kobieta w podeszłym wieku wstała i ruszyła w kierunku okienka, okazało się, że jej numerek przeszedł już do histerii, miła Pani z okienka tak rwała się do roboty, że tak naciskała swój magiczny przycisk, że przebiła sporo numerków, pomijając wiele osób, które czekały na swój czas. Czym to skutkuje awanturą !  Chcę rozmawiać z naczelnikiem - krzyczy jakiś mężczyzna Tu mam swój numerek, chcę zostać obsłużona teraz, nie interesuje mnie, że Pani już wybiła numer, który mam - oburza się kobieta Dzień jak co dzień... Powrócę jeszcze raz do starsze kobiety, nie zważając na przebieg sytuacji babcia podchodzi do okienka, prosząc o...dwa znaczki wredota z okienka wydziera się na nią "ma pani zły numerek, proszę nacisnąć jeszcze raz i czekać"  Babcia posłuchała. Na jej numerku pojawiła się liczba 112, co oznaczało, że przed nią jeszcze 36 osób...
# PACZKA WIDMO
Gdy coś zamawiam to staram się nie korzystać z usług poczty polskiej, wolę zapłacić 5 zł więcej i mieć przesyłkę dostarczoną przez kuriera.
Jednak czasami się zdarza, że nie mam takiej możliwości.
Ostatnia przygoda z pocztą ?
Zamówiłam kilka książek, zdecydowałam, że nie będę korzystać z łaski listonosza i osobiście odbiorę przesyłkę na poczcie.
Otrzymałam smsa informującego, że paczka już czeka do odbioru w placówce, wiadomość zawiera wszystko co powinnam wiedzieć o przesyłce: kto jest jej nadawcą,  numer nadania, kwotę do zapłaty, link przekierowujący do strony poczty, dzięki któremu można śledzić losy zamówienia. Mimo, że mam wszystko co potrzeba to nauczona doświadczeniem pocztę zazwyczaj odwiedzam dzień, dwa po utrzymaniu wiadomości.
Dlaczego? 
Zauważyłam, że poczta nie nadąża za swoim systemem, to, że mamy przed oczami komunikat, że przesyłkę można odebrać nie oznacza, że czeka na poczcie.
Kilkukrotnie udało mi wprowadzić w zakłopotanie Panią z okienka, która pod wpływem stresu nie potrafiła mi wytłumaczyć co się dzieje z moją przesyłką. Aby nie patrzeć mi w oczy zaczęła udawać, że jej szuka. Następnie zaczęła wołać Halinkę, Grażynkę i Krysie i pytać się czy coś wiedzą na ten temat.
Na poczcie go nie ma. listonosz go nie ma. Oficjalnie, nie istnieje. Po problemie.
Po odczekaniu 15 minut powiedziałam dość, zdecydowałam, że wrócę następnego dnia...

#STRZĘPY PACZKI
Szczęście x milion !! Trzymam w ręku swoje zamówienie. Tym razem miałam szczęście ! Zamówienie nie zaginęło ! Nie porwało go ufo ! Jest już ze mną ! Całe i bezpieczne !
Gdy emocje już opadły to i radość mija...
Moja paczka zazwyczaj wygląda jakby starało się do niej dobrać stado wilków mających nadzieje, że w środku znajdą świeże mięsko. Jest obdrapana !
Nie widać kto jest jej nadawcą, a kto odbiorcą, gdyby została zerwana naklejka z numerem nadania to zamówienia bym nie odebrała dlatego nigdy nie płacę "z góry" wybieram pobranie, płacę na poczcie.
Myślę, że ktoś miał nadzieję, że w środku znajdzie miliony monet lub inną cenną zawartość. A tu rozczarowanie...Książki.

A jakie są Wasze przygody z Pocztą Polską ?

11 komentarzy:

  1. Haha :D Świetnie to ujęłaś :) Można się uśmiać przy czytaniu ale wiem że w rzeczywistości tak śmiesznie już nie jest

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, jest śmiesznie i to nawet bardzo, ale tylko wtedy gdy jest się biernym obserwatorem :)
      Najgorsze jest to, że od lat nic uległo zmianie. Zero poprawy.

      Usuń
  2. Ja mam bardzo dobre doswiadczenia, ale zauwazylam, ze wiele zalezy od listonosza i osob zatrudnionych w oddziale.

    OdpowiedzUsuń
  3. Macie numerki na pocztach, no nieźle :) U mnie moja ciocia mieszkająca 200 km od nas.. dostała kartkę pocztową bożonarodzeniową... w marcu :D Nie wiem, którędy ona szła.. przez Amerykę czy Australię :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojejku, czytając aż mi się zrobiło szkoda tej pani od dwóch znaczków :( Ja na szczęście nie miałam takich przygód z Pocztą. Tylko listonosz w moim rodzinnym mieście potrafił podawać list z papierosem w ustach...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam świetnego listonosza może dlatego że z jego córką chodziłam 11 lat do klasy, panie w okienkach mnie bardzo lubią i zawsze mi współczują jak mam wiecej poczty ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się z Tobą w 100% U mnie ostatnio poczta / listonosz strajkują i przynosi korespondencję raz na dwa tygodniu chyba że ma lepszy nastrój i i raz na tydzień od znajduje paczki listy czy rachunki.
    Nawet skargi pisemne nie pomagają bo zawsze mam odpowiedz że przecież to że list leży tydzień na poczcie to norma...

    OdpowiedzUsuń
  7. ja nigdy nie miałam problemów z pocztą, u mnie jest Pani Listonoszka, wyjątkowo przyjazna Pani w wieku przed emerytalnym, którą wszyscy lubią. a paczki zawsze docierają w normalnym stanie, nie są uszkodzone i nic nie brakuje

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja takich przygód z Pocztą nie miałam, ale to może dlatego, że zazwyczaj korzystam z paczkomatów :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja na szczescie takich przygod nie mam, ale nigdy nie mow nigdy :P

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Różowy świat Marthe , Blogger