Infaillible Total Cover - bye, bye niedoskonałości ?

To co jest do wszystkiego jest...do niczego - często sobie przypominam to stwierdzenie gdy zastanawiam się nad zakupem kosmetyku, któremu producent nadał dłuuuugą listę zadań do wykonania. 
Gdy to wszystko się uda dziś będzie mój wielki dzień, będę piękna jak modelka Victoria's Secret - gdy bujam w obłokach, czasami miewam takie myśli.
Niestety, rzeczywistość bywa okrutna i często zamiast ślicznego odbicia w lustrze widzę przykry koszmarek.
Ostatnio sięgnęłam po kolejny wielofunkcyjny kosmetyk, paletę korektorów  Infaillible Total Cover marki  L’Oréal Paris.  
To co jest do wszystkiego jest...do niczego - często sobie przypominam to stwierdzenie gdy zastanawiam się nad zakupem kosmetyku, któremu producent nadał dłuuuugą listę zadań do wykonania.  Gdy to wszystko się uda dziś będzie mój wielki dzień, będę piękna jak modelka Victoria's Secret - gdy bujam w obłokach, czasami miewam takie myśli. Niestety, rzeczywistość bywa okrutna i często zamiast ślicznego odbicia w lustrze widzę przykry koszmarek. Ostatnio sięgnęłam po kolejny wielofunkcyjny kosmetyk, paletę korektorów  Infaillible Total Cover marki  L’Oréal Paris.
Paleta zawiera pięć korektorów, każdy o innym odcieniu i zastosowaniu:
3 ODCIENIE NUDE - maskują niedoskonałości i cienie pod oczami
ZIELONY – maskuje zaczerwienienia i rumieńce oraz pęknięte naczynka
FIOLETOWY – rozjaśnia cerę, wyrównuje koloryt

Producent zapewnia, że jest to produkt o wszechstronnych właściwościach. 
Ukryje niedoskonałości cery, zredukuje widoczność przebarwień oraz sprawi, że cienie pod oczami będą mniej widoczne. Ideał ? W końcu czy można wymagać czegoś więcej od korektora do twarzy ?
Można ! Szczególnie gdy jest się posiadaczką suchej skóry twarzy.
Zacznijmy jednak od początku.
Jego właściwości kryjące faktycznie zaskakują.
Doskonale kamufluje cienie i pokrywa zmiany pigmentacyjne na skórze.
Aplikuje go najczęściej pędzlem do korektora Hakuro, ale zdarzyło mi się nakładać produkt bezpośrednio z opakowania palcem i muszę przyznać, że w obydwu przypadkach świetnie się rozprowadza i nie sprawia większych problemów.
Żaden z odcieni się nie roluje i nie ciemnieje na twarzy. 
Korektory nadają całkiem naturalny efekt, co mi się baaardzo podoba.
Zawsze mam spory problem z dobraniem odpowiedniego odcienia, na drogeryjnej półce spotykam przeważnie dwa tony za ciemne.
W tym przypadku nie miałam problemu z odcieniem, ponieważ w opakowaniu są trzy kolory w cielisto podobnym kolorze.
Co prawda, każdy z odcieni ma inne zadanie, wspólnie konturują i rozświetlają twarz, ale wbrew pozorom nie każda dziewczyna chce wyglądać jak Kim Kardashian. Ja na pewno nie, zbyt bardzo cenię naturalność więc używam korektorów raczej pojedynczo, z całej palety tak naprawdę używam tylko dwóch odcieni...:D
W opakowaniu korektory wyglądają dość groźnie, początkowo myślałam, że mają zbitą konsystencję jednak pierwsze muśnięcie palca rozwiało moje wątpliwości. Mają przyjemną, kremową formułę.
Jego dużą zaletą jest również wydajność - niewielka ilość wystarczy, aby doskonale ukryć przed światem defekty cery.
Produkt został zamknięty w poręcznym opakowaniu, które zostało wykonane z twardego plastiku, wygląda bardzo estetycznie.
I tu kończą się ochy i achy...
Produkt ma jedną, ogromną wadę, która całkowicie dyskwalifikuje go w moich oczach, a mianowicie okropnie wysusza moją skórę i uwidacznia suche skórki.
Dodam, że przed nałożeniem jakiekolwiek produktu do makijażu dokładam wszelkich starań aby moja cera była perfekcyjnie nawilżona. 
Ku mojemu wielkiemu rozczarowaniu produkt dodatkowo przyczynia się do powstawania dyskomfortu ściągniętej skóry.
Potrafi też zbierać się w załamaniach , co nie wygląda zbyt estetycznie.
Nie taki ideał idealny...a szczególnie NIE dla suchej skóry...

19 komentarzy:

  1. Nie miałam okazji testować ale uwielbiam markę L'oreal za ich świetne podkłady oraz mascary !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ich podkłady też bardzo lubię, a z mascarami to bywa u mnie różnie :)

      Usuń
  2. Chyba bym się z nim nie polubiła🤔

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Loreal ma w ofercie wiele fajniejszych kosmetyków :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Każdemu przepisane jest inne zadanie, ale moja cera źle na nie reaguje

      Usuń
  4. Nie lubię kremowych korektorów, bo właśnie strasznie wchodzą w załamania, a właśnie mam suchą skórę, więc pewnie by się nie sprawdził :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to lepiej unikać, też nie lubię korektorów w kremie. Tak samo jak podkładów w kremie/ musie to nie jest dobry wybór dla suchej skóry :)

      Usuń
  5. Nie przepadam za takimi korektorami, większość z nich do niczego się nie nadaje. Są toporne, włażą w każde załamanie i szybko się ważą.

    Pozdrawiam,
    Blonde Kitsune

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuje się pod tymi słowami.
      Zróżnicowane odcienie i długa lista zadań do wykonania może wpłynąć na decyzję o zakupie, ale posiadaczki suchej skóry powinny unikać tego kosmetyku

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Ja też nie !
      Mimo wszystko bardzo chciałam polubić się z paletą korektorów Loreala, niestety, koszmarek...

      Usuń
  7. Niby produkt, dla mnie. BO niestety mam co zakrywać, ale skoro wysusza to jestem na nie :( Z resztą nie lubię takich kolorów.

    OdpowiedzUsuń
  8. Może na mojej mieszanej skórze byłby ok ale jakoś ta paletka mnie nie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mam suchą, bardzo lubię korektor Catrice :)

    OdpowiedzUsuń
  10. dla mojej suchej skóry to chyba nie byłby zbyt dobry produkt :-(

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie miałam takiej paletki ale wypróbuję bo mam cerę mieszaną i może akurat u mnie sprawdzi się lepiej :) Super recenzja!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Różowy świat Marthe , Blogger