Efekt wachlarzu rzęs czy efekt pandy wokół oczu ? Cinescope - maskara powiększająca objętość

Tusz do rzęs to kosmetyk, który stanowi podstawę mojego makijażu.
Minione cztery tygodnie były bardzo ciężkie dla moich rzęs, a to dlatego, że zachciało mi się zmian.
Postanowiłam, że na razie pozwolę odpocząć ukochanej maskarze Bourjois Twist Up Volume Black Balm od swojego towarzystwa i poszukam jej godnej następczyni.
Wyruszyłam na polowanie ! Rozglądałam się w drogeriach i perfumeriach w poszukiwaniu kosmetyku, który podbije moje serce tak bardzo jak wspomniana maskara.
Zdecydowałam się na nowość Sephory, Cinescope i po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że tańsze nie znaczy, gorsze, a droższe niekoniecznie lepsze.
Co prawda tusz nie jest oszałamiająco drogi, kosztuje 59 zł, ale znam kilka dużo tańszych i znacznie lepszych kosmetyków. Przykład? Np. Curling Pump Up marki Lovely. Kosztuje 11 zł, przy nim Cinescope wypada bardzo, BARDZO słabo.
Tusz do rzęs to kosmetyk, który stanowi podstawę mojego makijażu. Minione cztery tygodnie były bardzo ciężkie dla moich rzęs, a to dlatego, że zachciało mi się zmian. Postanowiłam, że na razie pozwolę odpocząć ukochanej maskarze Bourjois Twist Up Volume Black Balm i poszukam jej godnej następczyni. Wyruszyłam na polowanie ! Rozglądałam się w drogeriach i perfumeriach w poszukiwaniu kosmetyku, który podbije moje serce tak bardzo jak wspomniana maskara. Zdecydowałam się na nowość Sephory, Cinescope i po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że tańsze nie znaczy, gorsze, a droższe niekoniecznie lepsze. Co prawda tusz nie jest oszałamiająco drogi, kosztuje 59 zł, ale znam kilka dużo tańszych i znacznie lepszych kosmetyków. Przykład? Np. Curling Pump Up marki Lovely. Kosztuje 11 zł, a przy nim Cinescope wypada bardzo, BARDZO słabo.
Pierwsze moje spotkanie z tym tuszem nie należało do udanych ponieważ miał dość rzadką konsystencję przez co musiałam bardzo uważać aby nie nałożyć zbyt dużej ilości co z pewnością przyniosłoby skutki przeciwne od zamierzonych...:-)
Mijający czas okazał się jednak wielkim sprzymierzeńcem tego tuszu - zgęstniał i zaczął znacznie lepiej współpracować z silikonową szczoteczką.
Tusz Cinescope bardzo ładnie rozdziela rzęsy, a kształt szczoteczki umożliwia wytuszowanie nawet najkrótszych włosków.
Delikatnie je pogrubia, ładnie wydłuża i zalotnie podkręca.
Idealnie rozczesuje rzęsy i ich nie skleja.
Jednokrotne tuszowanie tworzy bardzo naturalny makijaż, natomiast kilka warstw potrafi wyczarować wyraziste spojrzenie. Nie jest to jednak efekt w stylu "drama lashes" daje znacznie bardziej subtelny efekt.
Ideał ? Niestety nie !
Pierwsze moje spotkanie z tym tuszem nie należało do udanych ponieważ miał dość rzadką konsystencję przez co musiałam bardzo uważać aby nie nałożyć zbyt dużej ilości co z pewnością przyniosłoby skutki przeciwne od zamierzonych...:-) Mijający czas okazał się jednak wielkim sprzymierzeńcem tego tuszu - zgęstniał i zaczął znacznie lepiej współpracować z silikonową szczoteczką. Tusz Curling Pump Up bardzo ładnie rozdziela rzęsy, a kształt szczoteczki umożliwia wytuszowanie nawet najkrótszych włosków. Delikatnie je pogrubia, ładnie wydłuża i zalotnie podkręca. Idealnie rozczesuje rzęsy i ich nie skleja. Jednokrotne tuszowanie tworzy bardzo naturalny makijaż, natomiast kilka warstw potrafi wyczarować wyraziste spojrzenie. Nie jest to jednak efekt w stylu "drama lashes" daje znacznie bardziej subtelny efekt. Ideał ? Niestety nie !
Bardzo, ale to BAAAARDZO wolno schnie na rzęsach, lubi odbijać się na powiekach i tworzyć efekt pandy.
Jego dość długi czas schnięcia jest dokuczliwy szczególnie rano, gdy każda minuta jest dla mnie na wagę złota, a tusz potrafi odznaczyć się wokół oczu przez co makijaż wymaga dodatkowych poprawek.
Czasami mam wrażenie, że nie wysycha wcale, wystarczy że odczuje swędzenie skóry w okolicach oczu. Delikatnie musnę ją palcem i już tusz mam rozmazany wokół oczu.
Wystarczy niewielkie łzawienie, aby tusz spłynął po policzkach. 
Bardzo, ale to BAAAARDZO wolno schnie na rzęsach, lubi odbijać się na powiekach i tworzyć efekt pandy. Jego dość długi czas schnięcia jest dokuczliwy szczególnie rano, gdy każda minuta jest dla mnie na wagę złota, a tusz potrafi odznaczyć się wokół oczu przez co makijaż wymaga dodatkowych poprawek. Czasami mam wrażenie, że nie wysycha wcale, wystarczy że odczuje swędzenie skóry w okolicach oczu. Delikatnie musnę ją palcem i już tusz mam rozmazany wokół oczu. Wystarczy niewielkie łzawienie, aby tusz spłynął po policzkach.
Zdarza mi się łzawić tuż po wyjściu z domu gdy promienie słońca otulają twarz, wówczas bardzo mrużę oczy i czasami popłynie mi łezka na policzku. 
Problem łzawienia nasila się w maju, gdy wszystko wokół budzi się do życia moja alergia bardzo mi dokucza i często sobie popłakuję więc ten tusz totalnie się dla mnie nie nadaje :)
Pomyślałam, że to może dlatego, że nie jest woododporny, ale po chwili uświadomiłam sobie, że mój ulubieniec marki Bourjois też nie jest, a mimo to nie sprawia takich problemów.
Jest to dla mnie bardzo duża wada tego produktu, w zasadzie nie toleruje tego efektu i zazwyczaj kosmetyk, który w ten sposób wystawia moją cierpliwość na wielką próbę znajduje swoje miejsce w koszu na śmieci.

17 komentarzy:

  1. Z tego co piszesz ma sporo wad, a myślałam, że będzie hit..

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje oczy również łzawią na dworze, więc zdecydowanie nie jest to tusz dla mnie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie odradzam, maskara Cinescope bardzo mnie rozczarowała :/

      Usuń
  3. Nie lubię efektu pandy na oczach, szczerze mówiąc na zdjęciach też nie widać jakiegoś super efektu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daje BARDZO naturalny efekt, nic specjalnego, za 60 zł można kupić dużo lepszą maskarę :)

      Usuń
  4. Zdecydowanie nie skuszę się na tego cudaka :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Za taką cenę spodziewałabym się czegoś znacznie lepszego. Tutaj efekt jest minimalny.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojj... nie polubiłabym się z tym tuszem. Szybko trafiłby na czarną listę, a potem do kosza na śmieci

    OdpowiedzUsuń
  7. To na pewno nie jest tusz dla mnie, nie przepadam za tak subtelnym efektem i to nie wysychanie do końca, nie miałam i nie sprawdzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. też mam alergię i dlatego używam tuszy wodoodpornych

    OdpowiedzUsuń
  9. Tusz który długo schnie to jest masakra, coś o tym wiem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj nie.. mi też często na dworze łzawią oczy, więc na pewno nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Różowy świat Marthe , Blogger