Na pomoc suchym i zniszczonym włosom: Kuracja na gorąco JANTAR ?

Seria kosmetyków JANTAR kojarzy mi się z genialną wcierką do włosy, która dyscyplinuje moje włosy i nakłania je do szybszego porostu.
Ten produkt często pojawia się wśród produktów, które dbają o moje włosy.
W kwestii pielęgnacji włosów jestem dość wybredna, moje włosy są obojętne wobec właściwości pielęgnacyjnych i regeneracyjnych większości kosmetyków dostępnych w drogeriach.
Jak już trafię na perełkę, która "coś robi" to dopisuje ją do listy ulubionych produktów do pielęgnacji włosów i żyję nadzieją, że producentowi nie przyjdzie do głowy wycofanie jej ze sprzedaży.
Dziś chcę podzielić się z Wami opinią na temat bardzo ciekawego kosmetyku, a w zasadzie trzy etapowej kuracji dla włosów suchych i łamliwych Jantar marki Farmona.
Seria kosmetyków JANTAR kojarzy mi się z genialną wcierką do włosy, która dyscyplinuje moje włosy i nakłania je do szybszego porostu. Ten produkt często pojawia się wśród produktów, które dbają o moje włosy. W kwestii pielęgnacji włosów jestem dość wybredna, moje włosy są obojętne wobec właściwości pielęgnacyjnych i regeneracyjnych większości kosmetyków dostępnych w drogeriach. Jak już trafię na perełkę, która "coś robi" to dopisuje ją do listy ulubionych produktów do pielęgnacji włosów i żyję nadzieją, że producentowi nie przyjdzie do głowy wycofanie jej ze sprzedaży. Dziś chcę podzielić się z Wami opinią na temat bardzo ciekawego kosmetyku, a w zasadzie trzy etapowej kuracji dla włosów suchych i łamliwych Jantar marki Farmona.
Na opakowaniu produktu widnieje słowo "na gorąco" już sam ten fakt sprawia, że zaczynam wierzyć, że znalazłam "złoty środek: który nawilży i odżywi moje włosy.
Będą miała tak piękne włosy jak modelka z reklamy, której pasma tak pięknie falują na wietrze dzięki podmuchom sztucznego wiatru za który odpowiadają małe, domowe wiatraki...:)
Wiadomo, ciepło ma bardzo pozytywny wpływ na składniki aktywne zawarte w kosmetykach, dzięki niemu lepiej przenikają we włosy, co wpływa na lepsze nawilżenie i odżywienie.
Wyciąg z bursztynu jest głównym składnikiem kuracji, odpowiada za właściwości pielęgnacyjne produktu z serii Jantar, zawiera także:
- olejek arganowy, który jest znany ze wspaniałych właściwości pielęgnacyjnych, regeneruje i odbudowuje włosy
- olejek z awokado, nabłyszcza włosy i chroni końcówki przed rozdwajaniem
- olejek kokosowy, wygładza włosy i zapobiega ich puszeniu
- proteiny jedwabiu, nadają włosom elastyczność, miękkość i blask
W opakowaniu znajdują się trzy saszetki:
- regeneracyjna maska olejowa
- szampon nawilżający
- balsam wygładzający
Producent zapewnia, że po nałożeniu wszystkich saszetek włosy staną się mocne, nawilżone, pełne witalności, jedwabiście gładkie, miękkie i błyszczące.
Zaczynamy ! Aby uwiarygodnić słowa producenta "na gorąco" jest nam potrzebna mała miseczka, należy w niej umieścić regeneracyjną maskę olejową i dodać odrobinę gorącej wody. Następnie trzeba wymieszać składniki i nałożyć na włosy. Po dokładnym rozprowadzeniu maski zaleca się rozczesanie włosów.
Po wykonaniu wszystkich czynności założyłam foliowy czepek (który znajduje się w zestawie)  i pozostawiam maskę na włosach na 20 minut.
Po upływie czasu, czas na kolejną maseczkę, tym razem jest to szampon nawilżający.
A więc standardowa procedura: szampon + woda i powstaje piana, która należy spłukać wodą :)
Ostatnim etapem kuracji jest nałożenie na włosy balsamu wygładzającego, balsam można spłukać wodą, ale nie trzeba ! Wszystko zależy od tego czy włosy potrzebują intensywnej regeneracji.
Ostatnio przypominałam sobie o istnieniu cudownego wynalazku XXI jakim jest prostownica, używam jej często. W końcu jestem szczęśliwa, że spełniło się moje marzenie: MAM PROSTE WŁOSY, niestety moje blond pasma nie podzielają mojej radości, wzywają pomocy, więc wykorzystuje właściwości regeneracyjne kuracji najlepiej jak się da (czyt: nie spłukuje balsamu wygładzającego:))

Są takie kosmetyki które potrafią bardzo pozytywnie nie zaskoczyć, a następnego dnia rozczarować...
Są źródłem rozmyśleń i dyskusji, a gdy zabieram się za napisanie opinii na ich temat mam wątpliwości czy recenzja na pewno zmierza we właściwym kierunku.
Takie odczucia mam w tej chwili....Niby jestem zadowolona z działania produktu, ale jego właściwości pielęgnacyjne są całkowicie odmienne od obietnic producenta, a przecież kupując dany kosmetyk sugerujemy się właśnie jego opisem umieszczonym na opakowaniu.
Jestem posiadaczką kręconych włosów, które lubią się puszyć więc doszukuje się w kosmetykach do ich pielęgnacji właściwości wygładzających. To dla mnie bardzo ważne, ale nie najważniejsze.
Wymagam też, aby wykazywały właściwości nawilżające, odżywcze i regeneracyjne.
Po nałożeniu wszystkich saszetek na włosy zauważyłam, że są wygładzone, lekkie, sprężyste i pełne witalności. Sprawiają wrażenie doskonale wypielęgnowanych, po kuracji bije z nich piękny blask, co sprawia, że zaczynam wierzyć, że są zdrowe.
Moje kręcone włosy lubią się plątać przez co ich rozczesanie często bywa stresujące.
Po użyciu produktu ten problem znika - znacząco ułatwia ich rozczesanie.
Nie przyczynia się do szybszego przetłuszczania włosów.
Znacznie lepiej się układają i nie sprawiają problemu z rozczesaniem - kosmetyk niesamowicie zmiękcza włosy i sprawia, że suche czy puszące się kosmyki stają się zauważalnie nawilżone i odżywione.
Wady ? Są i wady !
Maska regeneracyjna ma dość rzadką konsystencję, a wymaga dodatkowo obecności wody, która jak wiadomo jeszcze bardziej rozwodni jej formułę, a to sprawia, że maska lubi spływać z włosów.
Kolejną wadą, jest tak jak podejrzewałam efektywność, a w zasadzie jej trwałość.
Włosy po kuracji włosy są piękne, cudowne, nawilżone, błyszczące i sprawiają wrażenie zdrowych, ale u mnie ten efekt trwa do dwóch myć, w szybkim czasie wszystko wraca do "normy" moje włosy znów zaczynają się puszyć, są trudne do okiełznania i rozczesania. Siano powróciło...

15 komentarzy:

  1. Byłam zainteresowana tym kosmetykiem, ale pojemność sprawia, że musiałabym zużyć na raz ze dwa opakowania. Tak to jest z tymi "kuracjami", działają od mycia do mycia i tyle:( Ja moje blond sianko ogarnęłam serią Loreala magiczna moc olejków:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo nie znam tej serii, chętnie kupię coś do włosów marki Loreal, muszę jakoś ogarnąć to sianko na głowie :)

      Usuń
  2. Szkoda że efekt nie utrzymuje się długo, myślę że głównie to zależy od porowatości włosa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moje włosy są niestety odporne na takie kuracje, a szkoda...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja bym chętnie wypróbowała. Moje włosy bardzo lubią wcierkę Jantar.

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię tę serię do włosów z jantar, więc chętnie wypróbuję tą pozycję :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Eh,chyba nie ma cudownego środka,który na stałe odmieni nasze włosy. No może Joico K-pak :) Ciekawi mnie ten zabieg na gorąco.

    OdpowiedzUsuń
  7. Na szczęście moje włoski jeszcze nie potrzebują takich kuracji :o)

    OdpowiedzUsuń
  8. Co włos, to głos :) jak ze wszystkim :)

    OdpowiedzUsuń
  9. W sumie warte wypróbowania, zakładałam, że efekt utrzyma się tylko do pierwszego mycia, więc nie ma tragedii :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ciekawa kuracja, ja mam z natury kręcone włosy ale już chyba trzy razy miałam prostowane keratyną.

    OdpowiedzUsuń
  11. Używałam wcierki Jantar i sprawdziła się super, muszę wypróbować też ten produkt.

    OdpowiedzUsuń
  12. Pierwszy raz to to widzę i może się skuszę, mam takie siano na głowie. Szkoda tylko, że obietnice producenta nie zostały spełnione.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Różowy świat Marthe , Blogger