W poszukiwaniu podkładu idealnego...

Idealny podkład. Legenda głosi, że istnieje, a jego znalezienie jest spełnieniem marzeń milionów kobiet na świecie.
Mój idealny podkład powinien:
- nawilżać skórę
- delikatnie matowić
- doskonale współgrać z kolorytem cery
- nie tworzyć efektu maski
- ukryć drobne niedoskonałości
- zaskakiwać trwałością
- być wygodny w aplikacji
Ostatnio spotkałam się ze stwierdzeniem: "ideały nie istnieją, a jeśli łudzimy się, że już odkryliśmy chociaż jeden to i tak prędzej czy później ukaże nam swoje niedoskonałości". To zdanie doskonale pasuje mi do kosmetyku, który jest bohaterem dzisiejszego wpisu, zapraszam Was na recenzję podkładu marki ARTDECO Nude Foundation.
ARTDECO Nude Foundation matuje cerę, ale robi to w sposób delikatny i subtelny, po jego aplikacji nie odczuwam dyskomfortu ściągniętej skóry, nie uwidacznia suchych skórek i nie wysusza mojej skóry. Nie radzi sobie co prawda z ukryciem suchych skórek w okolicach nosa, ale ta partia twarzy jesienią zawsze przyszarzała mi wiele problemów.  Dokładam wszelkich starań aby zapobiec temu defektowi, ale z marnym skutkiem.  Zaczynam oswajać się z myślą, że najzimniejsze miesiące roku nie mają korzystnego wpływu na moją cerę, która w ostatnim czasie dostarcza mi wielu wrażeń. Podkład zapewnia doskonałe krycie nie tworząc efektu maski, jest kompletnie niezauważalny na twarzy, a mimo to perfekcyjnie maskuje najdrobniejsze niedoskonałości cery, kryje popękane naczynka i pory, a jednocześnie wygląda niezwykle naturalnie Nie ciemnieje na twarzy i nie powoduje efektu maski. Wygładza i ujednolica cerę. Posiada też właściwości podkładu kryjącego, bardzo dobrze kamufluje zaczerwienienia i niedoskonałości. Już cieniutka warstwa ukrywa niewielkie defekty skóry. Niweluje oznaki zmęczenia i nadaje skórze nieskazitelny wygląd - pozostawiając uczucie świeżości i lekkości. Sprawia, że skóra staje się miękka i przyjemna w dotyku. Niweluje oznaki zmęczenia i nadaje skórze nieskazitelny wygląd - pozostawiając uczucie świeżości i lekkości.  Jest kompletnie nie wyczuwalny na twarzy, co mi się ogromnie podoba. Mam wrażenie że dodatkowo nawilża moją twarz. Nie zapycha i nie podrażnia skóry. Podkład dostępny jest w pięciu kolorach. Posiadam odcień nr 075. W buteleczce wydawał mi się dość ciemny, byłam pewna, że będzie kolidował z kolorytem mojej cery. Jednak ku mojej radości tak się nie stało, idealnie dopasowuje się do kolorytu mojej cery. Jedną z najważniejszych zalet tego produktu jest także trwałość, bez dodatkowych poprawek utrzymuje się do ośmiu godzin. Ma dość gęstą, nieco fluidową formułę, aczkolwiek nie sprawia problemów podczas aplikacji. Doskonale rozprowadza się na twarzy. To tyle z zalet. Teraz czas na ujawnienie jego wad. Zamknięty jest w minimalistycznej i estetycznej szklanej buteleczce o pojemności 20 ml, co nie jest standardem wśród kosmetyków tego typu, typowy podkład mieści w opakowaniu 10 ml więcej produktu. To oczywiście negatywnie wpływa na jego wydajność. Podkład dostępny jest w sieci perfumerii Douglas i kosztuje 115 zł.

Podkład jest dla mnie kosmetykiem niezastąpionym, niezbędnym, wyjątkowym i na swój sposób magicznym.
Pozwala błyskawicznie zakamuflować  niedoskonałości cery i sprawia, że nabrała zdrowego i promiennego wyglądu. i natłuszczenia.
Jestem posiadaczką cery suchej, która nieustannie domaga się nawilżenia dlatego takiego działania doszukuje się w każdym kosmetyku.
Cera sucha z natury jest matowa i nie wykazuje problemów z nadmiernym świeceniem.
Wybierając podkład zazwyczaj unikam takich o właściwościach matujących, nie lubię też produktów szybko zastygających ponieważ okropnie wysuszają i podkreślają suche skórki.
Reasumując: do tej pory nie byłam zbyt entuzjastycznie nastawiona do takiego efektu, a wręcz go unikałam. Nigdy bym nie przypuszczała, że kiedykolwiek polubię kosmetyk o takim działaniu. A jednak !
Podkład Nude Foundation marki Artdeco matuje cerę, ale robi to w sposób delikatny i subtelny, po jego aplikacji nie odczuwam dyskomfortu ściągniętej skóry, nie uwidacznia suchych skórek i nie wysusza mojej skóry.
Nie radzi sobie co prawda z ukryciem suchych skórek w okolicach nosa, ale ta partia twarzy jesienią zawsze przyszarzała mi wiele problemów. 
Dokładam wszelkich starań aby zapobiec temu defektowi, ale z marnym skutkiem. 
Zaczynam oswajać się z myślą, że najzimniejsze miesiące roku nie mają korzystnego wpływu na moją cerę, która w ostatnim czasie dostarcza mi wielu wrażeń.
Różowy świat Marthe - kobiecy punkt spojrzenia na kosmetyczne skarby.

Podkład zapewnia doskonałe krycie nie tworząc efektu maski, jest kompletnie niezauważalny na twarzy, a mimo to perfekcyjnie maskuje najdrobniejsze niedoskonałości cery, kryje popękane naczynka i pory, a jednocześnie wygląda niezwykle naturalnie
Nie ciemnieje na twarzy i nie powoduje efektu maski.
Wygładza i ujednolica cerę. Posiada też właściwości podkładu kryjącego, bardzo dobrze kamufluje zaczerwienienia i niedoskonałości. Już cieniutka warstwa ukrywa niewielkie defekty skóry.
Niweluje oznaki zmęczenia i nadaje skórze nieskazitelny wygląd - pozostawiając uczucie świeżości i lekkości.
Sprawia, że skóra staje się miękka i przyjemna w dotyku.
Niweluje oznaki zmęczenia i nadaje skórze nieskazitelny wygląd - pozostawiając uczucie świeżości i lekkości. 
Jest kompletnie nie wyczuwalny na twarzy, co mi się ogromnie podoba.
Mam wrażenie że dodatkowo nawilża moją twarz.
Nie zapycha i nie podrażnia skóry.
Podkład dostępny jest w pięciu kolorach. Posiadam odcień nr 075. W buteleczce wydawał mi się dość ciemny, byłam pewna, że będzie kolidował z kolorytem mojej cery. Jednak ku mojej radości tak się nie stało, idealnie dopasowuje się do kolorytu mojej cery.
Jedną z najważniejszych zalet tego produktu jest także trwałość, bez dodatkowych poprawek utrzymuje się do ośmiu godzin.
Ma dość gęstą, nieco fluidową formułę, aczkolwiek nie sprawia problemów podczas aplikacji. Doskonale rozprowadza się na twarzy.
To tyle z zalet. Teraz czas na ujawnienie jego wad.
Zamknięty jest w minimalistycznej i estetycznej szklanej buteleczce o pojemności 20 ml, co nie jest standardem wśród kosmetyków tego typu, typowy podkład mieści w opakowaniu 10 ml więcej produktu.
To oczywiście negatywnie wpływa na jego wydajność.
ARTDECO Nude Foundation matuje cerę, ale robi to w sposób delikatny i subtelny, po jego aplikacji nie odczuwam dyskomfortu ściągniętej skóry, nie uwidacznia suchych skórek i nie wysusza mojej skóry. Nie radzi sobie co prawda z ukryciem suchych skórek w okolicach nosa, ale ta partia twarzy jesienią zawsze przyszarzała mi wiele problemów.  Dokładam wszelkich starań aby zapobiec temu defektowi, ale z marnym skutkiem.  Zaczynam oswajać się z myślą, że najzimniejsze miesiące roku nie mają korzystnego wpływu na moją cerę, która w ostatnim czasie dostarcza mi wielu wrażeń. Podkład zapewnia doskonałe krycie nie tworząc efektu maski, jest kompletnie niezauważalny na twarzy, a mimo to perfekcyjnie maskuje najdrobniejsze niedoskonałości cery, kryje popękane naczynka i pory, a jednocześnie wygląda niezwykle naturalnie Nie ciemnieje na twarzy i nie powoduje efektu maski. Wygładza i ujednolica cerę. Posiada też właściwości podkładu kryjącego, bardzo dobrze kamufluje zaczerwienienia i niedoskonałości. Już cieniutka warstwa ukrywa niewielkie defekty skóry. Niweluje oznaki zmęczenia i nadaje skórze nieskazitelny wygląd - pozostawiając uczucie świeżości i lekkości. Sprawia, że skóra staje się miękka i przyjemna w dotyku. Niweluje oznaki zmęczenia i nadaje skórze nieskazitelny wygląd - pozostawiając uczucie świeżości i lekkości.  Jest kompletnie nie wyczuwalny na twarzy, co mi się ogromnie podoba. Mam wrażenie że dodatkowo nawilża moją twarz. Nie zapycha i nie podrażnia skóry. Podkład dostępny jest w pięciu kolorach. Posiadam odcień nr 075. W buteleczce wydawał mi się dość ciemny, byłam pewna, że będzie kolidował z kolorytem mojej cery. Jednak ku mojej radości tak się nie stało, idealnie dopasowuje się do kolorytu mojej cery. Jedną z najważniejszych zalet tego produktu jest także trwałość, bez dodatkowych poprawek utrzymuje się do ośmiu godzin. Ma dość gęstą, nieco fluidową formułę, aczkolwiek nie sprawia problemów podczas aplikacji. Doskonale rozprowadza się na twarzy. To tyle z zalet. Teraz czas na ujawnienie jego wad. Zamknięty jest w minimalistycznej i estetycznej szklanej buteleczce o pojemności 20 ml, co nie jest standardem wśród kosmetyków tego typu, typowy podkład mieści w opakowaniu 10 ml więcej produktu. To oczywiście negatywnie wpływa na jego wydajność. Podkład dostępny jest w sieci perfumerii Douglas i kosztuje 115 zł.
Druga wada - producent postanowił ułatwić nam aplikację i umieścił podkład w buteleczce z pipetką.
Do tej pory taka forma aplikacji była mi znana jedynie wśród kosmetyków do pielęgnacji twarzy, więc od początku  byłam sceptycznie nastawiona do tego pomysłu, formuła podkładu ani trochę nie pasowała mi do funkcjonalności pipetki.
I nie pomyliłam się. Trzeba uzbroić się w cierpliwość, aby pipetka nabrała chociażby niewielką ilość produktu. Mnie zazwyczaj nie nabierała wcale, więc przestałam jej używać i po prostu wylewałam na rękę niewielką ilość produktu i gąbeczką rozprowadzałam go na twarzy.
Tradycyjne opakowanie z pompką byłoby tu o wiele lepszym rozwiązaniem.
Podkład dostępny jest w sieci perfumerii Douglas i kosztuje 115 zł.

16 komentarzy:

  1. Ciekawy podkład, nie znam go jeszcze. Moim ulubieńcem jest Estee Lauder Double Waer

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy on faktycznie tworzy efekt maski czy to tylko taki stereotyp?

      Usuń
  2. nie zdecydowałabym się na niego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam go, ale usta masz piękne, co to za kolor?

    OdpowiedzUsuń
  4. Rzeczywiście ta pipetka nieco psuje efekt :( tego podkładu nie miałam, ale pamiętam jak wkurzały mnie problemy z wydobyciem produktu z Revlonu Colorstay. Ogólnie jeśli chodzi o płynne podkłady, używam, ale raczej jeśli już chłodniejszą porą. Wiosną i latem do gry wchodzą minerały, w których jestem wprost zakochana. Zresztą na jesieni i w zimie też często je używam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mogłabym używać podkładu z pipetą. Jak sobie wyobrażę jak to musi opornie iść to aż się denerwuję ;P Ja chyba znalazłam w końcu swój ideał ale póki co nie zapeszam i grzecznie testuję :D

    OdpowiedzUsuń
  6. nie znam tego produktu ale z twojego opisu bym sie skusila mimo ciezkiej aplikacji pipeta :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie za jasny, sama nie wiem czy bym dała tyle za podkład

    OdpowiedzUsuń
  8. lubie testować różne podkłady ale tego jeszcze nie miałam okazji używać :P na razie bardzo mi się sprawdza fluid z Bielendy

    OdpowiedzUsuń

  9. Wow , cudna buźka jak porcelanowej laleczki! Dla mnie idealne są kremy bb skin 79 i podkłady mineralne lili lolo. Bardzo lubię naturalny efekt. Ostatnio kupiłam podkład Estée Lauder Double Wear z ciekawości i muszę go potestować. Lubię kolorówkę z artdeco

    OdpowiedzUsuń
  10. Na takie wady w ogóle nie zwracam uwagi ;) Szukam właśnie "idealnego" podkładu, który będzie dobrze nawilżał, krył oraz nie podkreślał suchych skórek. Może ten podkład jest dla mnie? Może go wypróbuję. Pozdrawiam i dziękuję za recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pipetki we fluidach to nie jest zbyt dobry pomysł. Tym bardziej przy gęstych produktach. No nie przemyśleli sprawy. Ale na twarzy ładnie wygląda przyznać muszę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja zaczynam już wątpić w istnienie podkłądu idealnego. Szukam i szukam ale zawsze coś drobnego jest nie tak :) Obserwuję.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie znam marki, tzn. znam z blogów chociażby, sama jeszcze nic nie miałam. Może czas to zmienić ?

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Różowy świat Marthe , Blogger