ULUBIEŃCY LISTOPADA

Jest ich czterech. Każdemu z nich przypisane są inne właściwości, posiadają inne, całkowicie różne działanie.
Pierwszy z nich dba o to aby moja cera nabrała pięknego, ujednoliconego kolorytu bez efektu maski,
drugi dostarcza moim paznokciom cennych składników, które doskonale je regenerują, trzeci sprawia, że mój makijaż staje się wyrazisty, a usta nawilżone.
Ostatni dba o właściwy poziom nawilżenia mojego ciała.
Dziś zapraszam Was na wpis pełen ochów i achów. Jego bohaterami będą skarby, które już zadebiutowały na blogu i bardzo szybko stały się moimi ulubieńcami.

Jestem posiadaczką cery suchej, która z natury jest matowa i nie wykazuje problemów z nadmiernym świeceniem.
Wybierając podkład zazwyczaj unikam takich o właściwościach matujących, nie lubię też produktów szybko zastygających ponieważ okropnie wysuszają i podkreślają suche skórki.
Dlatego początkowo trochę bałam się podkładu matującego marki PUPA Made to Last .
Produkt ten bardzo szybko podbił moje serce, a teraz z czystym sumieniem mogę napisać, ze jest to najlepszy podkład matujący jaki znam.
matuje cerę, ale robi to w sposób delikatny i subtelny, po jego aplikacji nie odczuwam dyskomfortu ściągniętej skóry, nie uwidacznia suchych skórek i nie wysusza mojej skóry.
Zapewnia doskonałe krycie nie tworząc efektu maski, jest kompletnie niezauważalny na twarzy, a mimo to perfekcyjnie maskuje najdrobniejsze niedoskonałości cery, kryje popękane naczynka i pory, a jednocześnie wygląda niezwykle naturalnie.
Tak świetny efekt zawdzięcza pigmentom Last&Fix, które sprawiają, ze nie zmienia koloru na twarzy, nie ciemnieje dzięki czemu nie powoduje efektu maski.
Wygładza i ujednolica cerę. Posiada też właściwości podkładu kryjącego, bardzo dobrze kamufluje zaczerwienienia i niedoskonałości. Już cieniutka warstwa przykrywa wszelkie niedoskonałości.
Niweluje oznaki zmęczenia i nadaje skórze nieskazitelny wygląd - pozostawiając uczucie świeżości i lekkości.
Sprawia, że skóra staje się miękka i przyjemna w dotyku.
Balsam cechuje się sztywną wręcz toporną konsystencją, więc spodziewałam się, że pod wpływem ciepła skóry jego formuła zacznie przybierać inne, mniej problematyczne, a zarazem bardziej tłuste oblicze. I nie myliłam się !
Gdy już rozprowadziłam produkt na paznokciach pojawił się efekt, którego tak bardzo nie lubię - moje palce zostały wręcz oblepione pachnącą mazią, która swoją tłustością unieruchamia lepiej niż świeżo nałożony czarny lakier do paznokci.
Jednak ku mojemu zdziwieniu jego formuła wykazała się błyskawiczną wchłanialnością. 
Chwilę na paznokciach nie ma śladu po aplikacji balsamu.
Nie jest to produkt o natychmiastowym działaniu. Aby zauważyć pierwsze efekty trzeba uzbroić się w cierpliwość. Bardzo duże znaczenie ma też systematyczne stosowanie.
Po dwóch tygodniach zauważyłam pierwsze efekty, moje paznokcie stały się mocniejsze i wygładzone, a ich płytka błyszcząca oraz wyraźnie rozjaśniona.
Produkt ma też nieoceniony wpływ na ich porost, od momentu gdy zaczęłam regularnie stosować produkt zaczęły rosnąć jak szalone.
Nareszcie przestały się rozdwajać !
Własna, spersonalizowane szminki dostarczyły mi wielu radości. Zawsze chciałam mieć kosmetyk na którym nieskromnie widniałoby moje imię lub nazwa z którą się utożsamiam.
Pierwsze co wyróżnia szminki Loreal na tle innych jest bez wątpienia opakowanie. 
Nie posiada żadnych ozdobników, a mimo to zachwyca. Oczarowuje minimalistyczną złotą oprawą na której zostało wygrawerowane logo marki.
Posiadam cztery odcienie: ciepły odcień czerwieni Cocorico o numerze 330, chłodny, a mimo to nieco cukierkowy róż Ouhlala z numerkiem 144, wzbogacona drobinkami wiśienka Berry Blush i delikatny róż Velvet Rose z numerkiem 378.

Każdy z odcieni jest inny i wyjątkowy - nadaje twarzy innego, subtelnego lub bardziej zdecydowanego charakteru.
Cechą charakterystyczną szminek Colour Riche Lip Colour jest mocna pigmentacja.
Jedna aplikacja wystarczy aby usta naprały mocnego koloru. 
W opakowaniu szminki są dość zbite przez co początkowo byłam przekonana, że dość trudno rozprowadzają się na ustach.
Jednak czekała mnie miła niespodzianka - pod wpływem ciepła szminki zyskują idealną konsystencję. Stają się lekko kremowe dzięki czemu nie napinają i nie ściągają ust. 

Bez problemu rozprowadzają się po ustach pozostawiając piękny kolor. 
Podoba mi się ich swego rodzaju lekkość, są praktycznie niewyczuwalne na ustach. 
Nie wysusza i nie podkreśla suchych skórek. Wręcz przeciwnie !  Po aplikacji usta sprawiają wrażenie doskonale wypielęgnowanych - są gładkie i mięciutkie.
Ekskluzywne masło do ciała Let's celebrate doskonale nawilża, wygładza, zapobiega ponownej utracie wody oraz intensywnie regeneruje.
Skóra pozostaje elastyczna i jędrna. I co ważne - nie jest to efekt chwilowy, masło zapewnia skórze natychmiastowe i długotrwałe nawilżenie.
Regularne stosowanie znacząco poprawia kondycję i wygląd skóry.
Ma bardzo zbawienny wpływ na skórę suchą i zmęczoną. 
Za wspaniałe właściwości pielęgnacyjne odpowiedzialny jest olej kokosowy, który znany jest ze swoich właściwości nawilżająco - natłuszczających, masło shea, wosk pszczeli i witamina E.
Łatwo rozprowadza się na skórze. Nie roluje się. 
Pozostawia na skórze delikatną warstewkę, ale absolutnie mi to nie przeszkadza. Nie jest to w żadnym wypadku tłusta i klejąca warstwa, a delikatna warstewka która przyjemnie koi i nawilża ciało.
Ostatnio nawet bardzo polubiłam kosmetyki pozostawiające na ciele taki 'dodatek' mam wówczas pewność, że produkt dba o skórę jeszcze kilka godzin po aplikacji. Dzięki temu uwalnia substancje odżywcze zawarte w kosmetyku i zapobiega wyparowaniu wilgoci.
Jest świetnym umilaczem po kąpieli gdy skóra domaga się szybkiego i treściwego nawilżenia.

32 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Moją faworytką jest Velvet Rose. Uwielbiam pomadki o tak delikatnych kolorkach :-)

      Usuń
  2. Dostanę ten podkład na gwiazdkę :D już się nie mogę doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę koniecznie sprawdzić ten balsam do paznokci, bo czytam o nim same pozytywy, a jeszcze nie miałam go w łapkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam balsamy Tisane zarówno do paznokci jak i do ust :-)

      Usuń
  4. Nie znam żadnego z tych produktów, ale pomadki wyglądają na piękne! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dość, że pięknie wyglądają to jeszcze i wspaniale nawilżają usta :-)

      Usuń
  5. Zazdroszczę szminek z grawerem! Fajnie jest mieć w torebce coś ze swoim imieniem, nickiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napiszę nieskromnie: to bardzo miłe uczucie patrzeć na szminkę ze swoim imieniem ! :D

      Usuń
  6. Balsam 2x5 u mnie również działa cuda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie spodziewałam się u po tym produkcie takich zdumiewających efektów, a jednak...:-)

      Usuń
  7. Jak te pomadki wspaniale się prezentują <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, każda z nich jest inna, piękna, na swój sposób wyjątkowa ! Uwielbiam wszystkie !

      Usuń
  8. Nie znam żadnego z nich, ale ciekawi mnie ten balsam do paznokci ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baaardzo polecam ten produkt, moje pazurki są odporne na tego typu specyfiki, ale ten spisał się doskonale !

      Usuń
    2. Baaardzo polecam ten produkt, moje pazurki są odporne na tego typu specyfiki, ale ten spisał się doskonale !

      Usuń
  9. Balsam do paznokci właśnie zaczęłam testować i czekam na efekty. Czytałam już na jego temat wiele pozytywnych recenzji. Mam nadzieję, że i mnie nie zawiedzie :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Takie szminki z moim logo to też moje marzenie :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja jakoś nie mogę się przekonać do tego balsamu do paznokci :) Ciężko mi o nim pamiętać i nakładać na palce. Nie lubię takiej aplikacji.

    OdpowiedzUsuń
  12. Miło dostać szminkę z własnym imieniem:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Muszę kiedyś sprawdzić to masełko do ciała :)! Moja skóra potrzebuje takich nawilżaczy :)

    OdpowiedzUsuń
  14. czytałam już kiedyś o tym balsamie do paznokci, ale nie byłam jakoś do końca przekonana :) ostatnio jednak moje paznokcie zaczęły sprawiać małe problemy iiii chyba się jednak skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jakie piękne kolory mają te szminki :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten balsam do paznokci to ja już chyba wszędzie widziałam, ale ciągle zapominam kupić ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Pomadki przepięknie się prezentują :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten balsam do paznokci bardzo mnie ciekawi, gdyż czytałam o nim wiele pozytywnych opinii. let's Celebrate miałam próbki i obłędnie pachną te masła, ale niestety są napakowane parafiną której staram się unikac.

    OdpowiedzUsuń
  19. spersonalizowane szminki są super :-)masła do ciała Let's Celebrate pachną cudownie, ja mam mohito :-)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Różowy świat Marthe , Blogger