Ulubieńcy SIERPNIA

Mamy wrzesień. Smuci mnie zbliżający się koniec lata, mimo, że pogoda w dalszym ciągu nas rozpieszcza to jednak czuć już jesień w powietrzu. Nie podoba mi się to !
Dziś zapraszam Was na wpis jeszcze wakacyjny, sierpniowy...
Początek września to dobry czas na małe podsumowanie minionego miesiąca. 
Przedstawiam Wam ulubieńców sierpnia :-)
Matowa pomadka Bourjois Rouge Edition Velvet już zadebiutowała wśród ulubieńców kilka miesięcy temu.
Byłam wówczas oczarowana kolorkiem Peach Club jak również efektywnością produktu.
Jest to jedna z najtrwalszych pomadek z jakimi miałam do czynienia.
Cechą charakterystyczną pomadek jest intensywny kolor i zdumiewająca trwałość. Czasami mam wrażenie, że jest aż za bardzo trwała - jestem przekonana, że gdybym pewnego dnia zdecydowała pominąć rytuał wieczornego demakijażu i poszła spać z pomalowanymi ustami rano prezentowały się tak jakbym chwilę temu zaakcentowała je pięknym kolorem.
Teraz oceniam pomadkę pod pryzmat odcienia.
Obecnie praktycznie nie rozstaję się z pomadką So Hap'pink głównym powodem mojej decyzji jest oczywiście jej przeuroczy odcień w tonacji jasnego, dziewczęcego różu, który w moim odczuciu jest wręcz stworzony aby pięknie harmonizować się z ciepłym odcieniem opalonej skóry.
Mimo, że odcień pomadki jest dość delikatny to stanowi najmocniejszy element mojego makijażu.
Kolejnym produktem który podbił moje serce w ubiegłym miesiącu jest lakier do ust 
Manhattan Lip Lacquer w odcieniu Eternal Flame
Kosmetyk może się pochwalić wręcz niesamowitą pigmentacją, jedna aplikacja wystarczy aby usta naprały mocnego koloru. Dla mnie ten kolor jest aż zbyt nasycony, dlatego po jego aplikacji delikatnie przecieram usta chusteczką - w ten sposób kolor staje się odrobinę delikatniejszy.
Nie wypływa poza kontur ust, nie klei się i nie obciąża ust.
Pięknie prezentuje się na ustach, tworząc lśniący efekt tafli.
Optycznie uwydatnia usta i bardzo ładnie je podkreśla.
Konsystencja jest idealna: lekko kremowa, nie napina i nie ściąga warg, bez problemu ślizga się po ustach pozostawiając piękny kolor. 
Co do trwałości produktu tu funkcjonuje zasada "im mniej tym lepiej" - gdy usta pomalujemy delikatnie to kolor jest obecny przez wiele godzin, ale gdy przesadzimy z aplikacją to znika z ust bardzo szybko.
Na jego trwałość wpływa wiele czynników m.in jedzenie. Niestety tego typu produkty już tak mają, że gdy skusimy się na mały posiłek, lub wypijemy filiżankę kawy kolor 'się' po prostu zjada.
Nie wysusza i nie podkreśla suchych skórek. 

Serum intensywnie ujędrniające Prestige testowała moja mama i to na jej opinii opiewał się recenzja.
Bardzo dobrze i długotrwale nawilża skórę. 
Po nałożeniu staje się mięciutka, gładka, sprężysta i napięta.
Chwilę po jego zastosowaniu jest jędrniejsza, a zmarszczki są mniej widoczne. Niweluje zaczerwienienia i drobne niedoskonałości.
Nie podrażnia, koi miejsca przesuszone, redukuje pieczenie i eliminuje dyskomfort ściągnięcia skóry. 
Cera wygląda na świeżą, zdrową i wypielęgnowaną.
Nie powoduje przetłuszczania się skóry, czy świecenia w ciągu dnia. 
Lakiery z serii "Coplete Salon Manicure"  są mi bardzo dobrze znane i w zasadzie przyzwyczaiły mnie do swojej trwałości więc mój entuzjazm do tej niezwykle istotnej zalety jest w tym przypadku fazie spokoju :-)
Muszę jednak nadmienić, że mało który lakier jest obecny na moich paznokciach w stanie nienaruszonym dłużej niż tydzień, produkt Sally Hansen należy do nielicznych wyjątków.
Gdy kolor zaczyna zanikać to na zasadzie ścierania na końcówkach, a nie odpryskiwania.
Już jedna warstwa perfekcyjnie pokrywa paznokcie równą, nasyconą i błyszczącą taflą aczkolwiek ZAWSZE nakładam dwie, ale wynika to tylko i wyłącznie z przyzwyczajenia.
Konsystencja lakieru jest wręcz idealna: nie za gęsta i nie za rzadka.
Posiadam odcień 550 All Fired Up, który nieco odbiega od klasycznej czerwieni. 
Nigdy bym nie przypuszczała, że tradycyjna szczoteczka do zębów pojawi się wśród ulubieńców miesiąca, a jednak !
Curaprox Ultra Soft nie jest jednak tak zwyczajną szczoteczką jakby się mogło wydawać.
Szczoteczka została zaprojektowana z myślą o osobach, które podczas szczotkowania zębów zmagają się z krwawieniem.
Cechą charakterystyczną szczoteczek CS 5460 Ultra Soft miękkie i delikatne włosie - nie podrażnia dziąseł, co nie jest zbyt powszechnym zjawiskiem u szczoteczek manualnych.
Mało tego ! Podczas używania delikatnie je masuje.
Sekretem jej skuteczności jest główka szczoteczki w której znajduje się 5460 ultracienkich włosków, które zostały wykonane ze specjalnego tworzywa caren.
Jej włosie nie sztywnieje w kontakcie z wodą.
Pozornie mogłoby się wydawać, że tak miękkie włosie nie wpływa na korzyść funkcjonalności szczoteczki.
Pod tym względem produkt Curaprox bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. 
Doskonale usuwa osad nazębny, docierając poniżej linii dziąseł oraz głęboko wnikając w przestrzenie między zębami zapewniając bielszy i zdrowy uśmiech. I to bez użycia nacisku: łagodnie i skutecznie - nie powodując żadnych uszkodzeń.

31 komentarzy:

  1. U mnie ten lakier do ust sie gorzej sprawdzil ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam niczego, ale tą szczoteczkę ostatnio często widuję;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hi hi ja też często się na nią napotykam :-)

      Usuń
  3. pomadki z B. chodzą za mną już jakiś czas ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj wcale się nie dziwię, matki od Bourjois potrafią kusić...:-)

      Usuń
  4. REV są świetne! Ja mam odcień Nude-Ist i jest super! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lip Lacquer mam i jest niesamowity pod względem wizualnym, jak nie lubie tego typu produktów tak ten jest genialny i bourojis z tej serii są też rewelacyjne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lip Lacquer bardzo mnie zaskoczył nie spodziewałam się po nim niczego szczególnego, a obecnie znajduje się w gronie moich ulubionych mazidełek do ust :-)

      Usuń
  6. nic z tego nie miałam, ale szczoteczka mnie zaciekawiła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam do poznania się z szczoteczką Curaprox, ona naprawdę potrafi zaskoczyć...:-)

      Usuń
  7. Ta szczoteczka to coś dla mnie, koniecznie muszę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, daj znać jak się u Ciebie sprawdza :-)

      Usuń
  8. Lakier fajny. Lubię takie odcienie latem.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ostatnio zakochałam się w pomadce Bourjois i tylko czekam na jakąś promocję w Rossmannie żeby zapolować na nowe kolorki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Znam jedynie szminki Bourjois i przyznam się, że mi też niektóre kolory bardzo się podobają.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam ochotę na tą pomadkę z Manhattanu ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mimo tak wielu zachwytów jeszcze nie wypróbowałam pomadek od Bourjois, muszę to nadrobić w końcu! :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawi mnie serum i lakier do paznokci. Pomadkę mam i uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Aż wstyd się przyznać, ale nie mam żadnego lakieru z tej serii :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Chyba najbardziej zaciekawiło mnie Serum intensywnie ujędrniające Prestige, choć podejrzewam, że są i inne rodzaje. Ostatnio pokochałam wszelkie sera i namiętnie ich używam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. nie znam tych produktów :(
    ale ciekawi mnie strasznie ta pomadka pierwsza :)

    OdpowiedzUsuń
  17. kupiłam sobie pomadkę Bourjois : ) Jestem zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
  18. a mnie lakiery Sally Hansen jakoś nie przekonały. Owszem trzymają się u mnie tydzień, ale taką samą trwałość ma Golden Rose które kosztuje 1/4 ceny SH. Mam 2 pastelowe odcienie ( róż i miętę) i oba wymagają co najmniej 3 warstw, aby pokryć paznokieć. Nie miałam co prawda mocniejszych odcieni, ale chyba nie mam na nie ochoty.

    OdpowiedzUsuń
  19. Matową pomadkę Bourjois mam i ja, chociaż postawiłam na nudny, mega naturalny kolor :) Chociaż podobają mi się żywe odcienie na ustach, to zupełnie się w nich nie czuję. Już przestałam się łudzić, że coś z takich zakupów będzie, więc zostaję przy klasyce :) Paznokciowe kropy na zdjęciu wyglądają świetnie!
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Różowy świat Marthe , Blogger