L’Oréal True Match - udoskonalony podkład doskonały

Z podkładami marki  L’Oréal zaprzyjaźniłam się już dawno temu. Jednym z głównych powodów mojej sympatii wobec produktów tej marki jest fakt, że gama kolorystyczna pozwala mi wybrać odcień, który nie będzie koligował z kolorytem mojej skóry. Na polskim rynku kosmetycznym to rzadkość, zazwyczaj najjaśniejsze odcienie są dla mnie dwa tony za ciemne.
Poznałam już właściwości wielu podkładów tej marki mi.in Lumi Magique ,  Infaillible czy też Mat Magique, ale to z True Match polubiłam się najbardziej.

Nie mam co do niego żadnych zastrzeżeń. Doskonale wyrównuje koloryt cery, świetnie też kamufluje niewielkie niedoskonałości cery, ładnie matuje  cerę i nie jest to efekt chwilowy. Podkład zaskakuje trwałością.
Jest idealny to każdego rodzaju, skóry, fakt ten z pewnością w dużej mierze przyczynił się do popularności tego produktu.
Posiada bardzo poręczną i higieniczne opakowanie z pompką, Jednym słowem: ideał ?
Mimo to marka  L’Oréal postanowiła zaryzykować i zrobić krok do przodu, czego efektem jest wypuszczenie na rynek nowego, ulepszonego podkładu True Match.
To dość odważne posunięcie, bo czy można stworzyć podkład doskonalszy od doskonałego ?
Nie wiem z czego to wynika, ale zazwyczaj udoskonalone, odnowione i wzbogacone innowacyjnymi składnikami produkty zazwyczaj są znacznie gorsze od swoich poprzedników. 
Przyznam się szczerze, że w mojej głowie pojawiła się myśl, że nowy podkład True Match także dołączy do tego niechlubnego grona.

Czym różni się nowa wersja od poprzedniej ?
Nowa formuła True Match została wzbogacona o trzy nowe hybrydowe pigmenty, a to sprawia, że jeszcze lepiej dopasowuje się do kolorytu cery. 
Pigmenty dopasowują się do cery zarówno o tonacji ciepłej jak i zimnej i neutralnej.
Zapewnia jeszcze lepszy komfort stosowania i równomiernego wykończenia makijażu, za tak wspaniałe efekty odpowiedzialne jest połączenie czterech olejków eterycznych.
Nowa, kremowa formuła zawiera kombinację gliceryny, witaminy E i B5.
Przeglądając się buteleczce moim oczom ukazały się drobinki, mnóstwo połyskujących złotych drobinek. Mam wrażenie, że odnowiony podkład posiada ich więcej niż rozświetlający Lumi Magique.
Nie byłam tym faktem specjalnie zachwycona ponieważ podkłady rozświetlające lubią podkreślać suche skórki, a moja cera jest ostatnio bardzo podatna do ich uwidaczniania.

Niestety moje obawy się po części potwierdziły, ale jest to jeden z nielicznych podkładów, któremu jestem w stanie tą wadę wybaczyć. Dlaczego ?
Posiadam wiele podkładów o właściwościach nawilżających, które w znacznie bardziej 'spektakularny' sposób uwidaczniają suche skórki, produkt L’Oréal  podkreśla je jedynie w okolicach nosa. 
Nie wchodzi w zmarszczki i w "załamania" skóry.
Nie przypuszczałam, że kiedykolwiek pojawi się w sprzedaży podkład, który połączy dwie najbardziej popularne właściwości wśród produktów o takim zastosowaniu: zmatowienie i rozświetlenie cery.
A jednak ! Nowy True Match bardzo ładnie rozświetla skórę sprawiając, że cera wygląda zdrowo i promiennie jak również wykazuje właściwości matujące.
I co ważne: ten wspaniały i jakże innowacyjny efekt jest obecny na twarzy przez długi czas, w moim przypadku bez dodatkowych poprawek utrzymuje się na twarzy przez 6 godzin, co uważam za ogromną zaletę tego produktu.

Kosmetyk doskonale się rozprowadza i nie tworzy smug.
I co dla mnie bardzo ważne: nie ciemnieje na twarzy.
Nie roluje się i nie waży się po kilku godzinach.
Wygładza i ujednolica cerę, bardzo dobrze tuszuje zaczerwienienia i drobne niedoskonałości.
Niweluje oznaki zmęczenia i nadaje skórze nieskazitelny wygląd - pozostawiając uczucie świeżości i lekkości.
Sprawia, że skóra staje się miękka i przyjemna w dotyku.
Jego konsystencja w moim odczuciu nie uległa zmianie, w dalszym ciągu jest dość rzadka dzięki czemu podkład nie sprawia problemów podczas aplikacji.
Zamknięty jest w minimalistycznej i estetycznej szklanej buteleczce o pojemności 30 ml.
Dozuje się go z pomocą wygodnej pompki, która jednorazowo dozuje idealną ilość produktu, co pozytywnie wpływa na jego wydajność.


Posiadam trzy odcienie do karnacji jasnej:
1 N IVORY to kolor wchodzący w skład odcieni neutralnych. 
Jest to odcień stworzony z myślą o osobach o jasnej karnacji. 
Dla mnie jest za jasny, co mnie bardzo zaskoczyło ponieważ przywykłam już do tego, że mimo, że nie jestem posiadaczką cery alabastrowej przeważnie sięgam po podkłady najjaśniejsze z gamy kolorystycznej, a tu taka niespodzianka...:-)
To doskonała propozycja dla cery bladolicej
Moja przyjaciółka o cerze porcelanowej jak u Królewny Śnieżki bardzo go polubiła.
Od zawsze miała ogromny problem z dobrem odpowiedniego odcienia dla siebie, co zniechęciło ją do poszukiwania ideału w drogerii, znalazła go wśród produktów mineralnych aczkolwiek brakowało jej produktu, który ma płynną konsystencję, a jego aplikacja jest mniej problematyczna.
Podkład True Match w odcieniu 1N doskonale współgra z jej bardzo jasną karnacją.
2 N VANILLE jest o ton ciemniejszy i podobnie jak jego poprzednik jest to odcień neutralny. 
To mój niekwestionowany faworyt ! Idealnie dopasowuje się do kolorytu mojej cery.
Nadaje jej bardzo naturalny i świeży wygląd.
Gdy przyglądam się wszystkim trzem buteleczkom to właśnie u 2N Vanille najbardziej zauważalna jest połyskująca złota tonacja.
3.R/3.C BEIGE ROSE to najciemniejszy z nich, a mimo to nie odstrasza swoim odcieniem aczkolwiek jego tonacja nieco koliduje z kolorytem mojej cery. To nie jest mój odcień...
L’Oréal zakwalifikował go do kolorów chłodnych.

Lubicie podkład True Match ? Poznałyście już jego odnowioną wersję ?

42 komentarze:

  1. ślicznie wygląda na Twojej twarzy :-) wydaje mi się, że podkład w kolorze Ivory byłby dla mnie idealny, bo mam bardzo jasną karnację :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1 N IVORY jest bardzo jaśniutki, nareszcie w drogerii pojawił się podkład skierowany do osób o bardzo jasnej karnacji :-)

      Usuń
    2. Na jej twarzy wszystko wygląda pięknie, bo ma idealną cerę. Na mojej już nie prezentuje się tak doskonale.

      Usuń
  2. Wiele dziewczyn jest zadowolonych z niego, ale moja skóra nie do końca się z nim polubiła :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie niestety podkreśla suche skórki w okolicach nosa, ale tak po za tym nie mam wobec niego żadnych zastrzeżeń :-)

      Usuń
  3. Nie miałam nigdy od nich podkładów. :) Może kiedyś się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto wypróbować odnowiony True Match. Polecam :-)

      Usuń
  4. Wygląda bardzo ładnie :) Jeszcze nigdy go nie miałam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. muszę wypróbować tę nową wersję bo starą lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubiłam dawny True Match, ale odnowioną wersję tą wręcz uwielbiam

      Usuń
  6. Nowej wersji nie używałam, ale starsza jak dla mnie średnia. Krycie i mat fajnie, ale jeżeli chodzi o trwałość to mam tutaj zastrzeżenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam żadnych zastrzeżeń do True Match, zawsze uważałam, że to jeden z lepszych podkładów z drogeryjnej półki, a jego nowa wersja jest jeszcze lepsza

      Usuń
  7. Bardzo ładnie wygląda na twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. stara wersje miala moja mama i wydawal mi sie zbyt kryjacy wole cos bardziej lekkiego :) przyznam ze ta wersja kusi mnie bardziej jakos :) duzo pozytywnych opini slyszalam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też przeczytałam o nim wiele dobrego, ale zauważyłam też, że posiadaczki cery tłustej mają wobec niego wiele zastrzeżeń.

      Usuń
  9. Mam starą i baaaardzo chcę spróbować nową :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli polubiłaś starą wersję to nowa zachwyci Cię jeszcze bardziej :-)

      Usuń
  10. 1N mógłby być idealny dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaśniutki jest, nareszcie ktoś pomyślał o posiadaczkach bardzo jasnej karnacji

      Usuń
  11. Nie miałam nigdy podkładu z L'oreala, ale o tym czytałam sporo pozytywnych opinii! Wielki plus za ogromny wybór odcieni!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gama kolorystyczna wyróżnia L'oreal na tle innych marek, które przeważnie oferują trzy (w porywach do czterech) odcienie z których najjaśniejszy jest dla mnie dwa tony za ciemny...:-)

      Usuń
  12. Nie wiem jak to się stało, że jeszcze nigdy nie miałam tego kultowego produktu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Szykuje się na niego w najbliższym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Tej wersji nie miałam, ale czaję się na niego bo stara wersja nawet się u mnie sprawdza ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam ten podkład, mam nową wersję i moim zdaniem sprawdza się równie dobrze, albo i lepiej od starszej wersji :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Stara wersja jest zdecydowanie moim ulubieńcem wśród podkładów.Nowa wersja czeka na mnie w Polsce i już za niedługo dowiem się czy i nowa jest dla mnie taka idealna :)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie,
    www.magdalenaklak.pl

    OdpowiedzUsuń
  17. Ostatnio bardzo głośno o tej kolekcji. Świetna recenzja...

    OdpowiedzUsuń
  18. Kiedyś muszę go wypróbować, od dawna już używam podkładu Astor Skin match, ale czasem mam ochotę na coś innego ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. od dawna marzę o tym podkładzie w wersji starej, ale zawsze bałam się go kupić i myślałam że się zawiodę. Na ten na pewno się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  20. nie miałam starej wersji, ale nową na pewno wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam starą wersję tego podkładu i jak ją zużyję to na pewno sięgnę po nową formułę. Jestem ciekawa czy polubię ją równie mocno :) Zmiana opakowania to ogromny plus, nowe prezentuje się dużo lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Jeżeli 3.R/3.C BEIGE ROSE jest chłodny to boje sie pomyslec jak wyglądają ciepłe :D

    OdpowiedzUsuń
  23. jego poprzednie wersja to dla mnie była tragedia :/

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Różowy świat Marthe , Blogger