Ulubieńcy LIPCA

Mamy sierpień. Podobno w tym miesiącu czas płynie szybciej niż zazwyczaj. 
Dlatego tak bardzo go nie lubię, konkurować z nim może tylko przepełniony szarością i niską temperaturą listopad.
Moja antypatia wynika z faktu, że wraz z jego końcem mijają ciepłe i beztroskie dni, na które tak długo czekałam. A każda kolejna przekręcona kartka w kalendarzu utwierdza mnie w przekonaniu, że jesień jest już coraz bliżej...
Niestety czasu nie zatrzymamy, ale początek miesiąca to dobry czas na podsumowanie minionych 31 dni, a więc dziś zapraszam Was na ulubieńców lipca.
W ubiegłym miesiącu bardzo zachwycił mnie upiększający balsam do włosów Omega Repair BB Beauty Balm firmy Schwarzkopf.
Jestem posiadaczką niesfornych kręconych włosów, które lubią się puszyć. Mimo, że na rynku jest mnóstwo produktów do stylizacji to mam zawsze duży problem z dobraniem odpowiedniego kosmetyku dla siebie.
Wynika to z faktu, że nie lubię produktów, które usztywniają włosy, dlatego wybieram głównie kremy i  balsamy, których właściwości stylizacyjne są łagodniejsze, a które równie dobrze przywołują moje włosy do porządku.
Balsam Omega Repair BB Beauty Balm polubiłam od pierwszego użycia.
Po jego aplikacji włosy stają się gładkie, błyszczące i miękkie w dotyku.
Efekt pięknych i lśniących włosów utrzymuje się od rana do wieczora. 
Perfekcyjnie zabezpiecza końcówki przed rozdwajaniem  i pomaga scalić już rozdwojone!
I co ważnie: nie usztywnia włosów, nie plącze ich i nadaje fryzurze zdrowy wygląd.
Przyznam, że obawiałam się że po kilku godzinach staną się oklapnięte, ale nic z tych rzeczy.
Ma lekką formułę, która nie obciąża włosów.
Niweluje ich puszenie i elektryzowanie.

Nie sądziłam, że kiedykolwiek umieszczę serum do rzęs wśród ulubieńców !
Przyznam, że dotychczas nie wierzyłam w działanie tego typu produktów, a ku mojemu zaskoczeniu mimo to jeden z nich podbił moje serce. 
Nie była to co prawda miłość od pierwszego użycia,  dopiero po kilku tygodniach regularnego stosowania zauważyłam efekty, ale za to jakie...:-) 
Rzęsy zaczęły rosnąć jak szalone, są zauważalnie gęstsze i dłuższe.
Stały się ciemniejsze, błyszczące i są bardziej odporne na wypadanie.
Od tego momentu minęły już dwa miesiące, a ja nadal mam rzęsy o jakich skrycie marzyłam przez wiele lat. 

Produkt nie sprawia problemów podczas aplikacji. Rozprowadza się go z pomocą malutkiego i cienkiego pędzelka, który idealnie aplikuje produkt na nasadę rzęs.
Płyny micelarne zajmują bardzo ważne miejsce w mojej codziennej pielęgnacji jednak nigdy wcześniej nie miałam kosmetyku w żelu o takim zastosowaniu.
Produkt do demakijażu z serii AA Oil Infusion ma dość niespotykaną, a wręcz innowacyjną formułę, która bardzo pozytywnie wpływa na wydajność kosmetyku.
Bardzo dobrze zmywa makijaż, ku mojemu zaskoczeniu szybko i bezproblemowo zmywa także kosmetyki wodoodporne i to bez konieczności mocnego pocierania, mam wrażenie, że wręcz rozpuszcza kosmetyki kolorowe które niczym magnez "przyczepiają się" do wacika.
Niweluje zmęczenie i dyskomfort, jaki z pewnością odczuwa  każda skóra, na której zbyt długo zalegają warstwy makijażu.
Jest bardzo łagodny dla oczu - nie powoduje zaczerwienienia, pieczenia, łzawienia i innych nieprzyjemności. 

Wielokrotnie wspominałam, że nie przepadam za błyszczykami. Nie lubię ich formuły i nie toleruję faktu, że tak szybko znikają z ust, a mimo taki produkt znalazł się wśród ulubieńców ubiegłego miesiąca.
Nie wypływa poza kontur ust, utrzymuje się dość długo, nie klei się i nie obciąża ust.
Pięknie prezentuje się na ustach, tworząc lśniący efekt tafli.
Nie wysusza ust, a wręcz je nawilża i sprawia, że stają się miękkie, gładkie i delikatne.
Optycznie uwydatnia usta i bardzo ładnie je podkreśla. 
Sekretem błyszczyków Oh My Gloss jest skład  oparty na dobroczynnych składnikach.
Został wzbogacony o odżywczy olejek arganowy, który znany jest ze swoich właściwości nawilżających, a także o witaminę E, która doskonale pielęgnuję delikatną skórę ust.

29 komentarzy:

  1. Okropny jest ten żel micelarny, potrzebuję 10 płatków żeby zmyć makijaż twarzy, nie mówiąc o oczach...

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam kiedyś micela w żelu Bielendy i niestety, ale nie polubiliśmy się, więc nie zaryzykuję:)
    Reszty Twojej gromadki nie znam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do niedawna unikałam produktów pielęgnacyjnych o żelowej formule i nie wiem co mnie pokusiło do zakupu micela AA, ale na szczęście sprostał moim wymaganiom :-)
      Mimo wszystko wolę micele o wodnistej konsystencji co nie zmienia faktu, że Oil Infusion jest warty uwagi :-)

      Usuń
  3. Kusił mnie ten micel,ale za dużo negatywów o nim słyszała więc sobie daruje.na razie przynajmniej; (

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czytałam o nim wiele negatywnych opinii.
      Mimo, że zazwyczaj unikam kosmetyków pielęgnacyjnych w żelu to produkt AA bardzo pozytywnie mnie zaskoczył :-)

      Usuń
  4. Też nie przepadam za błyszczykami, ale skoro ten polecasz.... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo rzadko sięgam po błyszczyki, ale przyznam, że Oh my gloss jest okej, polubiliśmy się...:-)

      Usuń
  5. Mi lipiec zleciał nie wiadomo kiedy ;) a jak sierpień też ma lecieć szybko to ja nie wiem.... ;)

    Micela wolę różowego z Garnier:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też mam ten błyszczyk z Rimmela, ale inny kolorek i sama nie wiem co o nim myśleć..

    OdpowiedzUsuń
  7. zielonego Garniera nie używałam ale różowy <3 :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam ten żel micelarny z AA, ale jeszcze go nie otworzyłam :P muszę spróbować!

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam już opinię,że ten żel podrażnia skórę i ciężko usuwa makijaż. Ja lubie zwykłe płyny micelarne.

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety nie znam żadnego z Twoich ulubieńców, ale kolorek błyszczyka mi się podoba !

    OdpowiedzUsuń
  11. Micela w formie żelu jeszcze nie miałam. Ciekawa opcja :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znam tych produktów , ale ten żel bardzo mnie zaciekawił
    _____________
    Pozdrawiam
    MARCELKA FASHION and LIFESTYLE BLOG
    ♡♥♡♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Zaciekawiłaś mnie tym balsamem do włosów :) Może kupię jak uda mi się go dorwać w promocji

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo ciekawi mnie płyn micelarny w żelu, jakoś nie potrafię sobie tego wyobrazić ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. nie miałam nic z Twoich ulubieńców ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie miałam żadnego z tych kosmetyków, ale balsam do włosów wpadł mi w oko ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. ja z chęcią bym wypróbowała jakieś serum do rzęs ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Już drugi raz kiedy czytam, ze ten zel micelarny jest fajny! Aż muszę spróbować !

    OdpowiedzUsuń
  19. lubię kosmetyki z AA i LIRENE
    Są niedrogie i dobre :)
    fajne recenzje,dzięki :*

    Widzę, że prowadzisz bardzo miły dla oka blog, świetna robota!
    Może zaobserwujemy,by z łatwością do siebie wracać ?
    Daj mi znać a ja szybciutko się odwdzięczę,
    a póki co czekam z niecierpliwością na kolejne recenzje!

    udanego dnia pełnego inspiracji :**

    OdpowiedzUsuń
  20. Nigdy nie słyszałam o żelu micelarnym, ale może to bym ciekawa nowość. Nawet jeśli AA się nie udało i zdania są bardzo podzielone, to, znając życie, niedługo będziemy mieć więcej żelowych miceli i każdy znajdzie coś dla siebie. ;D

    OdpowiedzUsuń
  21. Znam żęl z AA - byłam z niego zadowolona. Duży plus za to, że wogóle nie szczypie w oczy. Odżywkę Revive Lashes właśnie kończę i niebawem pojawi się u mnie recenzja.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Różowy świat Marthe , Blogger