8 sytuacji, które zrozumieją tylko miłośniczki mocnego koloru na ustach

1. Miejsce: sklep odzieżowy. Cel: zakupy. Przeszkoda: czerwona szminka na ustach. Przymierzanie ubrań wymaga nadludzkiej ostrożności i sporej aktywności fizycznej. Osoby nie uprawiające żadnego sportu, zmagające się ze słabą kondycją zazwyczaj idą na łatwiznę i kupują ubrania kierując się tylko i wyłącznie rozmiarem na metce, a następnego dnia robią w sklepie karczemną awanturę w stylu: Kupiłam za dużą sukienkę. Chcę ją zwrócić. Zgubiłam paragon. Jednak czasami pojawiają się też wyjątkowo odważne dziewczyny, które przed wyjściem z domu zaakcentowały usta czerwoną szminką i mimo to decydują się przymierzyć sukienkę w jasnym kolorze nie pozostawiając na nich czerwonych smug. Potraficie tak ? :-)


2. Zjedzenie kanapki z czerwoną szminką na ustach powinno mieć swoją osobną kategorię w dziedzinie sportów olimpijskich.
Mnie zazwyczaj mały głód dopada tuż po zakończeniu makijażu.
Co wówczas robić:
a) piękno wymaga poświeceń, lepiej być cały dzień głodnym, ale mieć perfekcyjnie podkreślone usta
b) zjeść kanapkę zastanawiając się czy to czerwone na chlebie to ketchup czy szminka. Smugi na brodzie nie pozostawiają wątpliwości: to jednak szminka !

3. Gdy wybierasz się na spotkanie z przyjaciółmi najlepiej wybierz jedną z alternatyw:
- nie cmokaj ich w policzek bo zaczniesz im się kojarzyć z ciocią Halinką, która zawsze zamiast 'dzień dobry' krzyczy: Nie do wiary jaki Ty jesteś już duża/y ! Następnie symbolizując objaw radości ściska (przytula) i całuje pozostawiając trudne do zmycia czerwone smugi na policzkach.
- nałóż na usta przezroczystą pomadkę, dzięki temu unikniesz ścierania szminki z policzków przyjaciół.

4. Malujesz usta szminką w odcieni czerwieni lub fuksji i średnio co 5 minut spoglądasz w lusterko lub zadajesz koleżance pytanie: "Czy nie jestem rozmazana?"

5. Zęby lubią kontrast, dlatego dokładają wszelkich starań aby chociaż niewielka ilość czerwonej szminki się na nich pojawiła. Barwy narodowe zawsze będą w modzie...

6. Otwarta szminka w torebce to największy dramat miłośniczki mocnego koloru na ustach.
Wnętrze torebki nagle zaczyna przypominać miejsce zbrodni.

7. Znalezienie konturówki idealnie dopasowanej kolorystycznie do odcienia ulubionej szminki przypomina poszukiwanie Świętego Graala.

8. 70 % czasu, który przeznaczasz na wykonanie makijażu skupia się na poprawianiu ust.
Nigdy nie wychodzisz z domu bez lusterka.


Czy któryś z punktów jest Wam szczególnie bliski ? :-)

43 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Oj tak ! Szminka to jednak niewdzięczny wynalazek...:D

      Usuń
  2. 1. Potrafię tak :)
    3, 4. Moje pomadki są no transfer :)
    8. Jeżeli wychodzę z domu bez torebki, nie zabieram lusterka. W torebce jest jednak zawsze lusterko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Ja też ! :-)
      8. No tak ! Tylko ja ciągle chodzę bez lusterka, które notorycznie gdzieś gubię lub po prostu zapominam, że wcześniej je wyjęłam :-)

      Usuń
  3. Bez przesady, tak jeszcze nie miałam a codziennie takiej szminki używam :D

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie najczęściej 1 i 4 przy czym przy pierwszym punkcie udaje mi się nie ubrudzić ciuchów :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystkie punkty są mega, ale mi najbliższy jest ten o jedzeniu kanapki. Zawsze mi mega wstyd, jak jestem gdzieś w restauracji i cokolwiek jem lub piję. Zostawiam wtedy czerwone/różowe odciski na szklankach, kieliszkach, sztućcach, czy też opcjonalnie bezpośrednio na potrawach. Aż czuję, jak z damy w czerwonej szmince przeistaczam się w obciachówę :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znoszę, kiedy szminka otwiera mi się w torebce. Nie znoszę marek, które produkują takie trefne opakowania:/.

    OdpowiedzUsuń
  7. Haha, ale się uśmiałam! wszystko się zgadza, ale ja potrafię przymierzyć białą bluzkę bez ubrudzenia jej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. 2 to moja zmora. Zwłaszcza, jeśli akurat jestem poza domem i wybiorę kanapkę. Dlatego korektor w torebce to must have, bo czasami wrednota nie chce się zetrzeć.;D

    OdpowiedzUsuń
  9. wszystkie problemy mnie dotyczą ;d najgorzej z przywitaniem, głupio mi cmokać w powietrze zamiast w policzek ;d

    OdpowiedzUsuń
  10. Pięknie, moja babcia ma na imię Halinka i zawsze wszystkich całuje i maluje policzki na czerwono haha :)

    OdpowiedzUsuń
  11. soooo true ! :D
    Ale i tak lubię czerwień na ustach idąc na imprezę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Od dawna nie maluję ust, ale kiedyś lubiłam mocne kolory i odkryłam, że wystarczy pomalować i odcisnąć porządnie usta w chusteczkę i wtedy szminka trzyma się bardzo długo, nie rozmazuje i nie schodzi :) Tak więc wiele z tych podpunktów możnaby skreślić (może nie ten pierwszy - to jest hardcore, nie ma co ryzykować ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Heh, kanapka i szminka:)
    No i otwarta szminka w torebce, jedna mi taki numer zrobiła. Do tego jeszcze nie oszczędziła białej bluzki :(

    OdpowiedzUsuń
  14. Matowe pomadki MAC - problem z kanapką czy szminką na policzku znika :) A ubrania przymierzyć i owszem umiem o ile nie są z golfem albo mega ciasne przy szyi :D

    OdpowiedzUsuń
  15. A jakże :P Co prawda nie mam problemu z głodem po makijażu, ale jak chce się człowiek chociażby napić kawy w jakimś miejscu publicznym, to trochę głupio zostawiać później szminkowe odciski na filiżankach.. Pracowałam w gastronomii i pamiętam, że zmywanie tego typu naczyń nie należało do najprzyjemniejszych.

    OdpowiedzUsuń
  16. Dlatego kocham pomadki których siła nie da się zetrzeć, nawet płyn do demakijażu z nimi nie ma czasem szans... tylko czas ;-) hehe mam taki błyszczyk z bell pernament lips czy jakoś tak - fenomenalny. A mąż nie boi mi się dawać buziakow pomimo intensywnego koloru ;)
    www.xavilove.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. ja praktycznie nie maluję ust a jak już to na jasne kolory, ale na pewno miałabym takie problemy hah :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Dla tego ja stosuję bardziej stonowane kolorki ;) Ale mimo to nawet posiadaczkom delikatniejszych kolorów zdarza się większość z tych punktów ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. czerwonej szminki prawie nie używam, a mocne kolory tylko okazjonalnie, jak mi się chcę :D
    wolę delikatne usta na co dzień/do pracy :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wszystko pasuje do mnie, chociaż przymierzanie już opanowałam i spokojnie się stroję :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Oj tak, wszystko święta prawda :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Zazwyczaj maluję usta na jasne kolory, więc te problemy w większości są dla mnie obce.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja bardzo rzadko nosze coś mocniejszego na ustach, więc na szczęście nie mam takich problemów :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Pośmialam się trochę przy czytaniu :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Doskonale rozumiem gimnastykę w sklepie i muszę się pochwalić,że jeszcze nigdy niczego nie ubrudziłam :D Niestety natknęłam się już na bluzki z śladem szminki właśnie ... ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. hahaha fajny post :) usmialam sie :)

    OdpowiedzUsuń
  27. OJ TAK, niekóre z nich miałam okazję poznać na własnej skórze D:

    OdpowiedzUsuń
  28. Co do 2. to zawsze jeżeli coś jem, a mam szminkę na ustach to zaraz po jedzeniu znowu maluję usta :D a na szczęście nie potrzebuję lusterka bo mam telefon z dużym ekranem, który skutecznie zastępuje lusterko i zawsze mam go przy sobie :D

    OdpowiedzUsuń
  29. 1 - potrafię tak! 2- nie martwię sie tym, po jedzeniu zawsze poprawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Różowy świat Marthe , Blogger