Ulubieńcy CZERWCA

Przez ostatnie 30 dni poznałam perełki kosmetyczne do których z przyjemnością będę wracać.
Są wśród nich zarówno kosmetyki kolorowe które w pewnym sensie zrewolucjonizowały mój codzienny makijaż jak i produkty pielęgnacyjny który każdego dnia dostarcza mojej skórze cennych składników o działaniu nawilżającym, odżywczym i ujędrniającym


Puder mineralny samoopalający Trystal3 Bronzing Minerals firmy Vita  Liberata jest niekwestionowanym numerem jeden wśród ulubieńców.
Przyznam, że nie była to miłość od pierwszego wrażenia, nie przepadam za produktami samoopalającymi, a wręcz ich unikam z obawy przed  nietetycznymi brązowymi smugami.
Puder Nadaje mojej twarzy piękny, opalony odcień i sprawia, że twarz prezentuje się zdrowo i świeżo. Wyrównuje koloryt i subtelnie ją rozświetla.
Kosmetyk bardzo dobrze "wtapia" się we włosie pędzla i bez problemu nakłada się na skórę. Nie tworzy plam.
Na twarzy staje się nieco bardziej kremowy co bardzo ułatwia jego aplikację.
Jest bardzo dobrze napigmentowany dzięki czemu dwa muśnięcia pędzlem wystarczą aby nadać cerze ładną i co najważniejsze naturalnie wyglądającą opaleniznę.
Puder został wzbogacony o  formułę Trystal3, która łączy ze sobą dwie właściwości: zapewnia natychmiastowy efekt brązujący z subtelną opalenizną.
Efekt skóry muśniętej słońcem jest zauważalny już po pierwszej aplikacji i nie w stanie go usunąć nawet żel myjący czy płyn micelarny. To właśnie magia jego właściwości samoopalających - efekt utrzymuje się kilka dni, a kolejna aplikacja przedłuża jego trwałość.
Produkt po upływie czasu nie ciemnieje na twarzy.
Będąc w temacie lata i pięknej opalenizny zaprezentuje Wam kolejny kosmetyk, który przyśpiesza opalanie i nadaje skórze piękny koloryt, a mowa o ujędrniającym witaminowym olejku od Lirene.
Skóra po zastosowaniu olejku jest zauważalnie zrewitalizowana, wygląda zdrowo i promiennie.
Staje się wygładzona, miękka i aksamitna w dotyku.
Olejki zawarte w kosmetyku intensywnie ją nawilżają, zmiękczają i wygładzają.
Jest to produkt o działaniu ujędrniającym, a więc takiego efektu oczekiwałam od niego najbardziej. 
Nie jest to kosmetyk, który tuż po pierwszej aplikacji ujędrnia skórę, w tym przypadku należy uzbroić się w cierpliwość. 
Jednak systematyczne stosowanie przynosi bardzo pozytywne efekty: skóra staję się elastyczna i jędrna. 
Jest delikatnie napięta.
Co jest dla mnie dowodem, że olejek wywiązał się ze swojego zadania perfekcyjnie. 
Jednak to nie koniec jego zalet ! Zaważyłam także, że wspomaga opalanie.
Za ten wspaniały efekt odpowiedzialny jest olejek z karotki, który słynie ze swoich właściwości przyśpieszających opalanie i sprawia, że skóra nabiera ładnego i zdrowego wyglądu.

Długo się zastanawiałam czy powinnam dopisać pomadkę L'oreal Carasse do listy ulubieńców czerwca.
Nie jest idealna i daleko jej do doskonałości, a to z powodu jednej wady - nie jest trwała przez co wymaga wielokrotnej aplikacji w ciągu dnia.
Jednak używając jej codziennie być może podświadomie zaakcetoałam ten fakt, a jej odcień minusuje wszystkie jej wady. Kocham kolor mauve ! Łączy ze sobą kilka barw: fuksję, brudny róż i fiolet.
Pozostawia piękny, subtelny i naturalny połysk.
Jej cechą charakterystyczną jest lekkość - jest kompletnie nie wyczuwalna na ustach.
Pomadka ma dość miękką, masełkową formułę, która łatwo i bezproblemowo sunie po ustach nadając im piękny kolor.
Nie wysusza i nie podkreśla suchych skórek. Wręcz przeciwnie ! Po aplikacji usta sprawiają wrażenie doskonale wypielęgnowanych - są gładkie i mięciutkie.
To zasługa zawartych w pomadce polimerów oraz masła jojoba, które znane jest ze swoich właściwości nawilżających i zmiękczających.
Sprawia, że usta stają się nawilżone i niezwykle delikatne.

Bardzo pozytywnie mnie zaskoczył również duet z powyższego zdjęcia.
Kosmetyk doskonale rozprowadza się na twarzy i nie tworzy smug. 
I co dla mnie bardzo ważne: nie ciemnieje na twarzy.
Nie roluje się i nie waży się po kilku godzinach.
Wygładza i ujednolica cerę, bardzo dobrze tuszuje zaczerwienienia i drobne niedoskonałości.
Niweluje oznaki zmęczenia i nadaje skórze nieskazitelny wygląd - pozostawiając uczucie świeżości i lekkości.
Mam wrażenie że dodatkowo nawilża moją twarz.
Nie zapycha i nie podrażnia skóry.
Posiadam odcień 200 Soft Beige i niestety jest dla mnie za ciemny dlatego aby poznać właściwości podkładu zaczęłam szukać sposobu aby jego wadę zamienić w zaletę. I znalazłam !
Odrobina korektora mineralnego w najjaśniejszym odcieniu zmieszana z podkładem dała zadowalający efekt, uzyskałam odcień o dwa tony jaśniejszy i dodatkowo kosmetyk zyskał świetne właściwości kryjące.
Zauważyłam również, że baza Rimmela Lasting Finish Primer też ma bardzo dobry wpływ na podkład...
Nałożony na bazę kosmetyk zyskuje inny, odrobinę jaśniejszy odcień, co mi się bardzo podoba, aczkolwiek bardziej zachwycona jestem z pierwszej 'metody rozjaśniającej'
Nikt jednak nie obiecywał, że baza ma wykazać właściwości rozjaśniające, zostało jej powierzone inne zadanie - ma przedłużyć trwałość makijażu nawet do 8 godzin. 
Można ją stosować na dwa sposoby pod podkład lub na podkład jako wykończenie makijażu.
Sprawia, że cera jest doskonale wygładzona i aksamitnie miękka.

18 komentarzy:

  1. olejek Lirene chętnie bym przygarnęła :)

    OdpowiedzUsuń
  2. musze się przyjrzeć temu olejkowi z Lirene

    OdpowiedzUsuń
  3. musze się przyjrzeć temu olejkowi z Lirene

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie wypróbowałabym olejek z Lirene.

    OdpowiedzUsuń
  5. tyle się oczytałam o tym podkładzie z Rimmela że też go kupiłam! JEst świetny! i ma jasne kolory!

    OdpowiedzUsuń
  6. Podkład Rimmela i ja bardzo polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawi mnie ten puder samoopalający :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie miałam jeszcze olejków z Lirene ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam nic z Twoich ulubieńców, ale dużo dziewczyn chwali ten primer z Rimmela ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten olejek chętnie bym wypróbowała:) W okresie letnim nie ma nic lepszego dla mojej skóry :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja mam ten podkład, ale choć kryje na prawdę fajnie, i tak nie radzi sobie u mnie tak jak bym chciała. Wiem, że do zakrywania większych problemów to korektor a nie podkład, no ale korektora też nie znalazłam jakiegoś mega dobrego, a że nie potrzebuję mocnego krycia na całej twarzy to podkład chwilowo poszedł w odstawkę :) A bazy jeszcze nie próbowałam, podobnie jak innych kosmetyków z Twoich ulubieńców. Pomadka śliczna :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Alicja Szpunar-Chyćko:) Lubię olejki :) Co do podkładu to z tej Marki jeszcze nie miałam , ale polecilabym Ci wypróbowanie mineralnych podkładów z Maybelline, tam jest bardzo dużo odcieni:) Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Różowy świat Marthe , Blogger