Jestem wiosną ! Lirene My Color Code 'Wiosna'

Wiosnę rozpoznamy po tym, że jej cera, choć jasna lub, niekiedy, wpadająca w odcień kości słoniowej, jest złociście promienna i bije od niej ciepły blask. Czasem skóra Pani Wiosny przybiera też barwę brzoskwiniową. Niekiedy zdarza się również, że Wiosna posiada dodające jej uroku piegi – zawsze ciepłe, wpadające w kolor złocisty
Zwykle zdarza się, że Wiosny mają blond włosy. Nie jest to jednak zimny, jasny blond, jak w przypadku typu urody Lato, lecz wpadający w złoto, jego ciepły odcień. 
Zwykle Wiosnę charakteryzują oczy zielone (czasem z lekką domieszką brązu – w postaci plamek na tęczówce) lub niebieskie

Powyższy opis idealnie pasuje do mojej urody. Matka natura obdarzyła mnie dość jasną cerą, blond loczkami i niebieskimi oczkami. Typowa wiosna, prawda ? :-)
Mało tego ! Nawet wszystkie możliwe testy, quizy i informacje zawarte w sieci potwierdzały tę tezę :-)
Jednak mimo wszystko fluid kryjąco - matujący My Color Code okazał się dla mnie...zbyt "wiosenny"
Zanim poznałam właściwości tego produktu wiedziałam, że miłości to z tego nie będzie. 
Jego odcień jest dla mnie dwa tony za ciemny. Nałożony na twarz na domiar złego ciemnieje jeszcze bardziej. Koszmar !
Przyznam, że bardzo mnie ten fakt zaskoczył ponieważ byłam przekonana, że wybierając "wiosnę" sięgam po dość subtelny odcień, a gdy przyglądam się na krążące po sieci swatche wszystkich odcieni mam wrażenie, że wybrałam najciemniejszy kolor. W tym przypadku znacznie bliżej mi do zimy...
Typ urody wiosna czy też lato charakteryzuje się ciepłą tonacją, ale to nie znaczy, że fluid do tego typu cery musi cechować się pomarańczowym odcieniem.
Na poniższym zdjęciu porównałam dwa podkłady firmy Lirene Glam&Matte w najjaśniejszym odcieniu i My Color Code. W tym zestawieniu moim faworytem jest zdecydowanie Glam&Matte, co prawda nie jest to kosmetyk idealny, ale jego kolor znacznie lepiej dopasowuje się do kolorytu mojej cery i nie tworzy maski.
Niestety nie mogę tego samego napisać o 'wiosennym' fluidzie.
Często się zdarza, że jeśli, produkt zawodzi na jednej płaszczyźnie to zachwyca na innej. Dlatego bardzo rzadko trafiam na produkt o którym nie mogę napisać ani jednego pozytywnego zdania. Jednak fluid Lirene nie pozostawia mi wyboru...
Naprawdę bardzo skrupulatnie doszukiwałam się zalet tego produktu, niestety kosmetyk skutecznie mi to uniemożliwiał.
Jestem bardzo rozczarowana jego odcieniem, ale jego właściwości kryjąco-matujące zawiodły mnie jeszcze bardziej, są w moim odczuciu totalnym nieporozumieniem.
Fluid zazwyczaj wykazuje silniejsze właściwości kryjące niż podkład więc spodziewałam się, że chociaż pod tym względem kosmetyk mnie zaskoczy.
Co prawda nie mam problematycznej cery, krostki i wypryski pojawiają się na mojej twarzy bardzo rzadko, ale nie jest też nieskazitelna więc miałam nadzieję, że produkt zakamufluje jej defekty. Niestety nie poradził sobie nawet z tym wyzwaniem.
Jedynie jego właściwości matujące są w porządku, ale to trochę mało, zwłaszcza że produkt nie jest trwały - fluid bardzo szybko znika z twarzy i pozostawia nieestetyczne plamy. 
Jestem dość nieufna wobec kosmetyków o właściwościach matujących ponieważ większość z nich przeokropnie wysusza moją skórę. Produkt Lirene nie odstaje pod tym względem od innych produktów. 
Chyba jedyną jego pozytywną cechą jest wydajność, tutaj spisuje się wyśmienicie - wystarczy mała kropelka aby doskonale rozprowadzić produkt na twarzy. 
Ma dość gęstą, kremową konsystencję. 
Produkt zamknięty jest w tubce wykonanej z miękkiego plastiku o pojemności 30 ml. 
Muszę przyznać, że firma Lirene miała dobry pomysł wprowadzając do sprzedaży produkty, które są inspirowane kolorystycznymi typami urody. 
To z pewnością ułatwiałoby nam dobranie idealnego odcienia dla siebie. 
Byłoby to możliwe gdyby do sprzedaży zostało wprowadzone więcej odcieni, chociaż dwa do danej pory roku.
A tak, cóż...oznaczenie 'wiosna' wprowadziło mnie w błąd...

24 komentarze:

  1. W konkursie wygrałam zestaw wszystkich czterech podkładów z tej serii, przetestowałam Zimę, bo była jasna, ale i tak zbyt różowa. Niestety podkład w ogóle się u mnie nie sprawdził ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że miałam spore oczekiwania fluidu Lirene. Niestety bardzo mnie rozczarował, a nawet więcej, dawno nie miałam tak złego podkładu/fluidu...:/

      Usuń
  2. W konkursie wygrałam zestaw wszystkich czterech podkładów z tej serii, przetestowałam Zimę, bo była jasna, ale i tak zbyt różowa. Niestety podkład w ogóle się u mnie nie sprawdził ;/

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Bardzo "wiosenny" prawda ? :D
      Trochę inaczej postrzegam wiosenne kolory...:-)

      Usuń
  4. No wiosna jak się patrzy, hahaha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic dodać, nic ująć - wiosna idealna ha ha ha (tylko trochę zbyt pomarańczowa)

      Usuń
  5. Ja w Rossmannie dorwałam testery i się pociapałam wszystkimi kolorami i żaden mi nie pasował ;P

    OdpowiedzUsuń
  6. szkoda że nie jest trwały i te kolory nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Niby jestem żółta, nie celuję w najjaśniejsze odcienie, ale tutaj to faktycznie nie widzę nic dla siebie... Soraya kiedyś też takie szalone pomarańcze serwowała ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiosna okazała się niewdzięcznym podkładem koszmarkiem! Z racji tego, że rzadko eksperymentuję z podkładami, raczej się z nim bliżej nie poznam!

    OdpowiedzUsuń
  9. No niestety straszna wtopa ten fluid ... a szkoda "wiosna" tak przyjemni brzmi

    OdpowiedzUsuń
  10. Sprawdziłam testery wszystkich kolorów no i ta seria to jeden wielki nkewypał. Cała idea dopasowania odcieni do typu urody wydała mi się bardzo ciekawa. No ale sorry... Po jednym kolorze do każdego typu? To bez sensu!

    OdpowiedzUsuń
  11. A nawet miałam na niego ochotę, przyznam że mi przeszło :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Również jestem typową wiosną :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja niedługo będę testować zimową wersję :) Dla bezpieczeństwa kupiłam na wyjazd Revlon, bo nie chcę wyglądać dziwnie na wakacjach :D

    OdpowiedzUsuń
  14. to niedobrze, będę go omijać i raczej go nie przetestuję na sobie :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja oceniam produkty po opakowaniu - widząc reklamę tych fluidów byłam zniechęcona brzydkimi opakowaniami i słabą reklamą oraz średnim pomysłem podziału urody na pory roku, bo to jest maksymalne szufladkowanie, które baaardzo rzadko się sprawdza. Bo która z nas jest w 100% wiosną czy zimą? :) Dobrze, że moja intuicja mnie nie zawiodła. :D Ja po latach poszukiwań znalazłam swój ideał - podkład Kobo. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie najlepszy kolor wyszedł po zmieszaniu całej czwórki ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. czytałam o nim u jednej z bardziej znanych, polskich blogerek, która jest niezwykle wyberdna i podkłady wybiera jedynie z najwyższych półek. zaproszono ją na prezentację tych podkładów, zrobiono makijaż i podarowano wszystkie odcienie. co te cztery darmowe tubki mogą zrobić z człowiekiem, to się w głowie nie mieści. produkt był dla niej ewidentnie za ciemny... rozumiem współpracę, ale zachwalanie zwykłego bubla to oszukiwanie innych i przedanie siebie...

    OdpowiedzUsuń
  18. Kiedyś używałam ich podkładu. Ciekawe, czy któryś z kolorów u mnie by się sprawdził :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dobrze, że nie jest to sucha reklama tylko obiektywna opinia, dzięki temu wiem, żeby nie kupować:)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Różowy świat Marthe , Blogger