Stenders - Lawendowa chwila relaksu i odprężenia

Kosmetyki Stenders są inspirowane północną naturą. Niepowtarzalny zapach, zjawiskowy wygląd i świetne właściwości pielęgnacyjne są cechą charakterystyczną produktów tej firmy.
W jej asortymencie znajdziemy kosmetyki przeznaczone do kąpieli oraz do pielęgnacji ciała.
Przygodę z marką Stenders rozpoczęłam od poznania lawendowej serii kosmetyków które od kilku tygodni umilały mi kąpiel i zapobiegały wysuszeniu skóry.
Suflet lavender shower souffle został zamknięty w plastikowym estetycznym opakowaniu o pojemności 130 g. 
Posiada dość solidne zamknięcie, które zabezpiecza produkt przed dostaniem się wody do środka.
Ma bardzo ciekawą konsystencję - nie jest tak oleisty jak większość produktów z olejkami w składzie. 
Ten w porównaniu z nimi jest dość...suchy i zbity, a zarazem zaskakuje lekkością oraz delikatnością.
Muszę przyznać, że taka formuła bardzo mi odpowiada ponieważ łatwo i bezproblemowo rozprowadza się po skórze i nie znika zbyt szybko po kontakcie z wodą dzięki czemu pozwala na dokładne oczyszczenie skóry.
Fakt, że nie widać olejków nie oznacza, że kosmetyk ich nie posiada. Zawiera lawendowy olejek eteryczny, który wykazuje właściwości relaksujące i odprężające.
Kąpiel z dodatkiem lawendy zapewnia wspaniałe uczucie wyciszenia po długim stresującym dniu.
Jej intensywny zapach jest przez długi czas wyczuwalny na skórze.
Produkt został wzbogacony o łagodne drobinki peelingujące, które podczas kąpieli doskonale złuszczają martwy naskórek i zapewniają efekt subtelnego masażu.
Jest to  kosmetyk pod prysznic więc jak przystało na kąpielowy umilacz musi się pienić. I tak też robi - pieni się równie dobrze co żel.
Po wysuszeniu skóra jest mięciutka, gładka i wspaniale nawilżona i to do tego stopnia, że nie trzeba już używać balsamu czy masełka do ciała.
Produkt jest niezwykle łagodny dla skóry  - jego pH wynosi 5,5.
Nie podrażnia i nie uczula mojej skóry. Wręcz przeciwnie ! Zapewnia uczucie doskonale wypielęgnowanego ciała.
Nie zawiera on parabenów i siarczanów.
Mydełka firmy Stenders charakteryzują się naturalnymi składnikami i pięknymi zapachami.
Są ręcznie wykonane i zapewniają doskonałe oczyszczenie skóry.
Posiadam lawendowe mydło z kremem, które zostało wzbogacone o ekstrakt z aloesu, który wykazuje właściwości odmładzające.
Podobnie jak suflet zawiera lawendowy olejek eteryczny, który zapewnia poczucie błogiego relaksu.
Przyznam, że dość niechętnie używam mydeł w kostce ponieważ większość nich bardzo wysusza moją skórę. 
Lawendowe mydełko Stenders zaoszczędziło mi tego nieprzyjemnego efektu - zawiera łagodny krem, który sprawia, że skóra jest świetnie wypielęgnowana i doskonale odświeżona.
Pozostawią ją miękką, elastyczną i gładką.
Jest to jedno z nielicznych mydełek które nie wysusza i nie podrażnia mojej skóry.
Jest tak delikatne, że w sytuacjach awaryjnych bez problemu można przemyć nim oczy.
Bardzo dobrze się pieni i ma piękny zapach który dość długo wyczuwalny jest na skórze.
Niepodobna mi się to,  że jest trudne w przechowywaniu, ale to niestety to wada wszystkich mydeł w kostce.

Bardzo lubię musujące kule do kąpieli - są dla mnie alternatywą, godnie zastępującą tradycyjne kosmetyki myjące.
Kula w połączeniu z wodą pieni się bardzo delikatnie i barwi ją na delikatny fioletowy kolor.
Wielkim plusem kuli masującej Stenders jest fakt, że nie wysusza skóry, a to w przypadku kul do kąpieli jest dość powszechnym zjawiskiem.
Została wzbogacona o olejek z pestek winogron,  lawendowy i rumiankowy olejek eteryczny, które dbają o właściwy poziom nawilżenia skóry w trakcie kąpieli.
Doskonale oczyszcza i odżywia suchą oraz zmęczona skórę, dodatkowo zmiękcza wodę, zamieniając kąpiel w domowe Spa. 
Przyjemny lawendowy armat dostarcza mi wewnętrznej harmonii, dobrego samopoczucia i pielęgnacji. Na długo pozostawia intensywny aromat.
Sprawia, że kilkuminutowa kąpiel staje się chwilą pełną odprężających i relaksujących doznań, które koją nerwy nawet po najbardziej stresującym dniu.

26 komentarzy:

  1. Musujące kule bardzo umilają kąpiel :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś nie przepadam za zapachem lawendy :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nigdy nie miałam takiej musującej kuli, chyba najwyższy już czas ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię na lawendę patrzeć, ale niekoniecznie wąchać ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie znam tej firmy ale opisy zapachów są kuszące :)

    http://jzabawa11.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. suflet bardzo interesujący ! chętnie kupiłabym taki Mamie w prezencie, bo jest przeogromną fanką lawendowego zapachu :)
    kula do kąpieli też jest fajnym drobiazgiem, miło relaksuje podczas kąpieli :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Great ♥

    http://juliemcqueen.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie przepadam za zapachem lawendy. Trochę ze starymi babkami mi się kojarzy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię kule musujące ale troszkę mi skoda jak znikają w wodzie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. nie przepadam za zapachem lawendy, ale same produkty wydają się ciekawe :) nie znałam tej firmy..

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej super blog i rewelacyjny post i przede wszystkim zdjęcia. Będę często wpadać
    Zapraszam do mnie
    http://royal-princes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Mm, suflet! Wygląda niesamowicie. Mydełko też bardzo mi się podoba. Lawenda to jeden z moich ulubionych zapachów, taki... relaksujący. Nie słyszałam nigdy o tej firmie, ale bardzo mnie nią zaciekawiłaś :)

    Zapraszam do siebie: http://www.swiatobserwatorki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo lubię lawendę :) suflet mnie ciekawi :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wszystko wygląda tak kusząco, że nawet zapach lawendy za którą nie przepadam by mi nie przeszkadzał chyba :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Różowy świat Marthe , Blogger