ULUBIEŃCY stycznia

Styczeń rozpoczął się dla mnie bardzo kolorowo - poznałam trzy fantastyczne kredki do ust 
Lasting Finish Colour Rush firmy Rimmel. Posiadam trzy odcienie: klasyczną czerwień o nr 500 The Redder the Better, cukierkowy róż 130 I Want Candy i najsubtelniejszy z całej trójki Give Me a Cuddle.
Szminka jest niesamowicie napigmentowana, wystarczy jedno pociągnięcie, aby cieszyć się przez wiele godzin pięknym kolorem.
Można stopniować jego intensywność: przy dwóch warstwach jest bardziej nasycony i widoczny, ale nadal wygląda naturalnie.
Ma idealną, kremową konsystencję 
dzięki czemu „wtapia” się w usta i zapewnia wygodną aplikację.
Wystarczy jednokrotne użycie aby precyzyjnie rozprowadzić kosmetyk na ustach.
Był to miesiąc zaskakujących nowości - poznałam markę MOIA.
Kosmetyki tej firmy zostały stworzone  z myślą o kobietach ceniących bezpieczne kosmetyki, które zapewniają naturalny efekt.
W asortymencie firmy znajdziemy, róże do policzków, pudry, bronzery, podkłady i wygładzającą bazę pod makijaż.
W ubiegłym miesiącu odkryłam prawdziwą perełkę  - puder rozświetlający który dumnie reprezentuje markę MOIA.
Kosmetyk zawiera mikrocząsteczki pereł, które odbijają i rozpraszają światło. 
W bardzo subtelny sposób rozświetlają i nadają  skórze zdrowego wyglądu. 
Jest bardzo delikatny, a mimo to widoczny. Sprawia, że makijaż nabiera lekkości i nadaje mu naturalności.
Podkreśla kontur i wtapia się naturalny odcień skóry. Sprawia, że wygląda promiennie i zdrowo.
Jest bardzo dobrze napigmentowany - do dziennego makijażu wystarczy delikatne muśnięcie. 
Ładnie podkreśla kości policzkowe i tworzy przepiękny efekt tafli na skórze.
Z kolei eliksir do włosów nie tylko zyskał miano ulubieńca stycznia, ale i stał się moim kosmetycznym odkryciem do pielęgnacji włosów. Jestem pewna, że jeszcze nie raz kupię ten produkt.
Według producenta można go stosować zarówno na mokre jak i na suche włosy. 
W moim przypadku znacznie bardziej spektakularne efekty przynosi aplikowanie kosmetyku na świeżo umyte włosy.
Po wysuszeniu stają się gładkie, odżywione, błyszczące i miękkie w dotyku.
Efekt pięknych i lśniących włosów utrzymuje się od rana do wieczora. Przyznam, że obawiałam się że po kilku godzinach staną się oklapnięte, ale nic z tych rzeczy.
Ma lekką formułę, która nie obciąża włosów.
Niweluje ich puszenie i elektryzowanie.
Kolejnym kosmetykiem który w styczniu dbał o moje włosy była maska pobudzająca ich wzrost firmy Planeta Organica.
Kosmetyk ma działanie regenerujące i odżywcze na cebulki włosowe. 
Głęboko oczyszcza skórę i absorbuje nadmiar sebum.
Maska zapobiega puszeniu się włosów i nadaje im piękny połysk.
Wygładza włosy i dostarcza im solidną dawkę nawilżenia. 
Regularnie stosowana zapobiega łamliwości włosów.
Moje włosy z szorstkich stały się przyjemne w dotyku, lśniące, mięciutkie i znacznie lepiej się układają. Maska ułatwia ich rozczesywanie.
Przyznam, że obawiałam się że maska obciąży moje włosy i sprawi, że będą się szybciej przetłuszczać, ale nic z tych rzeczy. Prezentują się zdrowo i świeżo. 
1-2 razy w tygodniu stosowałam, a w zasadzie stosuję nadal (co za  wydajność !) olejek cedrowy firmy Organic Shop.
Olejek wykazuje właściwości antyseptyczne i dezynfekcyjne. Dzięki czemu zapobiega powstawaniu łupieżu, a także niweluje swędzenie skóry głowy.
Pobudza cebulki włosów, stymuluje ich wzrost i zapobiega wypadaniu
Doskonale pielęgnuje i wygładza włosy. Sprawia, że stają się lekkie, sprężyste i pełne witalności.
Zapobiega puszeniu i nadaje włosom pięknego, zdrowego blasku.
Nie obciąża, nie skleja i nie przyczynia się do szybszego przetłuszczania włosów
Jeśli mam ochotę na matowe wykończenie na ustach sięgam zazwyczaj po pomadkę Bourjois Rouge Edition Velvet.
Dlaczego ? Tak moim zdaniem wygląda mat doskonały, a po za tym uwielbiam podkreślać usta odcieniem  Peach Club (aż trudno uwierzyć, że jeszcze kilka tygodni temu miałam wobec niego mnóstwo uwag) Bardzo podoba mi się jego oryginalny i nieokreślony kolor...
Pomadka jest fantastycznie napigmentowana. 
Ogromną jej zaletą jest trwałość - tu obowiązuje zasada - mniej znaczy więcej. Im mniejszą ilość nałożymy tym odcień pomadki będzie dłużej obecny na ustach. Wystarczy mała kropelka, aby usta nabrały pięknego koloru na długie godziny. 
Ma jakby kremową i trochę tłustawą konsystencję dzięki czemu nie wysusza ust.

27 komentarzy:

  1. Moja siostra ma pomadkę z Bourjois ale nieco inny odcień. Wygląda w niej na prawdę uroczo, ale jest chciwusem i nie mam co liczyć na to, że kiedyś mi ją pożyczy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rouge Edition Velvet - uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Same perełki:) Rewelacja! Ale kusisz:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje włosy kochają oleje, ale cedrowego jeszcze nie miałam. Bardzo mnie zaciekawił, przyznać muszę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ah te kredki! Ile wspaniałości ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam nic z Twoich ulubieńców ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kuszą mnie pomadki Bourjois Rouge Edition Velvet ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Maska pobudzająca wzrost włosów wygląda na bardzo ciekawą :) Muszę się jej lepiej przyjrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Olejek cedrowy bardzo mnie zaintrygował ;) muszę go poszukać ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam ochotę wypróbować tą maskę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Maska Planeta Organica mnie zaciekawiła :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pomadki w kredce są świetne a Burżujki mnie strasznie kuszą :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Kredki i pomadka naprawdę mnie interesują :D Ale ograniczam wydatki na kosmetyki i muszę się im oprzeć :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Olejku cedrowego muszę koniecznie spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  15. O tych kredkach do ust naczytałam się już tyle dobrego, że chyba pora zainwestować w jakąś własną! : )
    Zapraszam w wolnej chwili robertakaaa.blogspot.com : )

    OdpowiedzUsuń
  16. Wszystkie kosmetyki wyglądają zachęcająco, ale najardziej zaciekawił mnie puder rozświetlający.

    OdpowiedzUsuń
  17. jestem ciekawa tych produktów MOIA... zaintrygował mnie też olejek cydrowy!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Różowy świat Marthe , Blogger