Co zrobić z włosami nocą ?

Upinać czy rozpuścić ?
Zdania są podzielone: według wielu opinii spanie z rozpuszczonymi włosami nie jest najlepszym pomysłem, ale czytałam tez, że spinanie włosów do snu sprawia, że włosy zaczynają znacznie bardziej wypadać.
Aby więc uzyskać  odpowiedz na powyższe pytania zaczęłam obserwować swoje włosy...
Przez większą część swojego życia spałam z rozpuszczonymi włosami, trzy miesiące temu postanowiłam sprawdzić czy upinanie włosów w niedbały koczek jest dobrym sposobem aby zapobiec łamaniu i rozdwajaniu włosów.

Upinanie włosów do snu ma poprawić ich kondycję ?!? Okej...! Nie ukrywam, że początkowo byłam sceptycznie nastawiona do tego pomysłu, ale mimo to (z trudem) wypracowałam sobie nawyk "tworzenia" fryzury do spania.

Co mi to dało ?

Mam kręcone włosy które lubią plątać się na końcach co sprawia, że czasami mam bardzo duży problem z ich rozczesaniem.
Mają również tendencję do puszenia. Gdy spałam z rozpuszczanymi włosami po przebudzeniu zazwyczaj wyglądałam jak czarownica z Disneyowskich bajek dla dzieci.
Od czasu gdy zaczęłam upinać włosy w koczek  zauważyłam, że moje włosowe problemy zniknęły. Po prostu zniknęły !

Jak to się mogło stać ?

W czasie snu wielokrotnie zmieniamy pozycje. Nasze "kręcenie się" źle znoszą rozpuszczone, długie włosy które zazwyczaj służą jako poduszka. To sprawia, że zaczynają się buntować i pojawiają się takie efekty jak: rozdwojone końcówki, puszenie czy nawet nadmierne wypadanie włosów.
Moje włosy dodatkowo były szorstkie w dotyku, a ja długo żyłam w przekonaniu, że widocznie taki ich urok...
Upinanie bardzo "zabezpieczyło" moje włosy przed puszeniem, a nawet więcej - mam wrażenie, że sprawiło, że są teraz jakby bardziej nawilżone. Wiem, że to może dziwnie brzmi (bo jakim cudem upięcie włosów może nawilżyć włosy) ale naprawdę tak to wygląda :-)
Zaczęły znacznie lepiej się układać co bardzo pozytywnie wpłynęło na ich skręt.
Dodatkowo zauważyłam, że takie niepozorne upięcie znacząco przedłuża świeżość włosów. Nie są na drugi dzień przetłuszczone i oklapnięte. Po rozpuszczaniu wyglądają tak jakbym myła je godzinę temu.
Objętość ! Mega objętość ! To kolejna zaleta upinania włosów do snu.

Jak upinać włosy do snu ?

Uważam, że nocna fryzura nie wymaga torturowania włosów wsuwkami czy gumkami do włosów.
Wystarczy, że te "gadżety" towarzyszą im codziennie przez wiele długich godzin.
Niestety nie wszystkie rodzaje włosów da się upiąć w koczek bez chociażby jednej wsuwki...
W takim przypadkach najlepiej upinać je w najbardziej delikatny sposób, aby dać im odpocząć w nocy.
Przetestowałam dwie nocne fryzury. W obu przypadkach moje włosy odwdzięczyły mi się zadowalającym wyglądem.

KOCZEK z tą fryzurą najczęściej chodzę spać. Nie jest to kok perfekcyjny, wygląda raczej na artystyczny nieład.
Większą część włosów zwijam na czubku głowy pozostawiając swobodnie kilka pasm którymi owijam koczek przy nasadzie dzięki czemu nie psuje się po 15 minutach. Taka fryzura jest obecna w stanie nienaruszonym do rana...

WARKOCZ w tym przypadku również nie używam dodatków. Moje włosy świetnie trzymają się do rana bez gumki.

Fryzura, fryzurą a może coś jeszcze...?

Nasze włosy będą przeszczęśliwe jeśli:
- będziemy unikały spania gdy są jeszcze mokre. Dlaczego ? Wilgotne włosy są znacznie bardziej narażone na zniszczenia niż suche. Gdy pójdziemy spać z mokrymi włosami jedno jest pewne: rano obudzimy się z trudnym do okiełznania puchem, a nasze włosy znacznie trudniej będą dawały się rozczesać.
- poszewka na poduszkę. Ten mały skrawek materiału wbrew pozorem może również negatywnie wpływać na stan naszych włosów. Dlatego najlepiej wybierać delikatne (satynowe, jedwabne)

47 komentarzy:

  1. Ja najczęściej śpię w koczku, czasem warkocz :)
    I spinam włosy do snu już prawie rok i też zauważyłam polepszenie kondycji włosów.

    http://xxvodkaxx.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie niepozorne upinanie przynosi świetne efekty ! :-)

      Usuń
  2. Szczerze? :D Nieraz zdarza mi się chodzić spać i z mokrymi włosami i jednocześnie rozpuszczonymi. Mimo to nie rozdwajają się, nie niszczą i nie wypadają nadmiernie. Myślę, że to zależy również od samych włosów. Problemu z puszeniem się nie mam ani innych. Włosy posiadam proste jak drut, nawet jakbym zaplotła warkocz bez gumki to po dwóch minutach już by go nie było :D. Czasem jak mam ochotę to spinam, zwykle nie. Moim włosom najwyraźniej nie robi to różnicy :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę Ci tych włosów ! Ja ze swoimi obchodzę się najdelikatniej jak potrafię, a i tak nie są w takim stanie jakbym chciała....

      Usuń
  3. Przeważnie śpię w rozgoryczonych włosach,ale nie mam ich długich,więc nie zrobiłbym porządnie żadnych z tych upiec

    OdpowiedzUsuń
  4. ostatnio śpię w warkoczu,ale mało mam włosów i trudno mi je wszystkie połapać. co do ślimaczka,to on również powodował mi puch na głowie tak jak bym spała w rozpuszczonych włosach ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja lubię spać w luźnym koczku czasami w rozpuszczonych.

    OdpowiedzUsuń
  6. ma myje włosy na noc zazwyczaj, a jak nie to staram się zasypiać w warkoczu choć nie zawsze tego dopilnuje :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja śpię w spiętych włosach od 3 lat i nie wyobrażam sobie inaczej, jest mi po prostu niewygodnie :)
    Z tym, że ja gumki muszę użyć, bo moje włosy są dość śliskie, więc warkocz czy kok szybko się psuje.

    OdpowiedzUsuń
  8. Odkąd włosy mi urosły do kucyka, śpię w kucyku, bo wiem, że kręcę się niemiłosiernie nocą i lepiej moim włosom jak się nie kręcą gdzie popadnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja także prawie całe życie przespałam w rozpuszczonych. Dopiero od jakiś 2 lat śpię w koczkach itp. I ten sposób spania najbardziej mi sie podoba. :)
    __________________________
    worldpinklipstick.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. a u mnie upinanie na noc obfituje porranym harmiderem na głowie. Ja śpię w rozpuszczonych - najlepiej im tak :)

    OdpowiedzUsuń
  11. przeważnie śpie z rozpuszczonymi włosami bo przy obecnej fryzurze nie mam możliwości całkowitego ich spięcia bez pomocy wsuwek ale tak jak piszesz przez to szybciej się przetłuszczają i są na drugi dzień "oklapnięte" więc będe musiała znaleść jednak na nie jakiś sposób i spinać na noc..

    OdpowiedzUsuń
  12. Faktycznie zauwazyłam, że lepiej jest spinać włosy na noc, mimo, że czasami nie chce sie nawet zrobić artystycznego nieładu :D
    Ale pytałam fryzjerki o chodzenie spac w mokrych włosach... stwierdziła ze to nie prawda, więc nie wiem komu wierzyc :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Od zawsze śpię w rozpuszczonych, choć wiem, że tego nie lubią. Teraz mogę zrobić warkocz, ale po nocy i tak będą rozpuszczone, bo są za krótkie i śliskie. Muszę spróbować jakoś je spinać na noc.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja robię luzny warkocz lub koczek. Ostatecznie przerzucam przez poduszkę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Musze zacząć upinac włosy do snu, bo moze tez odkryje swoje cudowne włosy? : )

    OdpowiedzUsuń
  16. próbowałam, cudowałam ale moim włosom i tak wszystko jedno ;)
    ostatecznie upinam tylko wtedy gdy olejuje

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja zawsze na noc robię koczek ; ) .

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja tez mam loki i na noc takze staram sie je upinac zeby sie nie puszyly i nie latały w kazda strone,pomaga bardzo +moja fryzura robi mi sliczne fale na drugi dzien :)

    OdpowiedzUsuń
  19. ja śpię w związanych włosach = w rozpuszczonych jest mi niewygodnie :)
    a faktycznie włosy mają lepszą objętość :")

    pozdrawiam serdecznie
    Marcelka Fashion
    :)

    OdpowiedzUsuń
  20. A ja mam z tym problem ;) Staram się czasami spać w koczku, który i tak za chwilę się rozwala bo na dobry warkocz są wciąż za krótkie a dobierańca wciąż nie umiem zrobić. ;) mam proste włosy które ostatnio po jakimkolwiek upięciu wyglądają na strasznie spuszone i takie są. Szukam jakiejś fryzury która by mi pomogła, ale gdy robię np. koczka to są tak lejące się że po chwili nic z koczka nie ma. A znów nie chodzi o to żeby robić zbyt mocnego czy naciągać cebulki. Dlatego niestety najczęściej śpię w rozpuszczonych. Ale przynajmniej zmieniłam poszewkę na satynową :)

    OdpowiedzUsuń
  21. ja też najczęściej wybieram koczek :) a zaczęło się od tego, że mój mąż (już lat temu 5) w nocy kładł np rękę czy ramię na moich włosach (niechcący) w trakcie snu, więc gdy chciałam się przekręcić to mnie to ciągnęło i bolało - zaczęłam więc związywać :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja chyba od zawszę śpię w koczku bądź warkoczu ;) Rzadko mi się zdarza w rozpuszczonych :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Moje włosy odkąd spinam je na noc przestały się tak łamać i wolniej się przetłuszczają. Zwykle wiążę je w warkocz francuski.

    OdpowiedzUsuń
  24. Zawsze śpię w upiętych włosach:) ale bardziej z powodu takiego ze moje długie włosy bardzo mi w nocy przeszkadzają...:)

    OdpowiedzUsuń
  25. A wiesz że ja też od jakiegoś czasu wiążę włosy do snu? :)
    I nawet się przyzwyczaiłam.Ale warkocze sporadycznie bo rano włosy robią mi się "kręcone" :)

    OdpowiedzUsuń
  26. najlepiej długie włosy zapleść w luźny warkocz, wtedy dobrze odpoczywają, spięte to zły pomysł :)

    http://lamodalena.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  27. A ja jestem złym człowiekiem i śpię zawsze z mokrymi spiętymi w koczek i to w dodatku gumką ;>

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja czasami spie w związanych włosach, czesciej w rozpuszczonych :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja ostatnio spinam włosy na noc i faktycznie, dłużej są świeże ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja od ponad roku już nie śpię w rozpuszczonych włosach, choć wcześniej całe życie spałam w rozpuszczonych. Teraz nie wyobrażam sobie nie spinać włosów do snu, jak wyjeżdżam i zapominam gumki, to mam sposób na warkocz bez gumki. Moje włosy są w znacznie lepszym stanie niż wcześniej!

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja nie mogłabym spać w rozpuszczonych włosach, bo rano bym ich nie rozczesała.. Strasznie się plączą :( Koczek jest najlepszym rozwiązaniem ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. ja zawsze śpię w koczku, w przeciwnym razie sama siebie ciągnę w nocy za włosy ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Od zawsze śpię w warkoczach :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja śpię w rozpuszczonych, bo moje loki się brzydko odgniatają od gumki i nie mogę ich potem ułożyć :) Za to wcale się nie plączą ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja niestety nie mogę upinąc włosów poniewaz mam do ramion i gumka odgniata mi się na włosach :(

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja śpię w koczku i o wiele mniej mi się plączą i puszą od kiedy zaczęłam je spinać na noc :)

    OdpowiedzUsuń
  37. U mnie koczek albo kucyk ale znacznie luźniej związane niż w ciągu dnia:)

    OdpowiedzUsuń
  38. Ja staram się upinać włosy na noc, choć jak trafię na "niewygodną" frotkę, to w nocy zdarza mi się ją ściągnąć i śpię w rozpuszczonych, bo tak jest bardziej komfortowo:) Przy okazji zdradzę Wam, w jaki sposób pomagam włosom w nocy... Delikatnie rozczesuję, a następnie wcieram olejek arganowy - po prostu :) Włosy są wtedy tłuste, jednak po dłuższym czasie stosowania naprawdę widać świetne efekty. Rano oczywiście myję włosy. Ponadto wspomagam się (już od 2 miesięcy) takim preparatem Doppelherz na włosy i paznokcie :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Ja śpię w koczku i żeby się nie rozpadł spinam spinką żabką. Niestety jak wypadały tak wypadają :(

    OdpowiedzUsuń
  40. Gdzieś czytałam, że na noc włosy powinno się wiązać w warkocz ;)
    Zapraszam do mnie ;) http://dietetycznieitreningowo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja należę do tych nielicznych, którym warkocz pleciony na noc niszczy włosy ( w miejscu gdzie zaczyna się splot). Rano do tego są koszmarne odkształcone, jakby ekstra przesuszone tam gdzie chwyciła fala.
    Koczek na czubku głowy z kolei bardzo mi przeszkadza i mam wrażenie że ciągnie pojedyncze włoski. Jedynie może luźny niski kucyk na bok może być w miarę dobrym pomysłem.
    No ale ja mam nadwrażliwą skórę głowy, więc raczej stanowię wyjątek.
    A myję,włosy i tak codziennie po obudzeniu zatem nie widzę u siebie zbyt wielu plusów upinania na noc.
    Równocześnie uważam że warto przynajmniej spróbować :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Różowy świat Marthe , Blogger