STOP OTWIERANIU KOSMETYKÓW !!!

Drogeria + kilka złotych w portfelu może oznaczać tylko jedno ZAKUPY KOSMETYCZNE.
Co my mieliśmy kupić, hmm ? Podkład, szminkę, nowy tusz do rzęs, lakier do paznokci i oczywiście ten nowy balsam do ciała którego reklama ostatnio nas prześladuje.
Wszystkie kosmetyki które mieliśmy kupić są obecne na półce kosmetycznej, a obok nich znajdują się testery które bardzo nam pomagają w wyborze odpowiedniego odcienia.
Wydaje się, że wszystko jest w porządku, no właśnie wydaje się - gdy podejdziemy bliżej i spojrzymy na kosmetyki które chwilę temu planowałyśmy włożyć do koszyka szybko zmieniamy zdanie i stwierdzamy, że jeszcze trochę przeżyjemy bez nich. Dlaczego ? Jeśli decydujemy się na zakup kosmetyku to chcemy otworzyć go jako pierwsze bo przecież nie planowałyśmy dzielić tego produktu z połową miasta. W tym celu wybieramy kosmetyk który znajduje się jak najbliżej końca swojego szeregu i przyglądamy się mu ze wszystkich stron. 
Ładne estetyczne opakowanie na którym nie widać śladów użytkowania, pojemność też wydaje się być porządku, kosmetyk jest dodatkowo zabezpieczony nienaruszoną naklejką kodu fiskalnego to wszystko przemawia na korzyść kosmetyku więc bez wahania wkładamy go do koszyka.
Zadowolone z zakupów wracamy do domu, nie możemy się doczekać momentu w którym otworzymy kosmetyk i sprawdzimy jego działanie na własnej skórze - nawet nie podejrzewamy jakie czeka nas rozczarowanie...
Gdy otwieramy kosmetyk nasze szczęście zamienia się w złość i niedowierzanie ponieważ widzimy na nim ślady użytkowania, świadczy o tym zaschnięty i gdzieniegdzie tłusty (w przypadku kosmetyków pielęgnacyjnych) otwór produktu. Trzeba przyznać jedno nasz kosmetyk dotykała, macała i wąchała "drogeryjna profesjonalistka" ponieważ zadbała o każdy szczegół aby przywrócić produkt do jego pierwotnego stanu przez co my zdecydowaliśmy się na jego zakup.
Znacie to ? Ja znam aż za dobrze i z przerażeniem stwierdzam, że zdarza mi się to coraz częściej...

Podkład - coraz trudniej kupić w drogerii ten kosmetyk ponieważ na półce więcej jest testerów niż produktów przeznaczonych do sprzedaży. Co prawda tylko jedna z buteleczek ma naklejkę z napisem tester, ale cztery kolejne opakowania niczym się od tej pierwszej nie różnią.
Gdzieniegdzie pozasychany i rozwarstwiony kosmetyk, pełno linii papilarnych na przezroczystym plastikowym zamknięciu raczej nikogo nie skłonią do zakupu i jakoś nie widać żeby pracownicy drogerii się tym specjalnie przejmowali.
Osoby malujące się w drogerii nigdy nie wezmą do ręki testera, ale sięgają po kosmetyk przeznaczony do sprzedaży, każda kolejna "testerka" robi to samo tylko, że otwiera kolejny i kolejny kosmetyk przez co zakup podkładu którego to my będziemy pierwszymi właścicielkami graniczy z cudem.

Szminki/pomadki/błyszczyki - o tutaj jest już trochę gorzej ponieważ używany kosmetyk do ust bardzo łatwo jest odróżnić od  nowego.
Niektóre z kosmetyków zabezpieczone są nie tylko naklejką z kodem kreskowym, ale i ochronną folią. 
Błyszczyki mają zazwyczaj przezroczyste opakowania dzięki czemu możemy gołym okiem zauważyć który ma kilka ml mniej.
W przypadku szminek i pomadek warto je lekko potrząsnąć, kilkukrotnie mi się zdarzyło, że tego rodzaju kosmetyk który wyglądał na nieużywany był złamany przez co podczas potrząsania można wyczuć jego delikatne przemieszczanie.

Tusz do rzęs - niektóre z nich są również zabezpieczone folią ochronną i ja właśnie zawsze takie kupuję. Niestety o takie zabezpieczenia dbają zazwyczaj producenci kosmetyków których cena jest wyższa niż 30 zł, ale przynajmniej mamy wtedy pewność, że nie będziemy musiały kupować takiego kosmetyku ponownie.

Lakier do paznokci - lakiery do paznokci należą do małego grona kosmetyków nie posiadających testerów. No, ale skoro wszystkie mają przezroczyste opakowania które w pełnej okazałości pokazują ich kolor to po co testery.
Ale co w takim przypadku robią osoby które idą do drogerii tylko po to aby zrobić sobie piękny makijaż ?? Otwierają kosmetyki ! Kilka miesięcy temu na własne oczy widziałam jak dziewczyna otworzyła lakier i bez skrępowania malowała sobie paznokcie, kompletnie nie przejmowała się tym, że jest w centrum uwagi klientów i pracowników drogerii.

Kosmetyki pielęgnacyjne - w tym przypadku najbardziej bezpiecznymi kosmetykami są kremy które są zazwyczaj zabezpieczone folią i umieszczone dodatkowo w kolorowy kartonik.
Balsamy do ciała i żele pod prysznic już nie mają tak dobrze. 
O ile, żele są często otwierane tylko po to, żeby poznać ich zapach to balsamy są dodatkowo aplikowane zazwyczaj na dłonie,  przez co reszta kosmetyku szybko zasycha wokół otworu produktu.
Mi ostatnio zdarzyło się kupić taki balsam, gdy go otworzyłam moim oczom ukazał się pożółkły zaschnięty, a gdzieniegdzie tłusty kosmetyk na którego korzyść przemawiał jedynie piękny zapach, ale nie, nie mam zamiaru używać kosmetyku który był macany, wąchany i używany przez połowę miasta...

65 komentarzy:

  1. malować sobie paznokcie w drogerii ?! MASAKRA !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też słyszałam że tak bywa:)

      Usuń
    2. Osoby które odwiedzają drogerię tylko po to żeby zrobić sobie makijaż są coraz bardziej pewne siebie bo nikt im nie zwraca uwagi i nie zmusza do zakupu otwartego kosmetyku - skoro można otworzyć podkład, tusz do rzęs czy szminkę to dlaczego nie otworzyć lakieru do paznokci...Brak słów...

      Usuń
    3. Porażka.. Kiedyś widziałam jak jedna laska sobie wypróbowywała różne kolory lakierów na paznokciach tak jednym maźnięciem tylko, jak się później tłumaczyła ekspedientce, że przecież nie zużyła go dużo..

      Usuń
    4. widziałam też takie akcje nie raz, i nie widziałam, aby obsługa reagowała...

      Usuń
    5. Akcje z lakierem widziałam w Rossmannie nie jeden raz...

      Usuń
  2. to po prostu straszne co ludzie robią... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te "drogeryjne testerki" są coraz bardziej bezczelne mnie dziwi, że pracownicy drogerii nic z tym nie robią...:/

      Usuń
  3. ja kiedy ostatnio byłam w drogerii spotkałam panią która zrobiła sobie cały makijaż.. tu wypróbowała krem, tu podkład, tu cień, tu szminkę no i jeszcze tusz, szkoda tylko, że wszystkie te kosmetyki otworzyła a nie użyła testera..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli pracownicy drogerii nie będą reagować na takie sytuacje to takich pań będzie coraz więcej, a to się odbije naszym kosztem...
      Jak zobaczę taką panią w akcji to z moją małą pomocą wyjdzie z drogerii z otwartym kosmetykiem i paragonem w ręce.

      Usuń
  4. w UK większość kosmetyków kolorowych jest foliowana i to znacznie utrudnia dostanie się do niech. Jednak i tak nie brakuje osób, które zrywając zabezpieczenia i pchają palce tam gdzie nie trzeba ;)
    Jeśli chodzi o kosmetyki pielęgnacyjne to bardzo często można je otworzyć, jednak dostępu do kosmetyku chroni zapieczętowane sreberko...
    Ja przez każdym zakupem sprawdzam każdy kosmetyk dwa razy, także pod tym względem czy ktośgo wcześniej przypadkiem,czy też nie, nie używał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio zauważyłam, że coraz więcej kosmetyków jest foliowanych, ale niestety nie wierzę, że to powstrzyma osoby które otwierają kosmetyki w celu wykonania makijażu w drogerii, ale za to nas taka naruszona folia ochroni przed zakupem używanego produktu.

      Usuń
  5. Owszem otwieram balsam czy żel pod prysznic żeby go powąchać, ale to akurat chyba w żaden sposób nie sprawia że kosmetyk był używany? Nie smaruję się, nie maluję żadnym kosmetykiem do sprzedaży przeznaczonym. Ale nie wierzę że ktoś kupi balsam czy żel bez sprawdzenia zapachu, tak samo jak perfumy. Tylko kosmetyki pielęgnacyjne nie mają próbników zapachu. Zdarzyło mi się kupić zaschnięty cień czy używaną szminkę. Nie było to miłe.

    OdpowiedzUsuń
  6. O tak ja też nienawidzę czegoś takiego szczególnie jeśli chodzi o podkłady :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Raz w Rossmannie zwróciłam uwagę kobiecie, niby elegancko wyglądająca, niby nie wyglądała na niedouczoną, ale jakoś nie doczytała, że na opakowaniu nie ma napisu "TESTER". Oczywiście była wielce urażona i oburzona, miałam to w nosie.
    W myślach tylko życzyłam tej pindzie by ktoś już przed nią "macał" ten kosmetyk i przypadkiem zostawił tam jakieś opryszczki, liszaje czy kto tam wie i by wszystko przeszło na nią. :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie cierpię kosmetykowych macaczy. Kupienie kolorówki to nie lada wyzwanie...

    OdpowiedzUsuń
  9. Też mnie wkurzają ludzie, którzy wszystko otwierają :/ choć czasem nie ma testerów.

    OdpowiedzUsuń
  10. to jest niestety coraz częstszy proceder;/ sklepy powinny zwracać większą uwagę na takie "macanki" bo to jest mega wkurzające;/

    OdpowiedzUsuń
  11. Rossmann chyba jest przodownikiem, jeżeli chodzi o pootwierane produkty. Ostatnio coraz częściej wybieram Hebe, ponieważ tam takie sytuacje rzadko się zdarzają.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wyobrażam sobie pójść do drogerii i zacząć od tak malować paznokcie, czy robić cokolwiek innego. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie to również irytuje, a spotykam to baaardzo często. Malowanie paznokci jeszcze jeszcze ale podkład, krem, tusz czy pomadka? o zgrozo.. Dobrze, że ktoś o tym pisze. Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Pracowałam niegdyś w drogerii i na temat mogłabym książkę napisać. Babki otwierają wszystko jak leci. Kobieta, którą chciała się pomalować pomadką, na moją uwagę, że to nie tester stwierdziła, że bierze produkt, bo na testerze są na pewno zarazki grypy :) Ręce opadają. Otwieranie lakierów było nagminne. Tusze otwierały, żeby zobaczyć szczoteczkę, a jak pokazywałyśmy szczoteczkę, to chciały zobaczyć gęstość tuszu. Opakowania prezentowe też otwierały, żeby zobaczyć jak to w środku wygląda. Czasami się zastanawiałam czy takie osoby mają równo pod sufitem. Choć to nie był Rossman takich wyciapanych rzeczy było na stanie mnóstwo. Osobiście wolę kupować w drogeriach internetowych.

    OdpowiedzUsuń
  15. znam te sytuacje.;/ strasznie mnie to wkurza, ale jak tego uniknąć?
    wg mnie skoro są drogerie monitorowane to takie zachowania powinni wyłapywać.

    OdpowiedzUsuń
  16. Czasem branie z końca również nic nie daje... przekonałam się o tym kilka razy:/
    Zaczynam coraz dokładniej oglądać coś zanim kupię, ale nie zawsze się udaje dostrzec wszystko w tych "cudownych" drogeryjnych światłach pośród tłumu. Najbardziej boje się kupować tusze do rzęs...

    OdpowiedzUsuń
  17. Znam to i bardzo mnie wkurza takie zachowanie. Mam koleżankę, która zawsze używa lakieru w sklepie! Spytałam ją zdenerwowana czemu to robi, na co mi odparła że jak ma się dowiedzieć czy ten kolor jej pasuję? I że przecież to go nie niszczy... Ale się na nią wkurzyłam! Widziałam też jakiś czas temu kobietę, która... z zadowoleniem malowała lakierem po skórze dłoni. O.O Ludzie, co z Wami jest? Miała już kilka kolorowych plam na rękach.
    Dlatego coraz częściej chodzę do Hebe, ponieważ u nich nawet tańsze kosmetyki (np lakiery i szminki essence) są zabezpieczone mocną naklejką. Dzięki temu wiem, że jestem pierwszą osobą otwierającą dany produkty. Mam nadzieję, że niedługo Rossman też to wprowadzi. Bo kupienie tam np. eliksiru do ust od Wibo który nie jest cały wymazany zawartością graniczy z cudem... ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie ma nic gorszego niż osoby, które paćkają się kosmetykami w drogerii. Ja naprawdę tego nie rozumiem! Z najgorsza sytuacją spotkałam się, kiedy chciałam kupić pomadkę Elixir od Wibo, dosłownie każda pomadka przeznaczona do sprzedaży była naruszona mimo, że do każdego koloru był tester!!!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja chyba najbardziej nie znoszę wymacanych, wybrudzonych podkładów i pudrów - grrr - wszędzie poodciskane paluchy. Masakra.

    OdpowiedzUsuń
  20. ciekawy temat poruszyłaś, najgorzej jest chyba z lakierami...a wiadomo, raz otwarty już nie jest ten sam. a dodatkowo, jeśli każda pomaluje choć jeden palec dla spróbowania...będzie katastrofa.

    OdpowiedzUsuń
  21. To już się naprawdę w głowie nie mieści. Po co otwierać każdy kolejny kosmetyk, jak obok mamy jego tester ? Ale jest to nagminne. Mi raz pani pracująca w drogerii opowiadała, że codziennie rano przychodzą dwie te same dziewczyny i wykonują sobie pełny makijaż ! No przecież to już jest jakaś makabra...

    OdpowiedzUsuń
  22. Nigdy nie kupuję niezapezpieczonych kosmetyków. Strasznie mnie wkurza, jak jakies babsztyle otwierają tusze, albo podkłady.

    OdpowiedzUsuń
  23. dobrze, że w drogeriach bywam raz na miesiąc :D i jeszcze lepiej, że nie potrzebuję kosmetyków makijażowych :) ale praktycznie zawsze jak już zajdę do jakieś to przy stoisku z podkładami/tuszami itp. dziwne panie urządzają sobie darmowe makijażowanie...

    OdpowiedzUsuń
  24. Dokładnie! Temat rzeka, nie sądziłam, że nawet lakier można otworzyć... Denerwujące są te "panie makijażowe" :/ Wiadomo też, że w ciemno nikt nie kupuje kolorówki, ale należy mieć przy tym trochę rozsądku i pomyślunku żeby kolejna osoba nie musiała tracić pół godziny na przejrzenie czy aby na pewno nasz kupiony kosmetyk będzie tylko nasz. Takie zachowanie fair mówi tez wiele o nas samych.

    OdpowiedzUsuń
  25. jakbym teraz zobaczyła taką "testerkę" w drogerii to bym zaraz awanturę zrobiła na cały sklep i jeszcze wezwała kierownika i spytała dlaczego jego pracownicy nie zwracają uwagi na osoby używające kosmetyków do sprzedaży a nie testerów! i właśnie kazałabym kupowac takie napoczęte kosmetyki,to się w końcu by oduczyły takiego sprawdzania!

    OdpowiedzUsuń
  26. Na taką przykre sytuacje mają wypływ 2 rzeczy - brak wychowania ( są osoby które nawet jeśli są testery muszą dotknąć innych rzeczy) i brak testerów ( ekspedientki w sklepach często wolą rozdać próbki między sobą niż dać je klienta na spróbowanie(

    OdpowiedzUsuń
  27. fakt można się naciąć w drogerii w mojej naturze tak zrobili że pozaklejali taśmą całą kolorówke;)

    OdpowiedzUsuń
  28. tyle razy w rossku nadziałam się na takie kosmetyki. co więcej sprzedawczynie też często otwierają by zachęcić do zakupu. bezpiecznie czuję się w hebe, kolorówka jest odpowiednio zabezpieczona a nad wszystkim czuwa dyskretnie ochrona :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja kupuję już sporadycznie w rossie, na promocji w zeszłym roku kupiłam puder, który miał zabezpieczający, nie uszkodzony pasek, ale... Pani wyciągnęła go dla mnie z szuflady pod regałem, bo te na regale wolały o pomstę do nieba, Teraz mam lekki spokój z zakupami, bo mój mąż się nade mną zlitował:) i od czasu do czasu wyruszamy do Czech do DM, tam kosmetyki są w stanie nienagannym, tzn. nie otwierane, zabezpieczone i z reguły wszystko ma tester. No i akurat kolorówkę mają bogatszą niż nasze drogerie. Lakiery z reguły kupuję wysyłkowo, albo na wyspie (np.Bell), ale akurat na tej wyspie kobieta ma wszystko popakowane, zafoliowane , no i do każdego kosmetyku ma tester, nawet do lakierów.

    OdpowiedzUsuń
  30. no testowanie lakierów już nie raz widziałam, jak były te promocje -40% to normalnie nie było żadnej pomadki z Wibo która nie była już testowana :(

    OdpowiedzUsuń
  31. Bardzo tego nie lubię!! Przecież większość kosmetyków ma testery. A w ogóle kosmetyki powinny być dobrze zapakowane!

    OdpowiedzUsuń
  32. Taki stan rzeczy doprowadza mnie do szału, a w najbardziej macanych produktach wg mnie przoduje Rossmann, w SP często gęsto jest taśma, albo kod kreskowy, ale i to nie daje 100% gwarancji, że produkt nie jest już używany, o czym z resztą wspomniałaś na poczatku. Cycki i ręce opadają, kiedy obsług drogerii na to nie reagują, w końcu powinno im zależeć, żeby produkty były zabezpieczone i żeby je po protu sprzedać. A takie agentki co to macają, wtykają paluchy nie tam gdzie trzeba to już nie raz widziałam i gębę na nie darłam, ale spotykałam się tylko ze wzruszeniem ramion i kompletną olewką :(

    OdpowiedzUsuń
  33. Kto tego nie zna, jeszcze gorzej jest w marketach i supermarketach, byłam świadkiem, jak Paniusia idzie sobie obok kremów, bierze, wyciska i kremuje dłonie, po czym jak gdyby nigdy nic odkłada i odchodzi. Też zawsze staram się brać te kosmetyki z końca.
    Testery często znikają z szaf, bo niektóre paniusie myślą, że to za darmo. Ale innego razu widziałam jak ochroniarz podszedł do babki z dezodorantem, za który ma zapłacić, bo widocznie zauważyli na monitoringu, że wypsikała się cała ;).

    OdpowiedzUsuń
  34. Przyjść do drogerii umalować i iść nie raz to widziałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Uważam, że problem dotyczy dwóch stron: przede wszystkim producenci/sklepy dostarczają nam ZDECYDOWANIE za mało testerów. Każda osoba powinna mieć możliwość dotknięcia produktu/użycia go (przecież jesteśmy kobitkami :P), a tego niestety brakuje. W drogeriach spotyka się taką ilość testerów, że szkoda gadać... Jednak nie zmienia to faktu, że klienci zachowują się gorzej niż zwierzęta. Nie szanujemy siebie nawzajem, niszczymy nie tylko te nieszczęsne testery ale i pełnowymiarowe produkty!
    Osobiście najbardziej brakuje mi próbek produktów typu: podkład. W drogeriach zawsze montują niekorzystne oświetlenie dla nas (a bardzo dobrze ukazujące asortyment) i cholernie ciężko jest dobrać sobie podkład nawet w ciągu dnia. Taką próbkę mogłabym wykorzystać w domu i na spokojnie w ciągu dnia stwierdzić, czy dany produkt mi odpowiada pod względem koloru i reszty:)
    Ale się rozpisałam! Cieszę się, że poruszyłaś ten problem :)

    OdpowiedzUsuń
  36. no niestety tak bywa:( wszystkie kosmetyki powinny być zdecydowanie ofoliowane:)

    OdpowiedzUsuń
  37. też widziałam takie przypadki.. w niektorych drogeriach reaguje ochrona ale to i tak nic nie daje

    OdpowiedzUsuń
  38. ja chyba nie trafiłam na tego typu cyrki, chyba, że nie zwróciłam na to uwagi. I też przeważnie wybieram rzeczy z końca półki :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Ja zawsze na pierwszym miejscu ganię drogerię i producentów za to, że brakuje testerów, a personel nic sobie nie robi z tego, że na ich oczach ludzie psują kosmetyki. Oczywiście, klientki są często po prostu okropne, ale to wynika z koszmarnej organizacji w sklepach.
    Kiedy pracowałam w Sephorze zawsze podchodziłam i mimochodem podczas rozmowy dawałam paniom testery i odkładałam produkty na miejsce. Można to zrobić grzecznie i bez niezręczności tak, że klientka nie mam nam nic za złe, ani też nie niszczy nowego produktu:) Niestety, nie zwracając uwagi bezpośrednio możemy być pewni, że przy kolejnej wizycie w drogerii taka klientka znów sięgnie po pełnowymiarowy produkt zamiast tester. Dlatego fajnie, że dziewczyny z dużą liczbą obserwatorów piszą o tym - im więcej osób wie, tym lepiej!:)

    OdpowiedzUsuń
  40. Mnie też to strasznie denerwuje. Przecież od takich rzeczy są testery..

    OdpowiedzUsuń
  41. Popieram! Niesamowicie mnie to denerwuje i nie rozumiem tego!

    OdpowiedzUsuń
  42. Niestety to jest bardzo powszechna tendencja, a zaczęło się od psikania perfumami.. Szkoda tylko, że "malownicze ekspertki" nie wykorzystają testerów skoro już muszą się malować.. Na szczęście tusze przy pierwszym otwarciu nabierają powietrza i słychać charakterystyczne "plum" :) więc można sprawdzić czy ktoś przed nami go otwierał..

    OdpowiedzUsuń
  43. Tez mnie to denerwuje ;) Lubię np. Essence, a kosmetyki w szafach są czasem tak "przetestowane", że trudno znaleźć dobry, nie użyty już produkt :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Jak tu u Ciebie ładnie i różowo ;)
    Nie znoszę jak ktoś wkłada łapska do kosmetyków

    OdpowiedzUsuń
  45. Oj znam to! I to mnie do szalu doprowadza!
    Paré razy zlapalam blogerki w drogerii, które robily swatches a ze nie bylo testera to
    sobie orginalne produkty otworzyly!
    to jest obrzydliwe i jak tylko w drogerii jestem to sprawdzam produkty, które chcé kupic.

    OdpowiedzUsuń
  46. brr... tez tego nienawidze. juz kilka razy zrezygnowałam z kosmetyku, który koniecznie chciałam miec, bo ktos przede mna zrobił sobie próbke jego mozliwosci...

    OdpowiedzUsuń
  47. Fajnie jakby wreszcie ludzie zaczęli się do tego stosować..
    Zapraszam do siebie i do obserwacji:) --> http://veneaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  48. Strasznie irytują mnie pootwierane tusze do rzęs połamane szminki i brudne opakowanie otwartych podkładów w niektórych drogeriach

    OdpowiedzUsuń
  49. no niestety muszę się przyznać ze w wieku "nastu" lat zdazalo mi się otwierac lakier.. teraz wiem jakie głupie to było, ale nigdy nikt nie zwrocil mi uwagi. teraz jak już jestem madrzejsza sama zwracam uwagę!

    OdpowiedzUsuń
  50. to problem, który warto poruszyć. każdy kosmetyk powinien być zabezpieczony folią ;] niestety, coraz częściej spotykam się z tym, że produkt, nawet bez śladów użytkowania był po prostu wcześnie otwarty. Tusze do rzęs też są ciągle odkręcane w drogeriach a przecież od otwarcia powinnyśmy go używać 3 miesiące, buuuuu ...

    ps. spotkałam się nawet Z OTWARTYM LEKIEM W APTECE + BRAKOWAŁO 1 TABLETKI!

    OdpowiedzUsuń
  51. Popieram! Nie cierpię patrzeć jak kobiety otwierają opakowania w drogeriach ;x Ostatnio kobieta za mną otworzyła mscarę tylko po to żeby sprawdzić jaka jest szczoteczka... Musiałam ze sobą walczyć żeby na nią nie nawrzeszczeć i szybko odeszłam..

    OdpowiedzUsuń
  52. chciałam sobie ostatnio pomadkę kupić, ale każdą się ktoś malował, eh..

    OdpowiedzUsuń
  53. Wczoraj chciałam kupić podkład... lecz każdy był otwarty :( Była fajna promocja lecz mój odcień akurat był użyty... Powinni robić lepsze zamknięcia a przede wszytskim więcej testerów.. Pozdrawiam i super pomysł na post. Zapraszam na mojego bloga :* http://modniewygodniepieknie.blogspot.com/ +obserwacja?

    OdpowiedzUsuń
  54. To jest prawdziwa masakra, sama ostatnio kupiłam tusz i mam spore przekonanie do tego, że był już wcześniej używany. Niestety nie porównałam go z innymi, bo się spieszyłam, ale po powrocie do domu wydawał mi się jakoś dziwnie lekki i jakby lekko przyschnięty, a po niecałym miesiącu stosowania zaczęły mi się robić grudki na rzęsach, co w przypadku nowego tuszu nigdy mi się nie przytrafiło ;/.

    OdpowiedzUsuń
  55. Dlatego właśnie coraz mniej przyjemności sprawiają mi zakupy. Kiedy wracam z kosmetykiem do domu i odkrywam, że jestem jego n-tą "właścicielką" zalewa mnie krew. Nie zdziwiłabym się może aż tak bardzo, gdyby nie było do niego testera (bo no cóż.. w sieci jednych z drogerii panie ekspedientki chyba rozdają te testery za free - cudem jest, gdy jakiś produkt go ma), ale w innym wypadku nie jestem w stanie zrozumieć klientek. Tym bardziej, że sama byłam świadkiem sytuacji macania trzech identycznych podkładów, a potem i tak sięgnięcia po ten nie zaczęty ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Różowy świat Marthe , Blogger