Odżywianie & złuszczanie z Lirene

Jedni zbierają znaczki, drudzy kolekcjonują lakiery do paznokci, a ja zbieram kosmetyki w saszetkach.
W tej chwili mam ich dość pokaźną ilość, a liczba ta rośnie z dnia na dzień ponieważ na kosmetyki w takiej formie możemy trafić nawet przeglądając nasze ulubione czasopismo.
Dzisiejszymi bohaterami posta będą dwa kosmetyki Lirene które wyglądają prawie identyczne, a których działanie jest całkiem inne...



PEELING ENZYMATYCZNY

Moja wrażliwa skóra twarzy nie toleruje większości peelingów, ale co jakiś czas staram się zaserwować jej kosmetyk złuszczający.
Peeling enzymatyczny Lirene to jak do tej pory najlepszy i za razem najdelikatniejszy tego rodzaju kosmetyk jaki miałam przyjemność stosować.
Formuła tego produktu oparta jest na aktywnym działaniu złuszczającym kwasów owocowych.
Ma dość rzadką konsystencję i jest baaardzo wydajny -  w saszetce znajduje się 10 ml kosmetyku, a to spokojnie wystarczy na dwukrotną aplikację.
Nie spływa z twarzy i bez problemu można go rozsmarować po twarzy.
Po zmyciu kosmetyku twarz jest bardzo dobrze oczyszczona i wygładzona, eliminuje widoczność porów oraz delikatnie rozjaśnia cerę. Skóra staje się nawilżona i mięciutka.
Peeling enzmatyczny Lirene jest idealny dla osób posiadających cerę wrażliwą, skłonną do podrażnień, naczynkową i suchą.

MASECZKA SAMOWCHŁANIAJĄCA

Ona również mnie nie zawiodła...
Maseczka samowchłaniająca Lirene zawiera bogaty zestaw witamin przez co uzupełnia niedobory składników odżywczych oraz pobudza naturalne procesy odnowy komórkowej.
Ma śliczny zapach, przyjemną konsystencję, dobrze się nakłada, całkiem dobrze się ją zmywa, choć zawsze mam odczucie, że nie zmyłam jej całkowicie z twarzy, ale to tylko takie moje "złudzenie".
Zmniejsza pory, sprawia, że skóra staje się ujędrniona, elastyczna i wspaniale nawilżona.
Zauważyłam również, że ta maseczka ujednolica i poprawia koloryt skóry.
Nie zasycha na skórze przez dzięki czemu nie mamy usztywnionej twarzy :-)
Nie podrażnia i nie uczula skóry.
Maseczka jest bardzo wydajna - jedna saszetka starczy na co najmniej dwukrotną aplikację.

26 komentarzy:

  1. a ja byłam ostatnio w biedronce i ich nie widziałam :/ następnym razem bardziej się rozejrzę

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam ten peeling enzymatyczny i był całkiem całkiem :) Maseczki nie mialam ale chętnie na nią zapoluję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przy mojej suchej cerze ten peeling dobrze się spisywał :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jakoś nie lubię saszetek. Wg mnie wyglądają one nieładnie w łazience, co innego w kosmetyczce, gdzie znajdę parę takich kosmetyków. Chętnie wypróbuję jak jeszcze znajdę w biedronce.

    OdpowiedzUsuń
  5. Skusiłabym się na peeling enzymatyczny ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. peeling enzymatyczny chętnie bym sprawdziła na sobie:) Buziaki i zapraszam :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja z kolei jestem ciekawa maski. Słowo "odżywianie" działa na mnie jak magnes ;p Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Idealny peeling do mojej cery..kusi

    OdpowiedzUsuń
  9. Też mi się nazbierało troszkę kosmetyków w saszetkach, aż musiałam je do serwetnika włożyć :) W większości to zakupy biedronkowe właśnie, maski Bivaxu i maseczki Perfekty. Produktów Lirene niestety nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. kupiłam mojej mamie wszystkie rodzaje ich na urodziny, była zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  11. nie trafilam jeszcze na dobry peeling enzymatyczny, nastepnym razem wyprobuje te saszetki z lirene :)

    OdpowiedzUsuń
  12. peeling jest super ;) a teraz widziałam go za jakies grosze w biedronce ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Peeling enzymatyczny chętnie bym wypróbowała, moja skóra bardzo lubi takie delikatne złuszczanie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. ostanio stosowałam peeling enzymatyczny z tej firmy:)

    OdpowiedzUsuń
  15. ja miałam to i to .. i jak dla mnie swietne działanie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie miałam żadnego z tych kosmetyków, ale jestem wielką fanką maseczek, więc w najbliższym czasie się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciekawe produkty, chociaż ja za saszetkami nie przepadam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kupiłam ostatnio taką nawilżająca i była fajna, choć moim ideałem i tak jest saszetkowa Ziaja :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Moja mama jest wielką fanką tych maseczek :)

    OdpowiedzUsuń
  20. może kiedys wypróbuje ten peeling bo z Lirene jeszcze nie miałam :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam ten peeling i maseczkę i też je lubię. Mam jeszcze inne saszetki, które też przypadły mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Miałam ten peeling, ale mi średnio przypadł do gustu :P

    OdpowiedzUsuń
  23. Wczoraj byłam w Biedronce i kupiłam peeling ale jeszcze nie próbowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jeśli maseczka ujednolica koloryt skóry, to chętnie wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Różowy świat Marthe , Blogger