Eko, eko czy eko-ściema ?

Moda na ekologię trwa...
Obecnie na naklejkę z napisem EKO możemy trafić kupując sprzęt elektroniczny, żywność czy kosmetyki.
Te ostatnie jeszcze niedawno można było kupić jedynie w specjalistycznych sklepach z kosmetykami naturalnymi, w tej chwili większość firm kosmetycznych ma w ofercie ekologiczne kosmetyki które zazwyczaj oznakowane są jako "bio", "natural" i "eko"

Zastanawialiście się kiedyś czy kosmetyk który na etykietce ma napis eko faktycznie jest EKOlogiczny ?

Naturalne kosmetyki mają w swoim składzie tylko i wyłącznie surowce pochodzenia roślinnego.
Jeśli kupowany przez nas kosmetyk zawiera olej mineralny, pochodne ropy naftowej (takie jak np. parafina, wazelina), silikony, barwniki syntetyczne, glikol propylenowy, parabeny czy też aromaty syntetyczne to nie powinien być zaliczony do gamy produktów ekologicznych.



otrzymany niemal wyłącznie ze składników pochodzenia naturalnego:

Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/ciekawostki/news-nie-daj-sie-nabrac-na-ekokosmetyki,nId,965463?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
Niestety to tylko teoria, w praktyce wybór kosmetyku który ekologiczne pochodzenie nie kończy się na naklejce "eko/bio/organiczny" wcale nie jest taki łatwy...
Eko kusi nie tylko konsumentów, ale również firmy, które chcą być za takie uważane.
Niektórzy producenci kosmetyków dowolnie nadają nazwy kosmetykom, które mogą wprowadzać w błąd nas-konsumentów. Kreuje się wizerunek kosmetyków poprzez oddziaływanie na emocje i zmysły.
A teraz spójrzcie na swoje ekologiczne kosmetyki...Co widzicie ? Śliczne i estetyczne opakowanie które swoją barwą i kształtem sugeruje pochodzenie naturalne kosmetyku. Gdy otworzymy taki produkt zazwyczaj czujemy niesamowicie przyjemny i nienachalny zapach który aż się prosi żeby zaaplikować go na skórę.
W Polsce coraz głośniej mówi się o zjawisku zwanym  Greenwashingem - co po naszemu możemy tłumaczyć jako eko-ściema.
Narzędziami ekościemy mogą być niezrozumiałe lub bijące po oczach teksty reklamowe, które nie mają nic wspólnego z  rzeczywistością grafiki, filmy, wypowiedzi, hasła itp. 
Coraz częściej zdarza się, że firmy zmieniają kolorystykę swojej strony internetowej, logo na bardziej „zielone” a na kolorowej etykiecie produktu zaczynają pojawiać się  listki, drzewka, słoneczka do tego mocne hasło i mamy początek eko-wizerunku. 
Zjawisko greenwashingu w Polsce nie jest jeszcze tak nasilone, jak za granicą, ale wszystko wskazuje jednak na to, że z czasem będzie przybierało na sile. 
Produkty eko są dużo droższe, co przekłada się na większe zyski więc takich kłamców stojących na kosmetycznej półce będzie nam niestety przybywać... 
Niektóre firmy kosmetyczne właśnie  w taki sposób budują określony, oczekiwany wizerunek swoich produktów.
Ale, żeby przyczepić do produktu etykietkę z napisem eko firma powinna zdobyć certyfikaty i przestrzegać eko-zasad co jest żmudne i pracochłonne.
Zdarza się, że firmy decydują się samodzielnie przypiąć sobie "zieloną łatkę" dzięki odpowiedniej akcji marketingowej i obrazkom które mają na celu przekonać nas do naturalności produktu. W rzeczywistości takie produkty nie mają nic wspólnego z ekologią i nie powinny stać na półce obok prawdziwych naturalnych kosmetyków.
Firma która faktycznie ma prawo nazywać swoje produkty ekologicznymi, naturalnymi czy organicznymi powinna mieć na produktach znaczki takie jak:
ECOCERT (najwyższa jakość kosmetyku) - dla celów certyfikacji kosmetyków, wyróżnia się dwa rodzaje kosmetyków:
1. Kosmetyk naturalny (natural cosmetic)
- minimum 95% składników musi być pochodzenia
naturalnego, zawiera maksymalnie 5% składników syntetycznych.
2. Kosmetyk naturalny i ekologiczny (natural and organic cosmetic)
- minimum 95% składników
musi być pochodzenia naturalnego oraz przynajmniej 50% surowców naturalnych pochodzi 
z upraw ekologicznych, zawiera maksymalnie 5% składników syntetycznych.
BIO ( składniki produktu z takim oznaczeniem muszą w 95% być pochodzenia ekologicznego)
NaTrue - to międzynarodowa jednostka certyfikująca i zrzeszająca firmy które zajmują się
produkcją kosmetyków naturalnych.
Zostały wyróżnione trzy poziomy jakości produktów naturalnych według NaTrue. Do każdego poziomu przydzielone są  kryteria które dotyczą zawartości składników naturalnych oraz składników naturalnych pochodzących z upraw ekologicznych. Poziomy zostały oznaczone gwiazdkami, co sprawia, że są łatwe do rozpoznania przez klientów na całym świecie.
MotTestedOnAnimals - rysunek zajączka na produkcie oznacza, że poszczególne jego składniki i działanie całego preparatu nie były testowane na zwierzętach
Vegan - jeżeli produkt posiada znak "Vegan" oznacza to, że żaden ze składników użytych do jego
produkcji nie jest pochodzenia zwierzęcego. 
Soil Association Organic - taki znak na produkcie oznacza, że spełnia on najwyższe wymagania dotyczące rolnictwa ekologicznego, dobrostanu zwierząt i ochrony środowiska.
Rolnictwo ekologiczne -   Kupując wyroby ze znakiem rolnictwa ekologicznego mamy gwarancję, że wytworzone zostały metodami naturalnymi w czystym i bezpiecznym środowisku bez nawozów sztucznych i syntetycznych środków ochrony roślin, antybiotyków, hormonów wzrostu i genetycznie modyfikowanych organizmów.

Umieszczenie na opakowaniu powyższych znaczków świadczy o tym, że dany wyrób jest nieszkodliwy dla środowiska, a jego producent też go nie zanieczyszcza.
Warto jednak pamiętać, że niektóre z nich posiadają certyfikowany tylko jeden składnik lub kilka spośród całego składu, a sugerować mogłoby to, że cały kosmetyk jest certyfikowany. Podobnie jest różnica między kosmetykami naturalnymi, a organicznymi, nie są to synonimy.

Bądźmy wnikliwi. Wybierajmy świadomie !

14 komentarzy:

  1. Bardzo fajnie to opisałaś - ja dopiero się uczę czytać składy - przyznam szczerze, że zanim zaczęłam prowadzić blog, to brałam w ciemno, często również skuszona pewnymi zagrywkami marketingowymi. Teraz staram się co raz więcej czytać na ten temat i chociaż na razie jeszcze pobieżnie mogę ocenić skład, to po zakupie staram się sprawdzać, co te poszczególne nazwy oznaczają, by następnym razem wiedzieć, czy mnie producent nie robi w konia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mod na eko kosmetyki opanowuje świat. Ale musimy być bardziej uważni. Masz rację, firmy widzą w tym dobry interes i nabijają nas w butelkę swoimi nie do końca lub wcale nie ekologicznymi kosmetykami

    OdpowiedzUsuń
  3. szkoda,że firmy usilnie chcą zrobić z konsumentów idiotów :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj Eco jest ostatnio tak usilnie fałszowane jak dietetyczna cola light itp :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam świadomość, że nie wszystko co eko jest eko. Na szczęście.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajny post. Rzeczywiście często jest tak, że niewiele jest eko w tym 'eko'. Że tak promowana ekologia z ekologią zbyt wiele wspólnego nie ma ;)
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo przyjaźnie opisane :) teraz wszystko zrobiło sie eko, a niestety nie ekologiczne :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Teraz większość osób, gdy widzi napis eko sięga po dany produkt bez zastanowienia. A okazuje się, że nie jest taki naturalny ;/

    OdpowiedzUsuń
  9. Dostałam ekokrem Lirene z parafiną ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy nie przykładałam uwagi do tych wszystkich informacji na kartonikach. No może teraz trochę bardziej odkąd bloguje ale chyba najwyższy czas zwrócić większą uwagę:)


    Zmieniłam adres bloga:) I piszę do swoich obserwatorów z informacją:) Matko czuję się jak spammer:D A girls guide to london już nie istnieje:) Teraz zapraszam na maxivsminimalizm.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Dużo eko-ściemy można zauważyć niestety, ja patrze na składy przede wszystkim :)

    OdpowiedzUsuń
  12. no niestety Eco-ściema jest bardzo popularna. Tak samo zresztą, jak hasełka o jakimś dobroczynnym składniku, który albo jest na końcu listy składników, albo go nawet nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  13. Eko produkty bez efektu eko. Co za świat... :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Różowy świat Marthe , Blogger