Imbirowe święta z The Body Shop Ginger Sparkle

Ciepło, cicho, bezpiecznie...
Święta to taki magiczny czas w którym obdarowujemy się prezentami - chcemy przez to pokazać najbliższym jak bardzo ich kochamy, dbamy o nich i że zależy nam na ich dobrym zdrowiu...
W całym domu czuć przeplatany zapach choinki, mandarynek, świeżo upieczonego ciasta i aromatycznych przypraw korzennych m.in. cynamonu, gałki muszkatołowej, goździków i imbiru.
W tym roku korzenne zapachy czuć nie tylko w kuchni - ich zapach jest obecny również w kosmetykach które towarzyszą mi w ten świąteczny czas, a mowa o cudeńkach zamkniętych w uroczej "ciasteczkowej" puszce The Body Shop Ginger Sparkle.


Linia zapachowa  pochodzi z limitowanej świątecznej serii The Body Shop.
Producent wiedział co robi wprowadzając na rynek tą serię kosmetyków - ich zapach idealnie pasuje do magicznej atmosfery świąt.
Imbirowy zapach kosmetyków jest dość intensywny i bardzo długo wyczuwalny na skórze.
Masełko ma ciepły i otulający zapach,  które w połączeniu z orzeżwiającym cytrynowym aromatem tworzy przejemną całość.
Kosmetyk ma bardzo dobra konsystencja, gęstą, maślaną, a jednocześnie łatwo się wchłania, nie klei i nie pozostawia tłustego filmu. 
Masełko świetnie i długotrwale nawilża skórę która przez długo czas jest miękka, gładka i wygładzona.
  

Cudowny, aromatyczny imbirowy zapach towarzyszy mi również pod prysznicem, tak, tak w skład serii kosmetyków Ginger Sparkle wchodzi również żel pod prysznic.
Bardzo przyjemnie się pieni i dobrze oczyszcza skórę.
Nie wysusza, ani nie podrażnia.
Na skórze zapach bardzo długo, a łazience wyczuwam go po wieczornym prysznicu jeszcze rano. Żaden mój żel nie był tak trwały zapachowo.
Ma świetną konsystencję dzięki czemu jest bardzo wydajny.



Kolejnym kosmetykiem który został ukryty w uroczej blaszanej puszce jest peeling do ciała.
Pachnie on korzennymi pierniczkami które tak pięknie uśmiechają się o nas w ten świąteczny czas.
Jego zapach jest troszeczkę mniej intensywny niż w przypadku dwóch powyższych kosmetyków, a to dlatego, że zawiera miód który trochę łagodzi imbirowy aromat.
Peeling ma idealną żelową konsystencję nie za rzadką, nie za gęstą - taką w sam raz.
Jak dla mnie ma on idealne drobinki które nie rozpuszczają się, nie giną w czasie kąpieli, jest ich wystarczająco dużo żeby zrobić peeling całego ciała, a jednocześnie nie zdzierają za mocno.
Skóra po nich jest gładka, nawilżona, przyjemna w dotyku



Blaszany ciastek ma serduszko i to dosłownie - pięknie pachnące imbirowe mydełko w kształcie serca - jest ono idealnym dopełnieniem tego wspaniałego zestawu.
Mydełko bardzo dobrze oczyszcza i nie wysusza skóry. 
Świetnie się pieni i jest bardzo wydajne.


Wszystkie powyższe kosmetyki zostały ukryte przez  Pana Ciastka który tak uroczo się do nas uśmiecha - trzeba przyznać, że ma on  bardzo interesujące wnętrze... :-)


Seria kosmetyków Ginger Sparkle jest idealna na najzimniejszą porę roku która od kilku dni nam towarzyszy.
Imbir ma właściwości rozgrzewające co dla mnie - największego zmarźlaka na świecie jest bardzo ważne, dlatego jestem szczęśliwa, że miałam okazję przetestować tą serię The Body Shop która otula mnie  od rana do wieczora swoim ciepłem i aromatycznym zapachem - dzięki tym kosmetykom zima mi nie straszna... :-)
Dziękuję The Body Shop za możliwość przetestowania kosmetyków z serii Ginger Sparkle

25 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Oj pachną, pachną ich zapach jest dość intensywnie wyczuwalny nawet gdy kosmetyki zamknięte są w puszcze :-)

      Usuń
  2. Lubię zapach imbiru, ale nie lubię kosmetyków TBS tak więc podziękuję, ale nie ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja lubię kosmetyki The Body Shop, a szczególnie ich masełka :-)

      Usuń
  3. To opakowanie jest przecudowne ;) Ten ciastek już mnie prześladuje ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też prześladował i w końcu niespodziewanie trafił w moje ręce :-)

      Usuń
  4. Opakowanie cudowne, ale patrząc na ceny TBS średnio mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ceny faktycznie mało zachęcające, ale myślę, że warto... :-)

      Usuń
  5. Urocze opakowanie, jestem ciekawa jak pachnie, ale dostępu do TBS niestety nie mam

    OdpowiedzUsuń
  6. Mmm, już sobie wyobrażam ten zapach... ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Pudełęczko wypełnione po brzego samymi wspaniałościami :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapach na pewno jest obłędny :) Idealny na zimę.

    OdpowiedzUsuń
  9. już opakowanie kusi do zakupu, a opis tylko to potwierdza :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Boski Pan Ciastek :) i zazdroszczę wnętrza :))

    OdpowiedzUsuń
  11. What has eighteen legs and fetches a ball? The Philadelphia Beagles!
    Bocce Ball Game

    OdpowiedzUsuń
  12. mialam ochotę na ten zestaw imbirowy,kiedy był konkurs na FB

    OdpowiedzUsuń
  13. Też dostałam i uwielbiam ten zestaw;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Te kosmetyki podbiły już internet i wcale się temu nie dziwię :).

    OdpowiedzUsuń
  15. Mmm, bardzo chciałabym tą serię mieć u siebie :) Ten zapach na pewno jest przepiękny!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Różowy świat Marthe , Blogger