Malinowy wysuszacz do twarzy zwany peelingiem

Dziś przedstawię Wam kosmetyk wobec którego miałam duże oczekiwania ponieważ uwierzyłam w zapewnienia producenta który swoim opisem przekonywał mnie, że moja twarz do pełni szczęścia potrzebuje malinowego peelingu Balea.
Szybko przekonałam się, że kosmetyk który miał chronić skórę przed wysychaniem działał przeciwnie do zamierzonego celu.


Peeling zawiera bardzo malutkie i delikatne drobinki które są kompletnie nie wyczuwalne na twarzy, a po kontakcie z wodą znikają wręcz błyskawicznie, a to sprawia, że ciężko nazwać mi ten peeling...peelingiem tu bardziej pasowała by nazwa "malinowy żel myjący do twarzy".
Ma lekką żelową konsystencję i  jest bardzo, bardzo delikatny - dla mnie za delikatny.
Jako kosmetyk myjący sprawuje się całkiem nieźle - dobrze oczyszcza skórę twarzy.
Świetnie sobie radzi z usunięciem nadmiaru sebum.
Nie podrażnia, nie uczula, nie szczypie w oczy - można by pomyśleć, ideał....
Gdyby nie to, że strasznie wysusza  i powoduje uczucie ściągnięcia skóry pewnie bym się z nim polubiła zwłaszcza, że tak pięknie pachnie.
Zapach soczystych, słodkich malin oczarował mnie od razu ponieważ uwielbiam wszystkie kosmetyki pachnące tymi letnimi owocami.
Peeling myjący Balea został zamknięty w stojącej "na głowie" solidnej tubie dzięki czemu nie sprawia problemu z aplikacją.
Niestety kupując ten peeling oczekiwałam czegoś więcej -nie mogę zaakceptować faktu, że strasznie wysusza moją twarz, a ja o tej porze roku wręcz obsesyjnie walczę, aby moja skóra twarzy była miękka, gładka i dobrze nawilżona.

_____________________________________________________________________
Zapraszam Was na mały konkurs na facebooku (KLIK)

21 komentarzy:

  1. Mnie kosmetyki Balei kompletnie nie porywają. Nie wiem skąd tyle zachwytów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też.Może jest parę kosmetyków które chciałabym kupić,ale jakoś mnie do nich specialnie nie ciągnie.

      Usuń
    2. Również raczej nie zaprzyjaźnię się z kosmetykami Balea - malinowy myjący peeling to już kolejny kosmetyk który okropnie wysusza skórę...:/

      Usuń
  2. Dla mnie większość produktów Balea to badziewie niestety.... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety zaczynam mieć podobne zdanie o kosmetykach tej firmy :/

      Usuń
  3. Ja do tej pory miałam z Balea tylko odżywkę i szampon, które uwielbiałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam, że Balea ma świetne szampony, ale nigdy nie miałam okazji tego sprawdzić...:-)

      Usuń
  4. Ja z tej firmy miałam tylko szampon malinowy, który bardzo mi się podobał :)

    OdpowiedzUsuń
  5. coraz więcej produktów nazwanych peelingami nimi nie jest..

    OdpowiedzUsuń
  6. Nic z Balea nie miałam, ale pewnie skusił by mnie tylko zapach..;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że jego właściwości nie są tak wspaniałe jak zapach....:-)

      Usuń
  7. Oj ja też myślę,że ten zapach by mnie mocno przyciągnął :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj zapach to ten peeling ma nieziemsko malinowy :-)

      Usuń
  8. Zimowa pora, to trudny okres dla skóry. Faktycznie takich wysuszaczy nam nie potrzeba.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak wysusza to nie dla mnie. Szczególnie o tej porze roku.

    OdpowiedzUsuń
  10. Malina w żelu zachęciłaby mnie do zakupu.Niestety to również nie produkt dla mnie jak wysusza. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Też uwielbiam zapach malinowych kosmetyków!

    OdpowiedzUsuń
  12. Skoro wysusza, to jestem na NIE ;)
    Szkoda, bo przyjemnie wygląda...

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wiedziałam nawet o istnieniu tego peelingu, ale skoro tak wysusza to może i lepiej... :P
    Ja uwielbiam żele pod prysznic z Balei- pachną nieziemsko ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Różowy świat Marthe , Blogger