Chanel Illusions D’Ombre - cień do powiek w musie

Jakiś czas temu w moje łapki mały pojedynczy cień do powiek o dość tajemniczej nazwie Illusions D’Ombre.
Inspiracjami do stworzenia tego kosmetyku były zachwycające nieskazitelnym kolorem szlachetne tkaniny, szagrynowa skóra, pióra, cekiny oraz biżuteryjne kamienie takie jak granat czy cytryn.


Nie wiem czy zdecydowałabym się wydać ok 130 zł na taki malutki 4 gramowy kosmetyk, ale jako, że otrzymałam go w prezencie to mam okazję sprawdzić na własnych powiekach czy jest on wart swojej ceny...
Nie jestem zwolenniczką mocnych kolorów na powiekach, a gama kolorystyczna używanych przez mnie cieni zamyka się w odcieniach beżowych i brązowych.
Także bardzo cię ucieszyłam gdy dostałam cień do powiek Chanel Illusions D’Ombre w odcieniu nr 82 Emerveille.


                                
Konsystencja

Cień ma dość dziwną konsystencję, niby producent zaszufladkował go do "cienia w musie" ale to jednak nie jest typowy kosmetyk o takiej konsystencji.
To takie połączenie musu z kremem co raczej nie jest dobrym połączeniem. Przez tą dziwną konsystencję cień Illusions D’Ombre jest dość trudny w aplikacji.
Kilka razy mi się zdarzyło, że pędzelek zebrał za dużą ilość ze słoiczka ( a dodam, że na powieki aplikuję zawsze delikatną prawie nie widoczną warstewkę) i cień niestety zaczął się tak obsypywać że nawet moje rzęsy świetnie błyszczały w odcieniu emerveille, a nie muszę chyba dodawać, że nie o taki efekt mi chodziło  :-)
Dlatego  lepiej go aplikować kilka razy ale w bardzo małej ilości.
Cień jest lekki można by powiedzieć, że nawet piankowy i do tego aksamitny.

Kolor

Emerveille to mix trzech kolorów: delikatnego złota, beżu, jasnego brązu i brzoskwini całość tworzy piękny i naturalny odcień.
Cień zostawia na powiekach połysk, ale nie jest to w żadnym wypadku błysk brokatu, tworzy on świetlistą taflę która mieni się w różnych odcieniach w świetle dziennym.
Wtapia się w skórę powieki tworząc taki satynowy, delikatnie iskrzący efekt.





Trwałość

Nie od dziś wiadomo, że jedną z najważniejszych zalet cieni Chanel jest trwałość, a więc w tym temacie cień mnie negatywnie nie zaskoczył - utrzymuje się na powiekach ok 10 godzin.
Nie roluje się na powiece i nie zbiera w załamaniach.

Powoli zaczynam się rozglądać za nowym kolorkiem - ten cień tworzy tak piękny efekt końcowy, że nawet jego nietypowa konsystencja nie odstrasza mnie przed jego zakupem...



20 komentarzy:

  1. ma podobne cienie z bell w takim słoiczku i taka konsystencja kolorek też taki jakiś podobny i nic ich z powiek nie rusza przez cały dzień ale cena pewnie inna

    OdpowiedzUsuń
  2. no tak- cena, ale w końcu Chanel. Piękny kolor. Sama bym chciała taki prezent dostać:P

    OdpowiedzUsuń
  3. piękny kolor. ciekawy. mam coś podobnego z benefita i kiedyś miałam z essence, nawet w podobnym kolorze :) te cienie z benefita lubię bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wygląda fajnie i pewnie jest wart swojej ceny, ale ja nie używam cieni, ponieważ po prstu nie umiem ich nakładać ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. W swojej kosmetyczce mam zaledwie kilka produktów od Chanel, cień zapowiada się super ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny kolor :) Na razie jestem zachwycona Color Tattoo :)

    OdpowiedzUsuń
  8. za 130 zł na pewno bym go nie kpiła, bardzo fajny ale cena skutecznie mnie zniechęca;p

    OdpowiedzUsuń
  9. Wygląda ładnie, jest tak delikatny że w sytuacjach awaryjnych może mógłby się nadać jako rozświetlacz ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. za taką cenę miałabym z 10 takich cieni w musie i pewnie wybrałabym tą tańszą opcje ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Śliczny kolor,używam wielu produktów z Chanel i jestem zachwycona:) nie zawiodły mnie

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Różowy świat Marthe , Blogger