Kemon Actyva Disciplina: dyscyplina dla kręconych włosów

Kemon Actyva Disciplina: dyscyplina dla kręconych włosów

Moje włosy od pewnego czasu zaczęły ze mną współpracować w sposób poprawny.
Ich ułożenie zajmuje mi znacznie mniej czasu niż zwykle, nie puszą i nie sprawiają większych problemów. Po ich umyciu nie mam problemu z rozczesaniem.
Mam nadzieję, że ten stan będzie trwał jak najdłużej, z racji, że nie ostatnio nie robię z nimi nic szczególnego myślę, że na ich tan mają wpływ misiowe witaminowe żelki, które spożywam codziennie (niebawem recenzja!)
Jednak nie oznacza to, że nie używam kosmetyków pielęgnacyjnych bez nich na mojej głowie panowałby artystyczny, trudny do okiełznania nieład, z którym nieporadziłyby sobie nawet dzielne miśki. 
Od dwóch tygodni o moje włosy dba duet marki Kemon składający się z szamponu i maski. 
Produkty pochodzą z serii Actyva Disciplina, a więc już jej sama mówi, że są to produkty wręcz stworzone dla moich blond, kręconych włosów :)
Moje włosy od pewnego czasu zaczęły ze mną współpracować w sposób poprawny. Ich ułożenie zajmuje mi znacznie mniej czasu niż zwykle, ładnie się układają, nie puszą i nie sprawiają większych problemów. Po ich umyciu nie mam problemy z ich rozczesaniem. Mam nadzieję, że ten stan będzie trwał jak najdłużej, z racji, że nie ostatnio nie robię z nimi nic szczególnego myślę, że na ich tan mają wpływ misiowe witaminowe żelki, które spożywam codziennie (niebawem recenzja!) Jednak nie oznacza to, że nie używam kosmetyków pielęgnacyjnych bez nich na mojej głowie panowałby artystyczny, trudny do okiełznania nieład. Od dwóch tygodni o moje włosy dba duet marki Kemon składający się z szamponu i maski. Produkty pochodzą z serii Actyva Disciplina, a więc już jej sama mówi, że są to produkty wręcz stworzone dla moich blond, kręconych włosów :)
Actyva Disciplina to seria kosmetyków przeznaczona do włosów kędzierzawych i niepodatnych na układanie.
Moje spełniają te warunki, więc z wielką ciekawością zaczęłam używam produktów marki Kemon.
Jest to debiut marki w mojej pielęgnacji, dotychczas widziałam kosmetyki z jej asortymentu głównie w niektórych salonach fryzjerskich.
Seria Actyva Discyplina charakteryzuje się białym, minimalistycznym designem, uroku opakowaniom z tej linii dodaje...zamknięcie opakowania, które wykonane jest z plastiku imitującego drewno. To dodaje całości takiego trochę retro akcentu, co mi się bardzo podoba.
Actyva Disciplina to seria kosmetyków przeznaczona do włosów kędzierzawych i niepodatnych na układanie. Moje spełniają te warunki, więc z wielką ciekawością zaczęłam używam produktów marki Kemon. Jest to debiut marki w mojej pielęgnacji, dotychczas widziałam kosmetyki z jej asortymentu głównie w niektórych salonach fryzjerskich. Seria Actyva Discyplina charakteryzuje się białym, minimalistycznym desingem, uroku opakowaniom z tej linii dodaje...zamknięcie opakowania, które wykonane jest z plastiku imitującego drewno. To dodaje całości takiego trochę retro akcentu, co mi się bardzo podoba.
Szampon znajduje się w opakowaniu wykonanym z twardego plastiku o pojemności 250 ml.
Produkt dozuje się przez odchylenie dziubka, przez otwór dość oszczędnie wydobywa produkt z opakowania. Początkowo uważałam to za wadę, bo jestem przyzwyczajona, ze aby dobrze oczyścić włosy potrzebuję trzy razy większej ilości niż wydobywam z opakowania.
Jednak miło się zaskoczyłam, bo okazało się, że szampon bardzo dobrze się pieni i nie ma potrzeby aplikować na włosy zbyt dużej ilości produktu.
Ma dość gęstą formułę, ale szampon nie sprawia problemu z wydobyciem do samego końca z opakowania, to dodatkowo wpływa na jego wydajność.
Świetnie oczyszcza włosy włosy ze wszelkich zabrudzeń. Aby trochę ujarzmić włosy często stosuje kosmetyki do stylizacji, niestety nie każdy szampon radzi sobie z ich usunięciem.
Kosmetyk marki Kemon doskonale sobie radzi z oczyszczeniem włosów z pozostałości po tego typu produktach.
Nie zawiera SLS i SLES, dzięki czemu jest delikatny dla skóry głowy, nie podrażnia jej i nie przesusza włosów. Jest to dla mnie bardzo cenna zaleta tego kosmetyku.
Szampon nadaje włosom piękny połysk dzięki czemu sprawiają wrażenie zdrowych i doskonale wypielęgnowanych.
Po kilku użyciach zauważyłam, ze znacznie lepiej się układają są miękkie w dotyku i świetnie się rozczesują.
Doskonale je nawilża, stają się sprężyste i miłe w dotyku. Zapobiega ich matowości.
Po spłukaniu szamponu nie mam poplątanych włosów co nie zdarza mi się ostatnio zbyt często...
Wygładza włosy, pomaga mi zniwelować ich puszenie do minimum. 
Sekretem jego skuteczności jest dobroczynny dla włosów skład zawiera: sole mineralne, proteiny i witaminy z grupy A, B, D, E, a także olejek brzoskwiniowy, który rozświetla włosy i przywraca im naturalny blask.
Został wzbogacony o formułę Silkontrol System zaawansowanych surowców i naturalnych czynników aktywnych, która delikatnie dyscyplinuje skręcone i niesforne włosy.
Szampon znajduje się w opakowaniu wykonanym z twardego plastiku o pojemności 250 ml. Produkt dozuje się przez odchylenie dziubka, przez otwór dość oszczędnie wydobywa produkt z opakowania. Początkowo uważałam to za wadę, bo jestem przyzwyczajona, ze aby dobrze oczyścić włosy potrzebuję trzy razy większej ilości niż wydobywam z opakowania. Jednak miło się zaskoczyłam, bo okazało się, że szampon bardzo dobrze się pieni i nie ma potrzeby aplikować na włosy zbyt dużej ilości produktu. Ma dość gęstą formułę, ale szampon nie sprawia problemu z wydobyciem do samego końca z opakowania, to dodatkowo wpływa na jego wydajność. Świetnie oczyszcza włosy włosy ze wszelkich zabrudzeń. Aby trochę ujarzmić włosy często stosuje kosmetyki do stylizacji, niestety nie każdy szampon radzi sobie z ich usunięciem. Kosmetyk marki Kemon doskonale sobie radzi z oczyszczeniem włosy z pozostałości po tego typu produktach. Nie zawiera SLS i SLES, dzięki czemu jest delikatny dla skóry głowy, nie podrażnia jej i nie przesusza włosów. Jest to dla mnie bardzo cenna zaleta tego kosmetyku. Szampon nadaje włosom piękny połysk dzięki czemu sprawiają wrażenie zdrowych i doskonale wypielęgnowanych. Po kilku użyciach zauważyłam, ze znacznie lepiej się układają są miękkie w dotyku i świetnie się rozczesują.
Maska do włosów z serii Actyva Discyplina wspomaga działanie szamponu, jej głównym celem jest zdyscyplinowanie oraz wygładzenie włosów.
Po jej zastosowaniu moje włosy stają się lśniące i pełne witalności. 
Bardzo mi pomaga w ich ułożeniu, już prawie zapominałam jak bardzo potrafią się buntować na widok grzebienia.
Kosmetyk niesamowicie zmiękcza włosy i sprawia, że suche czy puszące się kosmyki stają się przecudownie nawilżone i odżywione. 
Włosy stają się silniejsze i grubsze w dotyku.
Jest idealna dla wysokoporowatych włosów.
Jest lekka,  nie obciąża włosów.
Maskę stosuję według zaleceń producenta nakładam ją na  świeżo umyte włosy i wmasowuje w poszczególne pasma. 
Bardzo dobrze się rozprowadza, jest też bardzo wydajna, wystarczy ilość wielkości orzecha laskowego aby dokładnie rozprowadzić ją na półdługich włosach. 
Kosmetyk pozostawiam na 5-10 minut i spłukuję wodą. 
Produkt bardzo dobrze się spłukuje.
Zawiera kluczowe składniki : olejek migdałowy, olejek brzoskwiniowy, mikroemulsje silikonowe oraz aktywne składniki intensywnie nawilżające i nabłyszczające.
Maska ma fajną, nie zbyt gęstą i nie za rzadką konsystencję.
Produkt został zamknięty w tubce wykonanej z miękkiego plastiku o pojemności 200 ml.
Minusem kosmetyków Kemon jest niewątpliwie dostępność, nie kupimy ich w drogerii. 
Można je spotkać w profesjonalnych sklepach fryzjerskich oraz sklepach online o takiej tematyce.
Kolejnym minus - cena. Kosmetyki Kemon nie należą do najtańszych, za szampon trzeba zapłacić około 50 zł, a maska kosztuje prawie 90 zł.
Jednak czasami kupuję trochę droższe kosmetyki,  ale tylko wtedy gdy mam pewność, że faktycznie COŚ ROBIĄ, a tym samym urzeczywistniają obietnice producenta :)
ShinyBox Kwiecień 2017 - Spełnij marzenia !

ShinyBox Kwiecień 2017 - Spełnij marzenia !

To niesamowite jak ten czas szybko mija...
Wydaje mi się, że wczoraj był marzec, przecież tak niedawno spoglądałam na kalendarz i liczyłam ile dni zostało do świąt wielkanocnych.
A dziś to już historia, święta minęły, a wraz z nimi zaraz nastąpi zmiana miesiąca.
Zebrało mi się na sentymenty, powinnam wrócić już na ziemię, ale w zasadzie dziś nie muszę bo ten wpis będzie poświęcony marzeniom.
Często bujam w obłokach, ale nie marzę o rzeczach wielkich, nieosiągalnych dzięki czemu udało mi się spełnić już część z nich.
Jedne pojawiają się szybciej z moją pomocą, a inne spełniają się jakby same, niespodziewanie, co sprawia mi ogromną radość i uświadamia w przekonaniu, że życie potrafi pozytywnie zaskoczyć jeśli posiadamy umiejętność cieszenia się z małych rzeczy.
Dziś jesteśmy w temacie marzeń, to temat przewodni kwietniowego pudełeczka ShinyBox.

"UWIERZ W SWOJE MARZENIA I ZACZNIJ SPEŁNIAĆ JE JUŻ DZIŚ !"
To niesamowite jak ten czas szybko mija... Wydaje mi się, że wczoraj był marzec, przecież tak niedawno spoglądałam na kalendarz i liczyłam ile dni zostało do świąt wielkanocnych. A dziś to już historia, święta minęły, a wraz z nimi zaraz nastąpi zmiana miesiąca. Zebrało mi się na sentymenty, powinnam wrócić już na ziemię, ale w zasadzie dziś nie muszę bo ten wpis będzie poświęcony marzeniom. Często bujam w obłokach, ale nie marzę o rzeczach wielkich, nieosiągalnych dzięki czemu udało mi się spełnić już część z nich. Jedne pojawiają się szybciej z moją pomocą, a inne spełniają się jakby same, niespodziewanie, co sprawia mi ogromną radość i uświadamia w przekonaniu, że życie potrafi pozytywnie zaskoczyć jeśli posiadamy umiejętność cieszenia się z małych rzeczy. Dziś jesteśmy w temacie marzeń, to temat przewodni kwietniowego pudełeczka ShinyBox.
-417 Pieniący się żel do mycia twarzy z luffą
Czysta, świeża i promienna skóra już po pierwszym zastosowaniu.
Dokładnie usuwa zanieczyszczenia skóry, dzięki zawartości mikrocząsteczek naturalnej luffy.
Zawartość minerałów z Morza Martwego wraz z odżywczymi ekstraktami roślinnymi zapewnia skórze dogłębne odżywienie i nawilżenie.
Cena: 116 zł/ 200 ml (Produkt pełnowymiarowy)
-417 Pieniący się żel do mycia twarzy z luffą Czysta, świeża i promienna skóra już po pierwszym zastosowaniu. Dokładnie usuwa zanieczyszczenia skóry, dzięki zawartości mikrocząsteczek naturalnej luffy. Zawartość minerałów z Morza Martwego wraz z odżywczymi ekstraktami roślinnymi zapewnia skórze dogłębne odżywienie i nawilżenie. Cena: 116 zł/ 200 ml (Produkt pełnowymiarowy)
Dr Irena Eris Błyszczyk do ust
Modne, intensywnie nawilżone, miękkie i gładkie usta o długotrwałym połysku.
Pielęgnacyjna formuła wzbogacona o Volulip Complex regeneruje i ujędrnia usta, nadając im pełniejszy wygląd.
Cena: 55 zł/szt (Produkt pełnowymiarowy)
Dr Irena Eris Błyszczyk do ust Modne, intensywnie nawilżone, miękkie i gładkie usta o długotrwałym połysku. Pielęgnacyjna formuła wzbogacona o Volulip Complex regeneruje i ujędrnia usta, nadając im pełniejszy wygląd. Cena: 55 zł/szt (Produkt pełnowymiarowy)
Feberlic Balsam tlenowy Air Stream z linii Legendarny Tlen
Odżywiona, dotleniona i zregenerowana skóra, dzięki wysokiemu stężeniu kompleksu tlenu.
Pomaga skórze walczyć z niekorzystnymi warunkami klimatycznymi i zregenerować skórę po przebytym stresie.
Kosmetyk jest również polecany jako produkt SOS do pielęgnacji  podrażnionej skóry po ekspozycji na światło słoneczne, depilacji, agresywnych  zabiegach w gabinecie kosmetycznym.
Cena: 39,90 zł/ 50 ml (Produkt pełnowymiarowy)
Krynickie SPA Rozświetlający krem pod oczy
Efekt rozświetlonej, wypoczętej i nawilżonej skóry okolic oczu.
Regularnie stosowany wygładza i zmniejsza widoczność zmarszczek.
Bogaty skład skutecznie niweluje oznaki zmęczenia, działa kojąco  i łagodząco, a także przywraca świeżość skórze wokół oczu.
Cena: 16 zł/30 ml (Produkt pełnowymiarowy)
Jako Make Up Spiekany róż do policzków
Idealnie rozświetlenie i podkreślenie kości policzkowe dzięki zawartości iskrzących drobinek, które odbijają światło  nadając twarzy promienny i zdrowy wygląd o każdej porze dnia.
Cena: 24,50 zł/szt (Produkt pełnowymiarowy)
Katalog Marzeń Gift Voucher
Niezapominane prezenty w formie przeżyć, dzięki którym spełniają się najskrytsze marzenia!
Katalog Marzeń to strona internetowa , pełna pomysłów na niezapominane prezenty.
Tylko teraz możesz wybrać swój wymarzony !
Cena: 30 zł/szt ( indywidualny prezent)
Lab One N1 Regenerujący szampon do włosów Step 1
Zregenerowane, odżywione i nawilżone włosy.
Zawarte w produkcie naturalne olejki i keratyna wzmacniają strukturę włosa na całej jego długości. Włosy stają się miękkie, gładkie i nie elektryzują się.
(Upominek)
W kwietniowym pudełku ShinyBox znalazły się w większości marki o których istnieniu nie miałam pojęcia.
Jedną z nich jest firma Minus 417, kosmetyki tej marki zostały nazwane mianem kultowych.
Mnie ten kult ominął, gdyby nie ShinyBox to dalej żyłabym w pielęgnacyjnej niewiedzy.
Lubię odkrywać kosmetyczne perełki więc mam nadzieję, że polubię żel do mycia twarzy, produkt kosztuje 116 zł więc coś robić powinien...:)
Nie słyszałam też o marce Feberlic, ale mojej skórze przyda się regeneracja i odrobina odżywienia więc chętnie poznam to cudo.
O marce Krynickie SPA słyszałam, ale nie miałam okazji poznać kosmetyków z jej asortymentu, bardzo się cieszę, że to się zmieni, radość potęguje fakt, że w pudełku znalazł się rozświetlający krem pod oczy, uważam, że dobrych kremów nigdy zbyt wiele.
Kosmetyki do makijażu marki JOKO używałam jako nastolatka, od tego czasu minęło kilka lat, mimo to mam sentyment do kosmetyków których używałam w tamtym czasie. Może stanie się cud i markę polubię tak bardzo jak niegdyś...
Hitem pudełka jest dla mnie błyszczyk Provoke marki Dr Irena Eris.
Bardzo się ucieszyłam gdy się dowiedziałam, że w kwietniowym pudełku znajdzie się taki kosmetyk, jednak teraz muszę trochę ponarzekać bo Romantic Cream nie jest kolorem dla mnie. Zdecydowanie bardziej ucieszyłabym się z błyszczyka w odcieniu różowym.
Jednak zawsze mogłam trafić gorzej, przecież w moim pudełku mógł się znaleźć błyszczyk bezbarwny...:)
To sfery marzeń zaprasza...Katalog Marzeń. Za jego pośrednictwem można tam spełnić takie marzenia jak lot balonem, czy skok ze spadochronem.
Nie potrzebuje jednak aż takiej dawki adrenaliny, z oferty katalogu najbardziej zainteresował mnie kurs fotografii :)
- 55 % - Co kupiłam w Rossmannie ?

- 55 % - Co kupiłam w Rossmannie ?

Wczoraj rozpoczęła się promocja na kolorówkę w Rossmannie. Przez najbliższe siedem dni kosmetyki będę przecenione standardowo o 49 % a dla posiadaczek aplikacji AŻ o 55 %
Jakby tego wszystkiego było mało, promocja nie jest podzielona na kategorie, tak jak jak było do tej pory. Jednego dnia możemy kupić wszystko czego potrzebujemy do szczęścia.
Mnie się udało kupić prawie wszystko to co planowałam. Nie kupiłam tylko pudru brązującego Provoke Choco marki Irena Eris, ale nie dlatego że już go nie było. Powód jest zupełnie inny. 
W moim mieście są dwa Rossmanny, jeden jest w pobliżu mojego domu, a kolejny na drugim końcu miasta i tylko jeden ma w ofercie kosmetyki Provoke. Zgadnijcie który...:)
Bourjois Twist Up The Volume Black Balm - Z całej gromadki kosmetyków to nie był zakup 'w ciemno'. To moje ulubiony tusz do rzęs ! Doskonale pogrubia i wydłuża rzęsy. Ładnie je rozdziela. Z racji, że posiada odkręcaną szczoteczkę, którą można wydłużyć można dotrzeć do najkrótszych włosków. Jak by tego było mało, jest bardzo trwała, nie rozmazuje i nie obsypuje się w ciągu dnia. Ma piękny odcień czerni. Bourjois Contour Clubbing - ostatnio ożyła moja miłość do czarnych kredek wodoodpornych, nie miałam jeszcze kredki tej marki. Liczę na to, że razem z powyższą maskarą stworzy duet idealny. Bourjois Healthy Mix, Anticerne Correcteur -  na ten korektor polowałam od dawna, ale nie mogłam trafić na najjaśniejszy odcień. Dziś stał się cud, czekała nam mnie ostatnia, w dodatku nie otwarta sztuka. Hurra ! Znacie ? Lubicie ? L'oreal Volume Milion Lashes So Couture - od dawna chciałam poznać tą maskarę, ale jeszcze nie dawno miałam w obiegu taką ilość tuszy, że zdrowy rozsądek nie pozwalał mi kupić kolejnej.  Ostatnio odnotowałam wiele rozczarowań, wiele tuszy do rzęs mnie rozczarowało więc postanowiłam poznać taki, który podbił serca wielu miłośniczek makijażu. Mam nadzieję, że zostanie i moim ulubieńcem. L'oreal Glam Bronze - zakup tego pudru brązującego jest bardzo spontaniczną decyzją, ponieważ tak naprawdę planowałam nabyć...róż do policzków tej marki.  Jednak dobry puder brązując też mi się przyda, mam nadzieję, że ten właśnie taki będzie...:) L'oreal Sexy Balm - nie była bym sobą gdybym podczas promocji nie kupiła czegoś kolorowego do ust, zdecydowałam się na nowość marki L'oreal. To bardzo ciekawy produkt, mam go aktualnie na ustach i z tego co zauważyłam produkt łączy ze sobą właściwości trzech kosmetyków: nawilżającego balsamu, błyszczyka i koloryzującej pomadki.  Oj nie wiem czy nie powinnam wrócić po jeszcze jeden odcień...! :) A jak już jestem w temacie produktów do ust to polecam Wam szminkę o matowym wykończeniu Color Riche Matte marki Loreal, mam odcień 634 Greige Perfecto i mimo, że jest dość ciemny i charakterny to go uwielbiam.  Mocna pigmentacja, trwałość i pielęgnacja - tak mogę w trzech słowach opisać tą szminkę. Maybelline The Blushed Nudes - Tą paletkę widziałam już daaaawno na zagranicznych blogach.  Jej kolorystyka jest dla mnie idealna więc od dawna miałam ją na chciejliście, dodatkowo już nie pamiętam kiedy ostatnio miałam cienie do powiek marki Maybelline, a więc okazja do zakupu była podwójna. Dopiero niedawno zauważyłam, że paletka nareszcie pojawiła się w Rossmannie, a dziś udało mi się złapać ostatnią sztukę. Max Factor Creme Puff - Na róż marki Max Factor zerkałam od dawna, podczas trwania wielu wcześniejszych promocji w Rossmannie.  Oferta obniżająca jego cenę o 55 % ostatecznie przekonała mnie do jego zakupu :)
Jutro wybiorę się na ponowne zakupy do Rossmanna, mam nadzieję, że będę miała szczęście i uda mi się kupić wymarzony Provoke Choco, być może kupię jeszcze jedną ze szminek Provoke. I to będzie na tyle jeśli chodzi o zakupy w Rossmannie.
Z racji, że nie wierzyłam, że uda mi się kupić wszystko co chcę stacjonarnie postanowiłam złożyć zamówienie online. Jednak okazało się że nie jest to takie proste jak mi się wydawało.
Strona chodzi BAAARDZO wolno, zawiesza się....Niby nie dziwne w końcu promocja, strona jest obciążona i się buntuje :)
Gdy już jakimś cudem udało mi się włożyć to co chciałam do wirtualnego koszyka i przejść do kolejnego etapu zamówienia okazało się, że połowa rzeczy...jest już niedostępna.
To sprawiło, że zrezygnowałam z takiej formy zakupów. 
W sumie to byłoby to trochę dziwne robić zakupy w sklepie internetowym gdy ma się drogerie Rossmann 100 metrów od miejsca zamieszkania...:D
Wybrałam się więc na zakupy, gdy przekroczyłam próg drogerii i zobaczyłam dziki tłum miałam ochotę zrezygnować z zakupów.
Nie czuję się zbyt dobrze w towarzystwie 50 osób rzucających się na kosmetyki, wolę poczekać aż zwolni się dla mnie trochę miejsca niż do nich dołączyć.
Widok kobiet otwierających i macających kosmetyki, które nie mają naklejki 'tester' sprawia, że jeszcze bardziej odechciewa mi się zakupu produktów, które tak bardzo mnie ciekawią.
Jednak miałam dużo szczęścia, wybrałam się na zakupy z samego rana dzięki czemu kupiłam to co chciałam, nie wszystkie kosmetyki przeznaczone do sprzedaży zostały otwarte...
A co kupiłam ?




Bourjois Twist Up The Volume Black Balm - Z całej gromadki kosmetyków to nie był zakup 'w ciemno'.
To moje ulubiony tusz do rzęs ! Doskonale pogrubia i wydłuża rzęsy. Ładnie je rozdziela.
Z racji, że posiada odkręcaną szczoteczkę, którą można wydłużyć można dotrzeć do najkrótszych włosków.
Jak by tego było mało, jest bardzo trwała, nie rozmazuje i nie obsypuje się w ciągu dnia.
Ma piękny odcień czerni.
Bourjois Contour Clubbing - ostatnio ożyła moja miłość do czarnych kredek wodoodpornych, nie miałam jeszcze kredki tej marki. Liczę na to, że razem z powyższą maskarą stworzy duet idealny.
Bourjois Healthy Mix, Anticerne Correcteur -  na ten korektor polowałam od dawna, ale nie mogłam trafić na najjaśniejszy odcień. Dziś stał się cud, czekała nam mnie ostatnia, w dodatku nie otwarta sztuka. Hurra ! Znacie ? Lubicie ?
L'oreal Volume Milion Lashes So Couture - od dawna chciałam poznać tą maskarę, ale jeszcze nie dawno miałam w obiegu taką ilość tuszy, że zdrowy rozsądek nie pozwalał mi kupić kolejnej. 
Ostatnio odnotowałam wiele rozczarowań, wiele tuszy do rzęs mnie rozczarowało więc postanowiłam poznać taki, który podbił serca wielu miłośniczek makijażu. Mam nadzieję, że zostanie i moim ulubieńcem.
L'oreal Glam Bronze - zakup tego pudru brązującego jest bardzo spontaniczną decyzją, ponieważ tak naprawdę planowałam nabyć...róż do policzków tej marki. 
Jednak dobry puder brązując też mi się przyda, mam nadzieję, że ten właśnie taki będzie...:)
L'oreal Sexy Balm - nie była bym sobą gdybym podczas promocji nie kupiła czegoś kolorowego do ust, zdecydowałam się na nowość marki L'oreal. To bardzo ciekawy produkt, mam go aktualnie na ustach i z tego co zauważyłam produkt łączy ze sobą właściwości trzech kosmetyków: nawilżającego balsamu, błyszczyka i koloryzującej pomadki. 
Oj nie wiem czy nie powinnam wrócić po jeszcze jeden odcień...! :)
A jak już jestem w temacie produktów do ust to polecam Wam szminkę o matowym wykończeniu Color Riche Matte marki Loreal, mam odcień 634 Greige Perfecto i mimo, że jest dość ciemny i charakterny to go uwielbiam. 
Mocna pigmentacja, trwałość i pielęgnacja - tak mogę w trzech słowach opisać tą szminkę.
Maybelline The Blushed Nudes - Tą paletkę widziałam już daaaawno na zagranicznych blogach.
 Jej kolorystyka jest dla mnie idealna więc od dawna miałam ją na chciejliście, dodatkowo już nie pamiętam kiedy ostatnio miałam cienie do powiek marki Maybelline, a więc okazja do zakupu była podwójna.
Dopiero niedawno zauważyłam, że paletka nareszcie pojawiła się w Rossmannie, a dziś udało mi się złapać ostatnią sztukę.
Max Factor Creme Puff - Na róż marki Max Factor zerkałam od dawna, podczas trwania wielu wcześniejszych promocji w Rossmannie. 
Oferta obniżająca jego cenę o 55 % ostatecznie przekonała mnie do jego zakupu :)
Wczoraj rozpoczęła się promocja na kolorówkę w Rossmannie. Przez najbliższe siedem dni kosmetyki będę przecenione standardowo o 49 % a dla posiadaczek aplikacji AŻ o 55 % Jakby tego wszystkiego było mało, promocja nie jest podzielona na kategorie, tak jak jak było do tej pory. Jednego dnia możemy kupić wszystko czego potrzebujemy do szczęścia. Mnie się udało kupić prawie wszystko to co planowałam. Nie kupiłam tylko pudru brązującego Provoke Choco marki Irena Eris, ale nie dlatego że już go nie było. Powód jest zupełnie inny.  W moim mieście są dwa Rossmanny, jeden jest w pobliżu mojego domu, a kolejny na drugim końcu miasta i tylko jeden ma w ofercie kosmetyki Provoke. Zgadnijcie który...:)



Kupiłam też kosmetyk, który pomoże mi wieczorem zmyć to wszystko z twarzy, postanowiłam poznać dwufazowy płyn micelarny z olejkiem rycynowym marki Lirene :)

A jak Wasze zakupy ?
Mocne i piękne włosy. O'Herbal - maska wzmacniająca z ektraktem z tatarku

Mocne i piękne włosy. O'Herbal - maska wzmacniająca z ektraktem z tatarku

Każdego dnia dokładam wszelkich starań aby chociaż w niewielkim stopniu spełnić swoją wizję o włosach idealnych.
Natura mi w tym nie pomaga, z racji, że obdarzyła mnie kręconymi włosami  codziennie mam bad hair day.
Trudny do okiełznania nieład z tendencją do puszenia - tak nazwałabym to co każdego ranka widzę na głowie.
Aby ten problem zniwelować sięgam po produkty pielęgnacyjne o właściwościach wygładzających, szczególnie cenię te, które dodatkowo ułatwiają rozczesywanie.
Od miesiąca o moje włosy dba maska wzmacniająca z ekstraktem z tataraku O'Herbal, dziś postanowiłam napisać o niej kilka słów, jest to kosmetyk warty uwagi. Dlaczego ?
Każdego dnia dokładam wszelkich starań aby chociaż w niewielkim stopniu spełnić swoją wizję o włosach idealnych. Natura mi w tym nie pomaga, z racji, że obdarzyła mnie kręconymi włosami  codziennie mam bad hair day. Trudny do okiełznania nieład z tendencją do puszenia - tak nazwałabym to co każdego ranka widzę na głowie. Aby ten problem zniewelować sięgam po produkty pielęgnacyjne o właściwościach wygładzających, szczególnie cenię te, które dodatkowo ułatwiają rozczesywanie. Od miesiąca o moje włosy dba maska wzmacniająca z ekstraktem z tataraku O'Herbal, dziś postanowiłam napisać o niej kilka słów, jest to kosmetyk warty uwagi. Dlaczego ?
Bardzo lubię poznawać kosmetyki na których opakowaniach widnieje zdanie 'pobudza wzrost włosów' wówczas zaczynam naiwnie wierzyć, że moje włosy dostaną powera i zaczną rosnąć trzy razy szybciej.
Jednak entuzjazm szybko mija gdy wraz z pojawieniem się zdrowego rozsądku. I nagle emocje opadają, a ja wracam na ziemię i uświadamiam sobie, że na szybszy porost włosów wpływa wiele czynników takich jak chociażby geny, nie bez znaczenia jest też stan naszego zdrowia.
Gdybym faktycznie dorwała taki kosmetyk to pewnie to zapewne używałabym  go znacznie częściej niż zaleca producent i kupowałabym w hurtowych ilościach do momentu, aż włosy osiągnęłyby długość o jakiej marzę...:-)
Maska wzmacniająca zawiera ekstrakt z tataraku, który według producenta ma pobudzić włosy do szybszego wzrostu, niestety okazało się, że moje pasma są całkowicie obojętne na jego działanie. Rosną w swoim tempie, to znaczy BAAAARDZO wolno.
Jednak mimo to nie skreślam tego produktu, ponieważ zauważyłam, że wykazuje inne efekty, a mianowicie przeciwdziała wypadaniu włosów. To jest bardzo duża zaleta tego kosmetyku, a dla mnie podwójnie cenna ponieważ wczesną wiosną włosy wypadają mi w nadmiernej ilości, więc każda pomoc jest na wagę złota.
Bardzo lubię poznawać kosmetyki na których opakowaniach widnieje zdanie 'pobudza wzrost włosów' wówczas zaczynam naiwnie wierzyć, że moje włosy dostaną powera i zaczną rosnąć trzy razy szybciej. Jednak entuzjazm szybko mija gdy wraz z pojawieniem się zdrowego rozsądku. I nagle emocje opadają, a ja wracam na ziemię i uświadamiam sobie, że na szybszy porost włosów wpływa wiele czynników takich jak chociażby geny, nie bez znaczenia jest też stan naszego zdrowia. Gdybym faktycznie dorwała taki kosmetyk to pewnie to zapewne używałabym  go znacznie częściej niż zaleca producent i kupowałabym w hurtowych ilościach do momentu, aż włosy osiągnęłyby długość o jakiej marzę...:-) Maska wzmacniająca zawiera ekstrakt z tataraku, który według producenta ma pobudzić włosy do szybszego wzrostu, niestety okazało się, że moje pasma są całkowicie obojętne na jego działanie. Rosną w swoim tempie, to znaczy BAAAARDZO wolno. Jednak mimo to nie skreślam tego produktu, ponieważ zauważyłam, że wykazuje inne efekty, a mianowicie przeciwdziała wypadaniu włosów. To jest bardzo duża zaleta tego kosmetyku, a dla mnie podwójnie cenna ponieważ wczesną wiosną włosy wypadają mi w nadmiernej ilości, więc każda pomoc jest na wagę złota.
Maska została zamknięta w przyjemnym dla oka plastikowym opakowaniu wykonanym z plastiku o pojemności 500 ml.
Posiada solidną zakrętkę oraz wieczko które zabezpieczają kosmetyk przed wydostaniem się z opakowania.
Ma idealną, nie za rzadką  i nie za gęstą konsystencję, dzięki czemu po aplikacji nie spływa z włosów.
Jest bardzo wydajna, wystarczy niewielka ilość aby dokładnie rozprowadzić ją na moich półdługich włosach
Ma dość intensywny, charakterystyczny zapach tataraku, jest to bardzo specyficzny aromat, z pewnością nie każdej z nas przypadnie do gustu. Mam wobec tego zapachu mieszane odczucia, niby go akceptuje, ale nie mogę napisać, że lubię...:)
Zapach tataraku jest obecny na włosach przez dwie minuty, bo według zaleceń producenta tyle czasu należy trzymać maskę na włosach. Po upływie 120 sekund i spłukaniu wodą nie ma po nim ani śladu.
Mimo, że maska ma wiele wad, to odnotowałam też wiele zalet. Mało która maska potrafi tak pozytywnie wpłynąć na wygląd moich włosów,  tuż po spłukaniu wodą stają się lśniące i pełne witalności.
Świetnie wygładza włosy, zauważyłam, że ma bardzo dobry wpływ na moje pasma - zapobiega ich puszeniu.
Niweluje matowość.
Znacznie lepiej się układają i nie sprawiają problemu z ich rozczesaniem - kosmetyk niesamowicie zmiękcza włosy i sprawia, że suche czy puszące się kosmyki stają się zauważalnie nawilżone i odżywione. 
Efekt wachlarzu rzęs czy efekt pandy wokół oczu ? Cinescope - maskara powiększająca objętość

Efekt wachlarzu rzęs czy efekt pandy wokół oczu ? Cinescope - maskara powiększająca objętość

Tusz do rzęs to kosmetyk, który stanowi podstawę mojego makijażu.
Minione cztery tygodnie były bardzo ciężkie dla moich rzęs, a to dlatego, że zachciało mi się zmian.
Postanowiłam, że na razie pozwolę odpocząć ukochanej maskarze Bourjois Twist Up Volume Black Balm od swojego towarzystwa i poszukam jej godnej następczyni.
Wyruszyłam na polowanie ! Rozglądałam się w drogeriach i perfumeriach w poszukiwaniu kosmetyku, który podbije moje serce tak bardzo jak wspomniana maskara.
Zdecydowałam się na nowość Sephory, Cinescope i po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że tańsze nie znaczy, gorsze, a droższe niekoniecznie lepsze.
Co prawda tusz nie jest oszałamiająco drogi, kosztuje 59 zł, ale znam kilka dużo tańszych i znacznie lepszych kosmetyków. Przykład? Np. Curling Pump Up marki Lovely. Kosztuje 11 zł, przy nim Cinescope wypada bardzo, BARDZO słabo.
Tusz do rzęs to kosmetyk, który stanowi podstawę mojego makijażu. Minione cztery tygodnie były bardzo ciężkie dla moich rzęs, a to dlatego, że zachciało mi się zmian. Postanowiłam, że na razie pozwolę odpocząć ukochanej maskarze Bourjois Twist Up Volume Black Balm i poszukam jej godnej następczyni. Wyruszyłam na polowanie ! Rozglądałam się w drogeriach i perfumeriach w poszukiwaniu kosmetyku, który podbije moje serce tak bardzo jak wspomniana maskara. Zdecydowałam się na nowość Sephory, Cinescope i po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że tańsze nie znaczy, gorsze, a droższe niekoniecznie lepsze. Co prawda tusz nie jest oszałamiająco drogi, kosztuje 59 zł, ale znam kilka dużo tańszych i znacznie lepszych kosmetyków. Przykład? Np. Curling Pump Up marki Lovely. Kosztuje 11 zł, a przy nim Cinescope wypada bardzo, BARDZO słabo.
Pierwsze moje spotkanie z tym tuszem nie należało do udanych ponieważ miał dość rzadką konsystencję przez co musiałam bardzo uważać aby nie nałożyć zbyt dużej ilości co z pewnością przyniosłoby skutki przeciwne od zamierzonych...:-)
Mijający czas okazał się jednak wielkim sprzymierzeńcem tego tuszu - zgęstniał i zaczął znacznie lepiej współpracować z silikonową szczoteczką.
Tusz Cinescope bardzo ładnie rozdziela rzęsy, a kształt szczoteczki umożliwia wytuszowanie nawet najkrótszych włosków.
Delikatnie je pogrubia, ładnie wydłuża i zalotnie podkręca.
Idealnie rozczesuje rzęsy i ich nie skleja.
Jednokrotne tuszowanie tworzy bardzo naturalny makijaż, natomiast kilka warstw potrafi wyczarować wyraziste spojrzenie. Nie jest to jednak efekt w stylu "drama lashes" daje znacznie bardziej subtelny efekt.
Ideał ? Niestety nie !
Pierwsze moje spotkanie z tym tuszem nie należało do udanych ponieważ miał dość rzadką konsystencję przez co musiałam bardzo uważać aby nie nałożyć zbyt dużej ilości co z pewnością przyniosłoby skutki przeciwne od zamierzonych...:-) Mijający czas okazał się jednak wielkim sprzymierzeńcem tego tuszu - zgęstniał i zaczął znacznie lepiej współpracować z silikonową szczoteczką. Tusz Curling Pump Up bardzo ładnie rozdziela rzęsy, a kształt szczoteczki umożliwia wytuszowanie nawet najkrótszych włosków. Delikatnie je pogrubia, ładnie wydłuża i zalotnie podkręca. Idealnie rozczesuje rzęsy i ich nie skleja. Jednokrotne tuszowanie tworzy bardzo naturalny makijaż, natomiast kilka warstw potrafi wyczarować wyraziste spojrzenie. Nie jest to jednak efekt w stylu "drama lashes" daje znacznie bardziej subtelny efekt. Ideał ? Niestety nie !
Bardzo, ale to BAAAARDZO wolno schnie na rzęsach, lubi odbijać się na powiekach i tworzyć efekt pandy.
Jego dość długi czas schnięcia jest dokuczliwy szczególnie rano, gdy każda minuta jest dla mnie na wagę złota, a tusz potrafi odznaczyć się wokół oczu przez co makijaż wymaga dodatkowych poprawek.
Czasami mam wrażenie, że nie wysycha wcale, wystarczy że odczuje swędzenie skóry w okolicach oczu. Delikatnie musnę ją palcem i już tusz mam rozmazany wokół oczu.
Wystarczy niewielkie łzawienie, aby tusz spłynął po policzkach. 
Bardzo, ale to BAAAARDZO wolno schnie na rzęsach, lubi odbijać się na powiekach i tworzyć efekt pandy. Jego dość długi czas schnięcia jest dokuczliwy szczególnie rano, gdy każda minuta jest dla mnie na wagę złota, a tusz potrafi odznaczyć się wokół oczu przez co makijaż wymaga dodatkowych poprawek. Czasami mam wrażenie, że nie wysycha wcale, wystarczy że odczuje swędzenie skóry w okolicach oczu. Delikatnie musnę ją palcem i już tusz mam rozmazany wokół oczu. Wystarczy niewielkie łzawienie, aby tusz spłynął po policzkach.
Zdarza mi się łzawić tuż po wyjściu z domu gdy promienie słońca otulają twarz, wówczas bardzo mrużę oczy i czasami popłynie mi łezka na policzku. 
Problem łzawienia nasila się w maju, gdy wszystko wokół budzi się do życia moja alergia bardzo mi dokucza i często sobie popłakuję więc ten tusz totalnie się dla mnie nie nadaje :)
Pomyślałam, że to może dlatego, że nie jest woododporny, ale po chwili uświadomiłam sobie, że mój ulubieniec marki Bourjois też nie jest, a mimo to nie sprawia takich problemów.
Jest to dla mnie bardzo duża wada tego produktu, w zasadzie nie toleruje tego efektu i zazwyczaj kosmetyk, który w ten sposób wystawia moją cierpliwość na wielką próbę znajduje swoje miejsce w koszu na śmieci.
Copyright © 2016 Różowy świat Marthe , Blogger